Reklama

  • Autonomiczne Terytorium Stalexportu!

    Czwartek, 11 marca 2010 (12:32)

    Internauta ~szakal napisał "to jest duży błąd, że Stalexport sobie nie zapewnił w koncesji możliwości skarżenia i sądzenia nie pokornych kierowców".
    Słusznie. Naprawmy ten błąd nadając Stalexportowi państwowość!

    Jeśli Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza zmieniać rażąco korzystnego dla Stalexportu aneksu do umowy koncesyjnej (a nie zamierza), i nie chce zmienić własnego rozporządzenia, które za motocykl każe na autostradzie płacić tyle samo, co za 3,5 tonową furgonetkę (a nie chce) - zmiany prawa powinny iść w dokładnie przeciwną stronę.

    Zamiast się czaić i ściemniać jak minister, należy oficjalnie stworzyć Autonomiczne Terytorium Stalexportu, którego podstawą i konstytucją byłby nowy aneks do umowy koncesyjnej. Prezydentem byłby jak dotąd, prezes Firmy, administrację stanowiliby bramkarze z punktów poboru opłat, może jeszcze osobna policja z uprawnieniami do zatrzymywania, skuwania, zamykania itp.

    Reklama

    Do aneksu należy też wpisać utworzenie przez Stalexport nawet nie sądu (bo te, choć niegramotne, to jednak z grubsza trzymają się jakichś zasad), ale Trybunału Autostradowego. Trybunał miałby jurysdykcję na obszarze samej A4 oraz szerokiego na 60 km pasa wzdłuż autostrady. Decyzją Trybunału kierowców, którym się nie podoba przejazd własnością Staleksportu, można byłoby karać nawet nie grzywną, ale pracą przymusową. Praca polegałaby na rozpieprzaniu kilofami wszystkich dróg równoległych do A4, znajdujących się na obszarze ATS. Taka kara walory wychowawcze i skruchę (a właściwie skruszanie) pozwala harmonijnie połączyć z działaniem pożytecznym dla Autonomicznego Terytorium Stalexportu.

    Pierwszym Prezesem Trybunału Autostradowego mógłby zostać głęboko zasłużony dla konserwowania trupa PRL-owskiej mentalności - Minister Cezary Grabarczyk.

    Rozważenia wymaga też zniesienie rozporządzenia, w niesłuszny sposób różnicującego opłaty za przejazd autostradą. Skoro motocykl zużywa cenną dla Stalexportu substancję trwałą autostrady w takim samym stopniu jak kilkutonowa furgonetka, to można pokusić się o domniemanie, że furgonetka niszczy asfalt w stopniu podobnym do 18-kołowego TIR-a. Skoro zaś motocykl to mniej więcej to samo co TIR, to żadne kategorie różnicujące opłaty za przejazd nie są potrzebne. W rozporządzeniu wystarczy napisać, że wszystkie pojazdy stanowią jedną kategorię. I za przejazd przez Autonomiczne Terytorium Stalexportu płacą tak, jak TIR-y!

    Warto też wprowadzić jakiś przepis, który wprost i wyraźnie znosiłby idiotyczną, obowiązującą w całym kraju zasadę, że prawnym środkiem płatniczym jest złoty polski, dzielący się na 100 groszy. Na razie biedni bramkarze Staleksportu zmuszani są przez to do liczenia sum, na które składa się czasem garstka bilonu. A czasami odwrotnie - muszą wydawać resztę komuś, kto złośliwie utrudnia im życie, posługując się banknotem. Należy z tym skończyć i kierowcom wprost nakazać, że za przejazd mają płacić tak, jak sobie życzy Stalexport. Będzie chciał złotówkami, albo pięciozłotówkami - kierowca ma się do tego zastosować. A jak nie - to jazda wykuwać dziury na drodze przez Olkusz!

    Zastanawiam się, jak jeszcze moglibyśmy ułatwić życie Stalexportowi i innym koncesjonariuszom. Ministerstwo Infrastruktury podniosło w tej sprawie poprzeczkę bardzo wysoko, ale na pewno da się dla Stalexportu zrobić coś jeszcze. Może zwolnienie z obowiązku wydawania reszty?Ordery Budowniczych? Delegowanie na Autonomiczne Terytorium Stalexportu przedstawiciela RP w randze ambasadora?

    Albo obowiązek całowania na każde żądanie Prezydenta ATS - we wskazany fragment anatomii?

    Artykuł pochodzi z kategorii: Tomasz Skory

Inne komentarze tego autora

Wasze komentarze (2)

  • 15.03.2010 (11:53)
    ~majaI co z tego wszystkiego wynika? Mozemy pisac,wylewac zale ale to nic nie da!!!!!! Moze stwòrzmy jakàs partie np. MYSLàCYCH?Tworzenie kolejnej partii to nie jest, moim zdaniem, szczególnie udany pomysł.
    Rozsądniejsze byłoby eliminowanie tych, którzy ewidentnie szkodzą. Kartką wyborczą. Presją opinii publicznej. Pokazywaniem zakłamania i nieudolności.
    I pilnowaniem tych, których się wybiera.
    Tego nie muszą robić tylko dziennikarze.
    Rozumieją to np. motocykliści, którzy wcześniej czy później dopną swego, zapewne już po kadencji min. Grabarczyka.
  • 13.03.2010 (15:09)
    ~maja
    I co z tego wszystkiego wynika? Mozemy pisac,wylewac zale ale to nic nie da!!!!!! Moze stwòrzmy jakàs partie np. MYSLàCYCH?