Myślę, że Mateusz Morawiecki spełnił pokładane w nim nadzieje - tak 100 dni premiera podsumował w Porannej rozmowie w RMF FM Tadeusz Cymański. "Mamy do czynienia z płynnym przejęciem premierostwa w trakcie kadencji, a więc ta cezura 100 dni nie za bardzo tu pasuje. Cieniem ogromnym, pewnym brzemieniem na tych 100 dniach jest to, że premier musiał wziąć na klatę pewne sprawy, które spadły na niego jak grom z jasnego nieba" - uważa gość Roberta Mazurka. "Czy on naprawdę tak skrewił, dał taką plamę? Nie. Wykorzystano pewną niezręczność, OK, ale ten kto wykorzystuje niezręczności dał pretekst, bo te słowa zostały zinterpretowane. W tych słowach w Monachium nie znajduję żadnych rzeczy, które by go kompromitowały" - tak Cymański ocenia wypowiedź szefa rządu o "żydowskich sprawcach". "Premier Mateusz Morawiecki chodził w Monachium po kruchym lodzie. I co zrobili przeciwnicy? Skoczyli mu na plecy, lód się załamał" - uważa. "Premier Morawiecki nie jest geniuszem, uczy się. Będzie miał jeszcze więcej sukcesów, niż ma" - zapowiada Cymański. Pytany o premie dla ministrów, gość Roberta Mazurka odpowiada: "Podpisał to Michał Dworczyk, wyjaśniał bardzo dokładnie, siłą inercji, bezwładności w styczniu czy lutym. Były listy. Podpisał".

Robert Mazurek: Dzień dobry, dzisiaj państwa i moim gościem jest poseł Tadeusz Cymański.

Tadeusz Cymański: Witam serdecznie.

Posłuchaj Porannej rozmowy w RMF FM

Poseł Solidarnej Polski i Prawa i Sprawiedliwości, wszystko jedno właściwie...

Członek klubu parlamentarnego PiS. Tak jest.  

Pan Tadeusz Cymański ma tak wspaniały głos i tak wspaniałą wenę twórcza, że mógłby być popularny w świecie sztuki - to mówił Paweł Kukiz wczoraj. Mało tego - zaproponował duet.

To ślad sympatii i przesada ogromna. Lubię Pawła, a że to jest jakieś echo wzajemne, cieszę się bardzo, to miłe, od takiego muzyka - czy trzeba lepszej reklamy?

Ale to może zrobiłby pan karierę większą w showbiznesie niż w polityce?

Oj, raz, że wiek, i talent nie taki, jak u Pawła, nie ma się co porównywać... Ja lubię muzykę, na miłość do muzyki mógłbym się z nim mierzyć, bo kocham ją, tego się nie wstydzę, ale jeśli chodzi o wyczyny estradowe, to jest nieporównanie znakomity, i on jest taki naturalny też...

Nie no, pan jest właśnie naturalny, przychodzi pan do studia i śpiewa, to jest cokolwiek naturalne.

Sprowokowany.

Sprowokowany...

A poza tym taki monumentalny i potężny dziennikarz jak Rober Mazurek. Przyznacie państwo, że trudno jest...

Ale pan zawsze śpiewał.

Lubię prywatnie. Zaproszę pana kiedyś na wspólną imprezkę z Kukizem i sobie pośpiewany całą potężną paletę biesiadnych pieśni.

Nie, nie, nie, wie pan, ja nie będę wam przeszkadzał panowie, nie będę tutaj męczył słuchaczy, widzę, że pan ma karteczkę, tak?

Ktoś mi ją tutaj położył  i teraz: co tutaj jest napisane...? Paweł Kukiz, "Miasto budzi się". Wielki przebój jego, to prawda.

To będzie pan śpiewał, bo nie wiem, czy mam pytać poważnie, czy najpierw śpiewamy?

Śpiewamy, dobrze.

To słucham.

Śpiewamy, to razem. Słowo się rzekło.

Owszem, ja będę murmurando robił takie.

"Miasto budzi się z naszymi marzeniami / Szumem ulic woła mnie"... Dobry akcent był?

Bardzo dobrze, Paweł Kukiz...

Na dzień dobry, pozdrawiam Pawła Kukiza, widać, że jestem ambasadorem jego muzyki. I będę. A poza tym to jest bardzo porankowa piosenka.

Chciałem powiedzieć, że państwo już się obudzili...

Nie jesteście sami - tam są takie słowa.

...i w związku z tym możemy porozmawiać o polityce, skoro wszyscy nasi słuchacze są obudzeni, Paweł Kukiz pewnie też.

Przebudzeni. 

100 dni Morawieckiego. 100 dni jest już premierem Mateusz Morawiecki. Pytanie: czy spełnił pokładane w nim nadzieje?

To pytanie, myślę, że tak. Na pewno. Może jeszcze powiem więcej - najważniejsze, że spełnił, bo tu jest pewien myk w tym wszystkim i pewien problem. Po pierwsze, to nie jest tak - bo 100 dni się liczy zawsze tak: 100 dni Napoleona, 100 dni Beaty Szydło - tutaj mamy do czynienia z płynnym przejęciem premierostwa w trakcie kampanii, a więc ta cezura 100 dni, tradycyjna, nie za bardzo tu pasuje. Druga sprawa, cieniem ogromnym, pewnym brzemieniem na tych 100 dniach jest to, że premier musiał wziąć - chcąc nie chcąc - na klatę pewne sprawy, które na niego spadły jak grom z jasnego nieba.

Nie, zaraz, umówmy się, że też swoje dołożył, na przykład do konfliktu polsko-izraelskiego, swoimi niezręcznymi, powiedziałbym, wypowiedziami.

Niech będzie pan surowy, ale nie okrutny, błagam.

"Niezręcznymi wypowiedziami" - powiedziałem. Nie jestem okrutny.

Nieręcznymi wypowiedziami... Tutaj biorę na świadków słuchaczy, którzy nas słuchają. Niech pan zaprosi tutaj językoznawców - mamy znakomitych, wybitnych - i niech się odniosą, czy on naprawdę tak skrewił, za przeproszeniem, i taką plamę dał? Nie. Wykorzystano pewną niezręczność. OK. Ale panie redaktorze, ten kto wykorzystuje niezręczności dał pretekst może - bo te słowa zostały zinterpretowane - ja tam nie znajduję w tych słowach w Monachium - bo do tego pan pije - żadnych rzeczy, które by jego kompromitowały. Absolutnie. To jest przejaw...

Panie pośle, ale nie chodzi o to... Mateusz Morawiecki miał być człowiekiem, który odmieni trochę oblicze Polski. Beata Szydło zrobiła swoje, teraz będzie człowiek, który zaprzyjaźni się z brukselskimi salonami, dzięki temu Europa nas pokocha, świat również.

Ale bądźmy uczciwi. Chodził w tym Monachium w pewnej sytuacji po kruchym lodzie, i co zrobili przeciwnicy? Skoczyli mu na plecy, lód się załamał. Taka jest prawda, a nie żeby pan tutaj jeździł po moim premierze. 

Panie pośle, to jest polityka, jeśli tego nie wiedział...

Dobra, nie jest geniuszem, uczy się też. To jest człowiek z dużymi nadziejami i mogę zapewnić tu pana i słuchaczy - zobaczy pan, naprawdę będzie miał jeszcze więcej sukcesów, niż ma, a mimo to, żebym tutaj nie skończył tym, że on tutaj na klatę brał i tak dalej - nie, nie. Jednocześnie pewne prace trwały, teraz wchodzi pakiet "Konstytucja dla biznesu", proszę zobaczyć, jak dobrze jest przyjęty, adresatem są głównie małe i średnie firmy... Pan wzdycha, bo pan jest od krytyki.

Nie, panie pośle. Mateusz Morawiecki był wicepremierem od samego początku, czyli to jest ponad dwa lata.

Tak jest.

Jak na przygotowanie jednej, dużej ustawy, to powiedziałbym, trochę długo.

No ale jakiej ustawy. To jest pakiet pięciu ustaw. Ocena jest porównaniem. Jak tutaj pan chce po 100 dniach go tak normalnie rozliczyć, to niech pan spojrzy, porównajmy do przeszłości. Nie chcę ciągle wracać do tych nieszczęsnych ośmiu lat.

Porównajmy do 100 dni Beaty Szydło, w czasie których Beata Szydło, tam był projekt ustawy o 500+, tam były ważne projekty ustaw podnoszące pensję minimalną i parę innych rzeczy. Cokolwiek mówić o tym, jakim premierem była Beata Szydło, jeżeli by ją pan bardzo chciał krytykować, to w ciągu 100 dni zarys jej rządów został stworzony, ustawy były przyjęte. Gdzie jest w tym porównaniu Mateusz Morawiecki?

Porównanie, jeszcze raz podkreślam.... Ile wizyt, ile wyjazdów i musiał się tłumaczyć, prężyć, kombinować i atak był potężny po tym IPN-ie nieszczęsnym i po tej ustawie. Mamy do dzisiaj z tym problem. Naprawdę wykazał taką aktywność, że próba jakieś krytyki ponad miarę - bo krytyka może mu dobrze służyć, nic gorszego jak pochwały, chcesz kogoś zgubić, to go chwal - spokojnie.

To może pytanie o program Prawa i Sprawiedliwości, może Mateusz Morawiecki by się tym zajął: "poszukując oszczędności, przeciwstawiając się zbędnemu zatrudnieniu osób z PO i PSL, zlikwidujemy gabinety polityczne". To jest program Prawa i Sprawiedliwości, z którym szliście do wyborów. Minęło prawie 2,5 roku i gdzie... Gabinety polityczne są, jak były.

To nie jest całkowicie. Tu przedwczoraj to już niech pan, taki pan dokładny. A co tu mówił przed chwilą Kukiz? "Jeszcze czekamy, żeby zlikwidowano tam u góry, ale już pewne owoce są, pewne efekty mamy". Tak czy nie? To niech pan powie prawdę dokładnie...

Mówiliście, że zlikwidowaliście je w samorządach.

Zlikwidowaliśmy czy nie? Zlikwidowaliśmy.

Jak to? 

W samorządach.

W samorządach... Przecież tak naprawdę największe gabinety polityczne są w ministerstwach i w urzędach centralnych.

Ach, jaka to radość pochwycić jednak na niedokładności takiego mistrza jak pan.

Nie, panie pośle.

To niech pan powie całą prawdę. 

Właśnie powiedziałem całą prawdę.

Więc mamy do czynienia z tym...

Są w Polsce, jak były gabinety polityczne. PiS obiecywało, że je zlikwiduje i ich nie zlikwidowało.

Wnoszę sprzeciw, manipulacja. Zlikwidowaliśmy gabinety polityczne na szczeblu samorządu. To jest czy nie? Niech pan powtórzy.

Panie pośle, tak, to jest...

... A więc muszę się jeszcze z tym zmierzyć.

To ja panu poczytam program...

Dobrze, dobrze...

Nie mówiliście, panie pośle... Pan pozwoli, ja tylko dokończę, że nie mówiliście, że zlikwidujecie gabinety polityczne w samorządach, ale zlikwidujecie je w ogóle.

OK...

Zlikwidowaliście tylko te najmniejsze, najmniej istotne.

Faktom nie będę zaprzeczał. A więc mamy do czynienia z sytuacją taką...

To może pan przeprosi za manipulację...

... że mamy do czynienia z częściową likwidacją. Taka jest prawda. Tak, tak, to nie jest śmieszne.

To to jest częściowa manipulacja pana posła w takim razie.

Nie, nie. No trzeba powiedzieć: niestety mamy 4 lata kadencji, wielu spraw nie zrobiliśmy. To jest może bulwersujące, jeżeli kogoś teraz to rusza - przepraszam. Proszę państwa, faktom nie zaprzeczamy: jesteśmy transparentni, pan redaktor wyłuszcza...

Fakty są takie...

... wyłapuje, demaskuje, atakuje, a ja mówię: OK.

Fakty są takie, że obiecywaliście, że nie będzie premii, a Mateusz Morawiecki je przyznał. I co? 

Proszę pana, podpisał to Michał Dworczyk, wyjaśniał bardzo dokładnie, siłą inercji, czyli bezwładności w styczniu czy lutym - tak - były listy, podpisał i wszyscy ministrowie, uwaga, zdeklarowali, że wycofają się z tego. Więc naprawdę to nie jest tak, że co innego mówię, a co innego robi premier. Premier jest czysty. 


Cymański o ustawie pomagającej kredytobiorcom: Chcemy ją zrobić przed wakacjami

Przed przerwą wakacyjną, mam nadzieję. Będę czynił wszystko, żeby tę ustawę przeprowadzić - tak o ustawie pomagającej kredytobiorcom powiedział w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Tadeusz Cymański. Wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS dodał, że rząd będzie pomagał tylko osobom, które są w trudnej sytuacji. Osoby dobrze sytuowane będą rozczarowane. Nie ma możliwości pomagania ludziom, którzy mają bardzo dobrą sytuację finansową - stwierdził Cymański, wyjaśniając, że ta ustawa nie spełnia wszystkich oczekiwań. 

O rozmowach partii rządzącej z opozycją o podwyżkach dla polityków, które zaproponowała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, Cymański powiedział: "Nie widzę powodu, żebyśmy w tej chwili rozpoczynali rozmowy". Jeżeli będą chcieli, można porozmawiać. Ale to musi być rozmowa publiczna - zadeklarował gość RMF FM.