Reklama

  • Zaginiony Boeing przewoził złoto? "To musiała być robota od środka"

    Sobota, 15 marca (19:50)

    "Jeżeli zaginiony malezyjski Boeing przewoził 10 ton złota to wielce prawdopodobne, że komuś zależało na tym, aby to złoto uprowadzić. Samolot ku temu jak najbardziej się nadaje. Oczywiście, to wymaga wiele zachodu, ale widać, że gdyby się udało, to oczywiście "nagroda" też będzie sowita" - mówi w rozmowie z RMF FM kapitan Piotr Lipiński, pilot boeingów. "Jeżeli taka sytuacja miała miejsce to była to robota od środka. Musiał ktoś komuś dać cynk, że jest coś tak bardzo ważnego albo drogiego w samolocie" - dodaje.

    Zdjęcie

    Mural upamiętniający zaginiony samolot /PAP/EPA/AHMAD YUSNI  /PAP/EPA
    Mural upamiętniający zaginiony samolot
    /PAP/EPA/AHMAD YUSNI /PAP/EPA

    Grzegorz Kwolek: Od tygodnia wszyscy śledzimy z niepokojem to co się stało z malezyjskim lotem MH 370. Te ostatnie informacje, które napływają, chyba mocno zmieniają obraz tej całej sytuacji. Co pan myśli, słysząc o tych najnowszych danych, które do nas dotarły?

    Kapitan Piotr Lipiński, pilot Boeingów: Jeżeli rzeczywiście miał miejsce transport 10 ton złota, no to wielce prawdopodobne, że komuś zależało na tym, aby to złoto uprowadzić. Samolot ku temu jak najbardziej się nadaje. Oczywiście, to wymaga wiele zachodu, ale widać, że gdyby się udało, to oczywiście "nagroda" też będzie sowita.

    Piloci są informowani szczegółowo o tym, jaki ładunek jest na pokładzie?

    Tak, są. To idzie od kompanii, więc piloci dowiadują się na samym końcu. Czasem się zdarza, że będzie wiadomo, że będzie jakaś specjalna przesyłka. Przeważnie piloci dowiadują się przed samym startem, kiedy dostają papiery do podpisania.

    Czyli ciężko założyć, że sami piloci, wiedząc nawet, że mogą taki ładunek przewozić, byli w stanie ukartować, bo mogli nie trafić na ten lot.

    Dokładnie. Piloci dostają grafik i mniej więcej wiedzą wcześniej, gdzie i kiedy lecą. Ale trudno powiedziałem, trudno powiedzieć kiedy taka paczka będzie na pokładzie. Piloci prawdopodobnie dowiedzieli się dopiero w ostatnim momencie, co wiozą.

    Ale podejrzewa pan, że piloci mogli zostać zmuszeni czy po prostu współpracowali z kimś?

    Trudno powiedzieć.

    Ale ich komunikacja była spokojna. Nic nie wskazywało na jakieś oznaki zaniepokojenia.

    Nie, zupełnie. Cały czas oczywiście mówimy o spekulacjach, że coś takiego miało miejsce. Jeżeli tak to teraz pytanie: czy piloci do tego przyłożyli rękę czy nie. To mało prawdopodobne. Dlatego jestem pewien, że policja teraz dokładnie sprawdza każdego pasażera po raz enty i załogę tak samo. Po pierwsze: czy mogli wiedzieć o tym wcześniej? Po drugie: Czy byliby w stanie albo byliby skłonni to zrobić i z jakich pobudek?

    Jeżeli taka sytuacja miała miejsce to była to robota od środka. Musiał ktoś komuś dać cynk, że jest coś tak bardzo ważnego albo drogiego w samolocie, no i to musiał mocno przygotować. Jeżeli nawet samolot został "porwany" to teraz pytanie, co dalej? Czy gdzieś wyląduje, żeby łatwo było wyjąć złoto z samolotu? Czy może łatwiej, aby wodował na płytkiej wodzie. I co zrobić z pasażerami?

    Czy są jakieś procedury sprawdzania bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o zachowanie samych pilotów?

    Piloci są sprawdzani co roku, mają badania, przychodząc do firmy. Poza tym podawani są egzaminom co pól roku np. na symulatorze. Piloci znają siebie dosyć dokładnie. Firma wie prawie wszystko o danym  pilocie. No i też pamiętajmy, że zawsze leci dwóch pilotów, albo trzech w niektórych samolotach. Leci cała załoga. Szkoli się ją tak, by mogła się dogadać. Jeżeli ktoś nie spełnia kryteriów to latać nie może i nie powinien.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Tylko w RMF24

Skomentuj artykuł: Zaginiony Boeing przewoził złoto? "To musiała być robota od środka"

Wasze komentarze (16)

Dodaj komentarz
Patriota

~Patriota -

Jeśli komuś mogło zależeć na złocie i był w stanie posunąć się do uprowadzenia samolotu to były to na pewno Stany Zjednoczone, które cierpią na deficyt złota. Ostatnie wydarzenia donoszą o transporcie złota z USA do Holandii.

marek

~marek -

Boże, Boże. Pilot wie co ma "przewozić" za dwa tygodnie. To tylko w filmach z Seagalem albo jeszcze gorszych. Bo żeby zaplanować uprowadzenie tego konkretnego samolotu, trzeba czasu i tęgich głów. Dodatkowo gdy przewozi się tak cenny ładunek, to nie powierza się go tylko pilotom erotomanom ani nawet Dziewulskiemu ale prawdziwej ochronie. Łatwiej zamienić kontenery i wysadzić samolot w powietrze, zachowując złoto na ziemi w bezpiecznym miejscu, niż narażać się na ryzyko manewrowania wśród wysepek, po to by być może wylądować albo nie wylądować.

zdzisław

~zdzisław -

należy szukać w obrębie londu jeśli o to chodzi.

AktoTamWie

~AktoTamWie -

Nalezy przyjac, ze Putin mgle albo hel rozpylil. He, he. Ej, Polacy wielu durniow w waszym narodzienie. Dawniej uwazano wsa za kundla Europy, a dzis za wscieklego psa; to dotyczy Ukrainy, Krymu I Putina, ale przenosi sie na inne aspekty. Zajmijcie sie sprawami swojego kraju - to dla was wazne.

zagadka2014

~zagadka2014 -

Na zadnym anglojezycznym portalu ani slowa o zlocie. Czy to wiec nowa teoria ekspertow Macierewicza?

SemaForek

~SemaForek -

Gang Olsena - reaktywacja?

zenek123456

~zenek123456 -

Lol, sam pracuje na lotnisku na cargo i powiem wam, ze to mozliwe i takie rzeczy sie transportuje.

SaycoRa

SaycoRa -

Jakbym miał 10 ton złota to też bym je w całości zapakował do jednego samolotu i to nie specjalnego,tylko zwyczajnego rejsowego.Diamenty bym wysłał za pośrednictwem Poczty Polskiej,ale zwykłym listem,żeby przesyłka nie była rejestrowana.

oooooooo

~oooooooo -

co oni jeszcze wymyślą

Cotakalbonietak

~Cotakalbonietak -

Pieknie RMF , czekam z niecierpliwoscia na kolejny bzdury