Co trzeci gimnazjalista w Polsce próbował narkotyków. To przede wszystkim rodzice powinni chronić swoje dzieci przez zgubnymi używkami. Przeczytaj wywiad Agnieszki Friedrich z Robertem Rejniakiem - terapeutą Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii

Robert Rejniak, terapeuta, Polskie Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii /Agnieszka Friedrich /RMF24

Agnieszka Friedrich: Ile lat ma najmłodszy pacjent, z problemem narkotykowym, któremu pan pomaga?

Robert Rejniak: Zdarzyło mi się pomagać już 9-latkowi. Teraz sporo młodych pacjentów ma 13, 14 lat.

Co się dzieje, że tak młodzi ludzie - jak np. ten 9-latek - sięgają narkotyki?

Jest otoczenie starszych kolegów i brak opieki rodziców. Życie na ulicy, na podwórku, gdzie dostęp do narkotyków jest na wyciągnięcie ręki.  Starszy o dwa lata kolega ma kontakt ze starszymi o kolejne dwa lata kolegami i tak grupka od dzieci do 14, 15-latków przekazuje sobie doświadczenia z narkotykami.

Rodzice nie interesują się swoimi dziećmi, nie wiedzą o ich problemach?

Nie można tego generalizować. Problem narkotyków czy używania substancji różnego rodzaju psychoaktywnych dotyczy coraz szerszej grupy polskich rodzin. Nie jest to jakiś margines. Jak wykazują ogólnopolskie badania,  substancje takie jak marihuana są na wyciągnięcie ręki. Mniej więcej co trzeci gimnazjalista próbował narkotyków. Młodzi ludzie wymieniają między sobą informacje w jaki sposób ich używać, by rodzice tego nie rozpoznali. 

Kto jest w stanie przemówić do rozsądku młodemu człowiekowi?

To zaczyna się od rodziców. Warto wprowadzić taką edukację, profilaktykę już wśród rodziców, którzy mają swoje dzieci w przedszkolu, na początku swojej edukacji szkolnej. Powinni mieć szeroko otwarte oczy, umieć rozpoznawać wszystkie niepokojące sygnały, ale przede wszystkim tak wychowywać swoje dzieci, żeby nie zaniedbywać ich potrzeb, bo to niezaspokojone potrzeby powodują chęć poszukiwania nowych doświadczeń, czy doznań. Nie mówimy tu o przeciętnym nastolatku, który zaeksperymentuje, spróbuje czegoś raz czy dwa razy i  odstawi stwierdzając, że "to nie dla mnie, bo mam przed sobą szkołę, mam przed sobą całe życie. Spróbowałem, ale nie chcę się w to zagłębiać".  Chodzi o to, że młodzież, która ma problemy z narkotykami , często wypełnia swoje osobiste, emocjonalne deficyty działaniem tych substancji.

Co powinno zaniepokoić rodziców?

Sygnałów jest wiele. Od takich ogólnych, dotyczących postawy, stylu życia otoczenia młodego człowieka, tym czym się interesuje, jakich ma znajomych, jakie zauważa się wokół niego gadżety. Niestety niektóre narkotyki są reklamowane w Polsce wśród młodych ludzi. Myślę tutaj m.in. o  ubraniach, biżuterii, dodatkach. Popularny liść konopi, występuje np. na czapeczkach. Ostatnio widziałem na bazarze dres na 10-12-latka, który miał liść marihuany i duże hasło "zalegalizujmy". To rodzice kupując taki strój przyzwyczajają do tego, że są rzeczy bardziej bezpieczne.  Nigdzie na świecie nie ma tak, że nie myśli się o młodym pokoleniu, nawet w krajach najbardziej liberalnych.

Rodzicom trudno jest rozpoznać niepokojące sygnały?

Niestety nie wszyscy znają dobrze swoje dzieci. Wiadomo, że w okresie dojrzewania zwracanie się ze swoimi problemami do rodziców ma miejsce coraz rzadziej. A i rodzice, którzy wiedzą o co chodzi w okresie dojrzewania też nie naciskają, nie wymagają od dziecka, żeby nagle o wszystkim opowiedziało. To jest też kwestia instynktu rodzicielskiego, nieufanie tej fasadzie, którą często młody człowiek przedstawia rodzicom, by móc spędzić noc poza domem. Warto sprawdzić dokąd wybiera się nasze dziecko. Warto wymieniać się informacjami z innymi rodzicami. Ufać, ale znać granice zaufania, by dziecko miało poczucie, że się nim interesujemy, ale nie kontrolujemy. Warto znać kolegów, koleżanki dziecka. To są podstawy powodzenia profilaktyki rodzicielskiej. Jeżeli rodzic dobrze zna swoje dziecko, jego emocje, wie, jak reaguje w różnych sytuacjach stresowych i jak zwraca się do niego z problemami.

Są fakty i mity dotyczące narkotyków. Co najbardziej irytuje terapeutów?

Coraz bardziej stawianie sytuacji, że są tzw. miękkie narkotyki.

Czyli twierdzenie, że "trawka" jest bezpieczna.

Tak, to jest mit. Prawda leży po dwóch stronach. Dany środek ma działanie, który wykorzystuje się w medycynie - tak jest ze wszystkimi narkotykami. Tylko, okazuje się jednak, że są wycofywane z rynku z powodu konsekwencji ubocznych, bo powodują więcej strat niż pożytku. Jeżeli się popularyzuje tylko pozytywne informacje na temat np. marihuany, to wprowadza to straszny zamęt młodym ludziom w głowach. Sposób podawania informacji o szkodliwości natomiast jest zbyt mentorski, nie do przyjęcia dla młodych ludzi. Tu potrzebna jest zmiana metod profilaktycznych. Nawiązania dialogu z młodzieżą. Trzeba znaleźć dobry sposób, który spowoduje, że młodzież zastanowi się nad sobą. Trzeba pamiętać że każdy młody człowiek jest mądrym człowiekiem i potrafi dokonać wyboru. Musi jednak trafić w swoim życiu na kogoś, kto pomoże mu tych wyborów dokonać . Na początku są to rodzice. Powinni to być również nauczyciele, wychowawcy. Dobrze, by poświęcili czas na rozmowę też ze swoimi podopiecznymi, wychowankami. Po to są godziny wychowawcze, by nie nadrabiać zaległości w nauce przedmiotów, ale by pobyć ze swoimi uczniami, by po prostu chcieć ich poznać, wsłuchać się w ich opinie. Młodzież przecież lubi dyskutować, przedstawiać swoje argumenty, potrafi rzeczowo dyskutować. Potrzebuje zainteresowania i szacunku.