"Panu Antoniemu Macierewiczowi należy się szacunek. To jest człowiek o niezwykłych zasługach dla Polski i wszyscy z szacunkiem do pana Macierewicza się odnosimy i powinniśmy odnosić” – mówił szef Gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski w Porannej rozmowie w RMF FM. Minister stwierdził, że oceny współpracy prezydenta z szefem MON były znane większości parlamentarnej. „To były, pan prezydent tego nie ukrywał, oceny negatywne” – mówił. Zaznaczył jednak, że prezydent nie miał wpływu na odwołanie Antoniego Macierewicza. „Nie było żadnych szantaży, żadnych warunków. Prezydent nie warunkował żadnej swojej decyzji kwestią personalną” – powiedział Szczerski. Powiedział także, że absurdalne są doniesienia, jakoby domagał się stanowiska wicepremiera. „Ja nie jestem tego typu człowiekiem” – zaznaczył. Pytany czemu nie został szefem MSZ, odpowiedział: „Ta decyzja wynikała z mojej głębokiej lojalności wobec prezydenta Andrzeja Dudy, który jest moim prezydentem”.

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z KRZYSZTOFEM SZCZERSKIM

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, państwa i moim gościem jest Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta. Dzień dobry panie ministrze.

Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta: Kłaniam się, dzień dobry.

Co Antoni Macierewicz dostał w prezencie od prezydenta na odchodne?

To nie była ceremonia, która wiązałaby się z prezentami.

Jak to? Zawsze dostawali jakieś pióra, teczki.

Pan prezydent wręczał prezenty każdemu nowemu ministrowi i tak było też z panem ministrem Macierewiczem, kiedy ten urząd obejmował. Pożegnanie było w gabinecie pana prezydenta.

Nawet nie w tej sali, takiej pięknej?

Nie, na prośbę ministrów. Dlatego, że - jak rozumiem - nie wszyscy chcieli, żeby to odbywało się przy publiczności, w świetle kamer, bo to nie jest dla nikogo pewnie miła uroczystość, więc pan prezydent najpierw wręczył dymisje tym ministrom, którzy definitywnie kończyli pracę w rządzie, a później było drugie jeszcze spotkanie...

Ale nic? Żadnego prezenciku?

Oczywiście dobre słowo. Pan prezydent podziękował wszystkim i chce bardzo wyraźnie powiedzieć, że to było takie spotkanie, które pokazało szacunek dla pracy wszystkich ministrów, bo potem było drugie spotkanie z gronem ministrów, którzy później otrzymywali nowe nominacje.

To wszyscy widzieliśmy w telewizji.

Nie, tego państwo nie widzieliście. Na przykład pan prezydent musiał wręczyć dymisję premierowi Morawieckiemu z funkcji ministra finansów, więc to też odbywało się bez kamer. 

Żeby premierowi przykro nie było, rozumiem. A w ogóle to tak naprawdę wielki triumf pana prezydenta, prawda?

Tego w ogóle w tych kategoriach się nie rozpatruje.

Nie, a to ciekawe. Wszyscy politycy, dziennikarze też o tym mówią, Piotr Zaremba w "Dzienniku Gazecie Prawnej" napisał, że z outsidera prezydent stał się w zasadzie niemal głównym rozgrywającym.

To jest prawo komentatorów do opisywania i komentowania swoich interpretacji rzeczywistości. Natomiast...

No to porozmawiajmy o faktach. Prezydent bardzo długo nie krył, że już nie może współpracować z Antonim Macierewiczem, no i w końcu Antoni Macierewicz, który przez długi czas, przez 2 lata był broniony przez PiS, bronili go jak niepodległości, nagle przestał być ministrem. I to nie dlatego, że został źle oceniany tylko wprost powiedziano - dlatego, że nie współpracuje z prezydentem.

Panie redaktorze, po pierwsze chciałem powiedzieć bardzo wyraźnie i żeby to zabrzmiało, że panu Antoniemu Macierewiczowi należy się szacunek. To jest człowiek o niezwykłych zasługach dla Polski i wszyscy z szacunkiem do pana Antoniego Macierewicza się odnosimy i powinniśmy się odnosić. Po drugie, oceny współpracy prezydenta z ministrem obrony narodowej były znane także większości parlamentarnej i to były - i pan prezydent nigdy tego nie ukrywał - oceny negatywne.

No to jak prezydent to zrobił, że przekonał PiS do tej dymisji? Wymógł szantażem? Że jak nie, to on nie powoła ministra?

Nie było żadnych szantaży, ani żadnych warunków. To też chce bardzo wyraźnie powiedzieć: nie było żadnego szantażu, ani żadnych warunków. Prezydent nie warunkował żadnej swojej decyzji kwestią personalną, bo to by było niezgodne także z regułami polityki, które prezydent szanuje. Wraz z powyższym, to dlaczego w tym momencie większość parlamentarna zdecydowała się na zmianę ministra obrony narodowej, o to trzeba pytać liderów większości parlamentarnej.

Minister Krzysztof Szczerski mówi właśnie państwu, że to nie prezydent, tylko Jarosław Kaczyński zdecydował o tym, że Antoni Macierewicz nie jest już w rządzie.

Ja mówię to, co powiedziałem przed chwilą. Mogę to powtórzyć. Negatywne oceny współpracy ministra obrony narodowej z prezydentem były większości parlamentarnej znane, natomiast jakie były konkretne powody, że akurat teraz większość parlamentarna się na nią zdecydowała jest sprawą większości parlamentarnej.

Jakoś nikt nie chce w tę wersję uwierzyć. Tomasz Sakiewicz, naczelny "Gazety Polskiej", pisze, że już nigdy nie zagłosuje na prezydenta. Te głosy pojawiają się zresztą nie tylko od niego. Paweł Piekarczyk, taki prawicowy bard, zapowiedział już, że zwróci order, który mu wręczył Andrzej Duda. A propos, order już dotarł z powrotem do kancelarii?

Nie wiem tego i bardzo proszę wszystkich tych, którzy dzisiaj rozkręcają i rozhuśtują te emocje, także wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości, żeby posłuchali Jarosława Kaczyńskiego i ja jestem także wyborcą Prawa i Sprawiedliwości i ja usłyszałem od pana prezesa Kaczyńskiego podczas miesięcznicy smoleńskiej, żeby mu zaufać, że kierunek zmian jest ten sam...

Niech się pan nie gniewa. Takie kaznodziejskie było: zaufajcie mi...

Ja jestem wyborcą Prawa i Sprawiedliwości. Mówię teraz nie jako minister kancelarii prezydenta tylko jako wyborca Prawa i Sprawiedliwości i jako wyborca Prawa i Sprawiedliwości, także mówię to panu redaktorowi Sakiewiczowi i panu Piekarczykowi, że pan prezes Kaczyński do nich także powiedział, żeby zaufać, że ta zmiana której dokonał, jako lider większości parlamentarnej, jest zmianą która nie wpływa na kierunek polityki w państwie.

Minister Krzysztof Szczerski jest naszym gościem. Minister zdecydował nie pójść do MSZ. Co pana skłoniło, żeby jednak nie brać posady szefa dyplomacji?

Skłoniło mnie to, co zdaję się nie do końca rozumie, czy podziela na przykład pan redaktor Sakiewicz - to znaczy, że jesteśmy jednym wielkim obozem "dobrej zmiany" w Polsce, że jesteśmy jedną wielką formacją. I jeśli patrzymy na to z perspektywy szerokiej - czyli takiej, że pan prezydent, większość parlamentarna wywodzą się z tego samego rdzenia - to w takim szerszym spojrzeniu moja rola u prezydenta jest równie ważna, a dla mnie oczywiście niezwykle zaszczytna i ona powinna być po prostu kontynuowana. 

Czyżby? Bardzo ważny polityk Prawa i Sprawiedliwości powiedział mi wprost, że pan chciał za dużo - żądał pan podobno dla siebie stanowiska wicepremiera...

To absurd. Ja rozumiem, że ludzie mierzą innych swoją miarą, a ja nie jestem tego typu człowiekiem i naprawdę proszę mi uwierzyć, że ta decyzja wynika z mojej głębokiej lojalności wobec prezydenta Andrzeja Dudy, który jest moim prezydentem. 

To dlaczego tak długo się ta sprawa ważyła? Przecież, gdyby pan chciał odrzucić tę propozycję, to by pan na samym początku powiedział: "nie dziękuję serdecznie, proszę nie rozważać mojej kandydatury, bo ja zostaję przy prezydencie". A pan tymczasem podjął grę...

Nie, żadnej gry nie podjąłem, naprawdę ja jestem ostatnim człowiekiem, który podejmuje tego typu gry.Naprawdę ci, którzy mnie znają, a większość, którzy komentują moje działania mnie nie zna, więc trudno żeby wiedziała czym się kieruje. Naprawdę jestem ostatnią osobą, która podejmuje tego typu gry. Dyskusja na temat mojego przejścia do MSZ wiązała się z pewnymi dyskusjami natury, powiedziałbym: rozłożenia akcentów w polityce.

Nic z tego nie rozumiem, ale może pan odpowie jaśniej na pytanie...

A mogę powiedzieć do końca?

Bardzo proszę.

Pan prezes Kaczyński w pewnym momencie, kiedy rozważana była także jego kandydatura na premiera, mówił o większej roli prezydenta w polityce zagranicznej. 

Czyli gdyby był Kaczyński, to pan chętnie zostałby szefem MSZ?

Nie, gdyby była ta koncepcja, która powoduje, że moje przejście do MSZ powoduje zwiększenie roli prezydenta w tej polityce tak bezpośrednio - wtedy byłoby to bardzo naturalne. Dzisiaj będzie to dobre współdziałanie z samodzielnym ministrem spraw zagranicznych.

Ostatnie pytanie - czy prezydent Andrzej Duda spotyka się czasami z poprzednikiem - Bronisławem Komorowskim?

Nie byłem świadkiem tego typu spotkań, na pewno pan prezydent Komorowski nie odwiedza prezydenta Dudy.

Może nie dostaje zaproszeń?

Nie, dostaje zaproszenia. Na przykład odmówił zaproszenia na uroczystości 11 listopada.

A Lech Wałęsa?

Też poza jedną uroczystością, która była o charakterze religijno-państwowym, pan prezydent Lech Wałęsa także odmawia zaproszeń, które są mu wysyłane. 

Szczerski o wywiadzie Tuska dla „Tygodnika Powszechnego”: Jest jednym wielkim skandalem, nie ma co komentować

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Krzysztof Szczerski ostro skrytykował słowa Donalda Tuska w "Tygodniku Powszechnym". Były premier m.in. wyraził obawę przed możliwym wyprowadzeniem Polski ze struktur Unii Europejskiej. "Wiem, że tak jak jego koleżanka Róża Thun i inni, po prostu dzisiaj działają na szkodę Polski w UE powtarzając tego typu zaklęcia, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością"- mówił. "Ten wywiad jest skandalem jednym wielkim, więc nie ma co go komentować. Tusk łamie prawo europejskie będąc liderem opozycji w Polsce, (...) jako przewodniczący Rady Europejskiej powinien być neutralny wobec państw członkowskich i ich władz" - stwierdził szef gabinetu politycznego prezydenta. "Tusk udziela politycznych wywiadów" - uznał.

Robert Mazurek pytał swojego gościa, czy Andrzej Duda spotka się z Donaldem Trumpem na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w drugiej połowie stycznia. Szczerski nie wykluczył takiej możliwości. "Zobaczymy. (...) Rzeczywiście jest maraton, spotkania z wszystkimi głowami państw i szefami największych instytucji międzynarodowych we wtorek wieczorem, a potem cała seria spotkań biznesowych i politycznych" - mówił gość RMF FM.