Nie milknie entuzjazm związany z papieską zapowiedzią zorganizowania Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Od roku 2016 dzieli nas jednak taki szmat czasu, że trudno przewidzieć nie tylko sposób zorganizowania i przebieg spotkania, ale nawet to, kto oficjalnie powita w Polsce papieża Franciszka. Mimo to - spróbujmy...

W połowie 2015 roku odbędą się wybory prezydenckie. Wcale nie jest przesądzone, że głową państwa, która przyjmie na polskiej ziemi papieża Franciszka, będzie Bronisław Komorowski. Być może w 2016 roku urzędującym już od roku prezydentem będzie ktoś zupełnie inny - na przykład profesor Piotr Gliński?

Podobnie, w wyniku niewiele późniejszych wyborów parlamentarnych, funkcji premiera może już nie piastować Donald Tusk. Szefem rządu może być (i na to zdają się wskazywać dzisiejsze sondaże) prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Tuskowi przypadłaby wówczas rola zdetronizowanego w wyborach lidera opozycyjnej PO... o ile oczywiście szef partii nie przegra już wcześniejszych wyborów na szefa swojej partii. Mało prawdopodobne, a jednak wciąż niewykluczone, że szefem opozycyjnej PO w 2016 będzie już od dawna Jarosław Gowin - w kręgach kościelnych i Krakowie zapewne milej widziany od premiera...

Michał Boni o Światowych Dniach Młodzieży w Polsce: Państwo pomoże

"​Jeszcze za wcześnie, żeby mówić o szczegółach wizyty papieża i Światowych Dniach Młodzieży w Polsce, ale państwo dołoży wszelkich starań, by pomóc w dobrej organizacji tych wydarzeń". Taką informację przekazał minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. czytaj więcej

Za bezpieczeństwo Ojca Świętego w Polsce odpowiedzialny byłby już nie szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, ale na przykład minister Mariusz Błaszczak? A wojewodą małopolskim byłby nie Jerzy Miller ale np. Andrzej Duda?

Co więcej, angażujący się dziś w przygotowania papieskiej wizyty profesor Jacek Majchrowski też niekoniecznie będzie w 2016 roku prezydentem Krakowa. Być może gospodarzem miasta będzie już Ryszard Terlecki? Tego dowiemy się już jesienią 2014 roku. A jeszcze wcześniej, być może, będziemy wiedzieć, czy - gdyby papież Franciszek zechciał odwiedzić Warszawę - jako gospodyni miasta będzie go witać Hanna Gronkiewicz Waltz. Być może to prezydentem stolicy będzie uniwersalny profesor Gliński, albo np. Przemysław Wipler?

Oczywiście, odpowiedzi na żadne z tych pytań nikt dziś nie zna. Na razie dzisiejsze władze państwowe nie odniosły się do planów papieża Franciszka w żaden konkretny sposób, poza sformułowaną przez ministra Boniego ogólną deklaracją pomocy. W obliczu odległego terminu taka powściągliwość wydaje się nawet dość roztropna. A w obliczu zmian, do jakich może dojść do 2016 roku - całkiem zrozumiała.

Organizowaniem spotkania trzeba się jednak zająć. Nawet jeśli nie już dziś. Ciągłość sprawowania władzy zobowiązuje. I tych, którzy ją sprawują dziś, i tych, którzy dopiero się do tego przymierzają.