To, że ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa większość sędziów uważa za niekonstytucyjną wiadomo od dawna. Teraz na dodatek okazuje się, że opisanej w niej procedury nie przestrzega sam, prowadzący wybór 15 sędziowskich członków KRS, marszałek Sejmu.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński / Marcin Obara /PAP

Zgłoszenie - podstawowe dane

Od kilku dni na stronie internetowej Sejmu publikowane są zgłoszenia kandydatów na członków KRS, którzy przeszli procedurę sprawdzającą. Według art. 11a p. 5 ustawy: "Zgłoszenie kandydata obejmuje informacje o kandydacie, pełnionych dotychczas funkcjach i działalności społecznej oraz innych istotnych zdarzeniach mających miejsce w trakcie pełnienia przez kandydata urzędu sędziego. Do zgłoszenia dołącza się zgodę sędziego na kandydowanie".

Wszystko inne - w załącznikach

Do zgłoszenia dołączane są też przygotowane przez prezesów sądów - w których kandydaci urzędują - "informacje, obejmujące dorobek orzeczniczy kandydata, w tym doniosłe społecznie lub precedensowe orzeczenia, i istotne informacje dotyczące kultury urzędowania, przede wszystkim ujawnione podczas wizytacji i lustracji". Informację takie według ustawy "marszałek załącza do zgłoszenia kandydata".

Do zgłoszenia kandydatów, popieranych przez grupę 2 tys. obywateli "załącza się wykaz obywateli popierających zgłoszenie, zawierający ich imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, numery ewidencyjne PESEL i własnoręcznie złożone podpisy".

Do zgłoszenia kandydatów, popieranych przez grupę 25 sędziów załącza się też "wykaz sędziów popierających zgłoszenie, zawierający ich imiona, nazwiska, miejsca służbowe, numery ewidencyjne PESEL i własnoręcznie złożone podpisy".

Co marszałek może publikować

Według art. 11c ustawy o KRS po dokonaniu sprawdzenia zgłoszenia kandydatów "Marszałek Sejmu niezwłocznie przekazuje posłom i podaje do publicznej wiadomości, Z WYŁĄCZENIEM ZAŁĄCZNIKÓW". Oznacza to, że marszałek z mocy ustawy nie ma prawa publikowania ani informacji, przygotowanych na temat kandydatów, ani list popierających go osób.

...a co publikuje

Marszałek Sejmu nie stosuje się jednak do ustawowego nakazów, a właściwie stosuje się tylko do niektórych, według własnego widzimisię. Wbrew ustawie podaje do publicznej wiadomości informacje o kandydatach uzyskane od ich przełożonych, ale zgodnie z ustawą nie publikuje wykazów osób, które ich popierają. Wszystkie te dokumenty mają status załączników do zgłoszeń i wszystkie obejmuje wyłączenie z nakazującego ich podawanie do publicznej wiadomości artykułu 11c.

Powód - bo wstyd?

Odpowiedzi na pytanie czemu marszałek Sejmu łamie wyraźne przepisy ustawy o KRS można się tylko domyślać. Uchwalająca ustawę sejmowa większość wiedziała, że ciężko będzie przeprowadzić jawnie sporną procedurę, jeśli nie zagwarantuje się jej uczestnikom anonimowości. Stąd wprowadzone do przepisów ograniczenia w publikowaniu nazwisk osób, które biorą udział w skoku na KRS. Posłowie jednak przeholowali, i zabraniając publikowania załączników do zgłoszeń sprawili, że marszałek Sejmu może podać do publicznej wiadomości tylko informacje o imieniu i nazwisku kandydata, pełnionych przez niego funkcjach i działalności społecznej oraz ew. istotnych zdarzeniach podczas pełnienia urzędu. 

Jedyne więc, co może wg prawa opublikować marszałek to takie dane jak przykład poniżej:

Jedyna publiczna informacja na temat kandydata byłaby w takim wydaniu jawną kpiną z deklarowanych podczas prac nad ustawą o KRS jawności kandydatur i transparentności procedury. 

Marszałek Sejmu musiał zdawać sobie sprawę z tego, że przedstawiając np. powyższy dokument jako całą informację o kandydacie na członka KRS sprowadziłby zapowiedzi jawności do groteski - stąd zapewne opublikowanie wbrew prawu także informacji od przełożonych kandydatów. Z nich przynajmniej można się dowiedzieć, że "współpraca z kandydatem przez większość kolegów z sądu nie jest oceniana pozytywnie".

Powody utajnienia nazwisk

Konieczność zapewnienia ochrony danych takich jak adresy czy numery PESEL osób popierających kandydatów jest wyjaśnieniem słabym. Choćby powyższy dokument wskazuje, że bez większego trudu można te dane w dokumencie zamazać, tak, jak robi się to w oświadczeniach majątkowych itp. Znacznie istotniejsze są powody prestiżowo-polityczne:

Dla większości prawników nazwiska sędziów, którzy wbrew stanowczej opinii środowiska sędziowskiego wzięli udział w niekonstytucyjnej procedurze złożą się na swoistą listę hańby. Uchwalając ustawę o KRS sejmowa większość znakomicie o tym wiedziała, stąd właśnie ustawowy nakaz utrzymania ich w tajemnicy. I tak z trudem udało się zebrać ledwo 18 chętnych na 15 miejsc w KRS.

Margines środowiska

Publikacja nazwisk sędziów mogłoby też ujawnić, jak nikły procent całego środowiska bierze udział w wyborze; w skrajnym przypadku za zgłoszeniem wszystkich 16 sędziowskich kandydatów mogło stać ledwo kilkudziesięciu z ponad 10 tysięcy sędziów w Polsce. W najlepszym wypadku, jeśli każdego z sędziowskich kandydatów poparło 25 za każdym razem innych sędziów - za zgłoszeniami stoi 400 osób, a więc 4 proc. sędziów. W najgorszym - jeśli nazwiska popierających powtarzają się pod kolejnymi kandydaturami - wszystkich 16 kandydatów mogło wybrać zgromadzenie popierających się nawzajem 25 sędziów. Wszystko zgodnie z prawem i bez żadnego wstydu - jak długo nazwiska popierających nie zostaną ujawnione.