"Nie przyjmujemy zaproszenia do zmiany konstytucji ani od prezydenta, ani od nikogo innego" – w ten sposób lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna tłumaczy nieobecność przedstawicieli PO na poniedziałkowym spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. "Prezydent nie położył na stole żadnego projektu. Położył na stół niekonstytucyjną ustawę i SMS-em zaprosił szefów klubów parlamentarnych, żeby zmieniać konstytucję" – oświadczył gość Porannej rozmowy w RMF FM. Schetyna twierdzi, że "po spotkaniu z prezesem Kaczyńskim prezydent wywiesił białą flagę. Przyjął jego filozofię".

Posłuchaj rozmowy Roberta Mazurka z Grzegorzem Schetyną

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, moim i państwa gościem w Porannej rozmowie w RMF FM jest przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu. Kłaniam się.

Bardzo się cieszę, że przyszedł pan do nas, do naszych słuchaczy. Wczoraj do prezydenta pan nie przyszedł.

Nie przyszliśmy do prezydenta, dlatego że nie przyjmujemy zaproszenia do zmiany konstytucji - ani od prezydenta, ani od kogokolwiek innego.

Bo konstytucja jest najważniejsza i my niczego nie będziemy zmieniać.

Konstytucja jest bardzo ważna, natomiast angażowaliśmy się i konsultowaliśmy - byliśmy na spotkaniu z prezydentem w zeszłym tygodniu - żeby rozmawiać o zmianie ustaw dotyczących sądownictwa. Mówiłem prezydentowi, że zależy nam na tym, żeby zagwarantował - jako głowa państwa - trójpodział władz, i to że władza sądownicza jest niezależna od ustawodawczej, od władzy politycznej.

Grzegorz Schetyna, jak kobieta, jest cokolwiek zmienną postacią... Pozwoli pan, że zacytuję panu pańskie słowa: Jeżeli ktoś utrzymuje zaufanie 8,5 mln Polaków, to jest to wielkie zobowiązanie i z tego wynika poważne traktowanie obywateli i położenie projektu konstytucji na stół. To Grzegorz Schetyna.

Tak, i nie położył pan prezydent żadnego projektu na stół, tylko położył na stół niekonstytucyjną ustawę i smsem zaprosił szefów klubów parlamentarnych, żeby w ten sposób zmieniać konstytucje, żeby....

To miała być drobna zmiana i mogliście powiedzieć "Nie".

Ale dlaczego "drobna"? Nie ma drobnych zmian w konstytucji!

Czyżby?

Oczywiście. Bo jeżeli pisze się niekonstytucyjne ustawy - i głowa państwa wie, że one są niekonstytucyjne - a potem smsem zaprasza się szefów klubów parlamentarnych, żeby udawać, że wspólnie zmieniamy konstytucję, to jest niepoważne - i właśnie dlatego bardzo wyraźnie to powiedzieliśmy.

Ale panie przewodniczący, to pan powiedział na przykład: Z ulgą przyjmujemy aktywność prezydenta Dudy. Kto, jak nie prezydent, powinien mieć inicjatywę i aktywną rolę w zakończeniu kryzysu. 17 lipca pan to mówił, a dzisiaj pan mówi: Nie, nie przyjdę do prezydenta.

I dokładnie dzisiaj mogę to powtórzyć. Tylko położenie tego projektu... I nie ma co tu przewracać oczami, panie redaktorze. Mówię zupełnie wprost.

Pan się nie martwi o moje oczy, panie przewodniczący!

Muszę się martwić, ktoś się musi o to też martwić. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie - jeżeli pan prezydent chciałby gwarantować - mówiłem o tym bardzo wyraźnie na spotkaniu, przez godzinę rozmawialiśmy - rolą głowy państwa, w moim przekonaniu, jest gwarantowanie trójpodziału władz i niezależności władzy sądowniczej. Pan prezydent po rozmowie z prezesem...

Panie przewodniczący, to był bardzo konkretny pomysł na temat ustawy o KRS-ie...

Proszę mi dać skończyć. Jeżeli prezydent po spotkaniu z prezesem Kaczyńskim wywiesza białą flagę i chce wytłumaczyć swoje zachowanie - to, że nie chce być gwarantem niezależności sądownictwa - i udaje, że potrzebne jest napisanie nowych ustaw niezgodnych z konstytucją, to jest to absurd!

Panie przewodniczący, jest pan jedyny, który tak to odebrał. Gazety piszą o tym, że prezydent znokautował prezesa, że go pobił. Oglądałem wczoraj telewizję z takimi komentarzami. Pan jeden mówi, że jest dokładnie odwrotnie, że prezydent ukorzył się przed Jarosławem Kaczyńskim.

Przyjął filozofię Jarosława Kaczyńskiego.

To jest pańskie zdanie?

To jest moje doświadczenie. Patrzę na to, co wynika z rozmowy Kaczyński-Duda, i jak niekonstytucyjny jest to projekt ustawy.

To nie jest tak, że po prostu strzeliliście focha i nie chcecie chodzić do pana prezydenta?

Ale przecież nie powiedziałem, że będziemy bojkotować prezydenta Dudę. Ale jeżeli będzie nas zapraszał do tego, żebyśmy żyrowali, żebyśmy...

A to jak należy napisać ustawę o KRS-ie? Bardzo konkretne pytanie, bo tam jest prosty wybór: Jak należy wybierać członków KRS-u?

Ale myśmy położyli nasz projekt....

Nie, nie macie swojego projektu.

Oczywiście, że mamy...

A gdzie jest? W lasce marszałkowskiej?

Tak, złożyliśmy go, to jest projekt, który dyskutowaliśmy. Jest to projekt stowarzyszenia Iustitia. Tam KRS jest wybierany przez sądy różnych szczebli.

Czyli dokładnie tak jak teraz wy mówicie, chcemy żeby było tak jak było żyrujecie te bilbordy, z których kpiliście.

Dokładnie jest inaczej, chcemy, żeby zachować niezależność władzy sądowniczej. Przecież pan to rozumie, tylko nie chce pan tego przyznać, że to jest kluczowe, że władza polityczna, że ani parlament, ani rząd, ani prezydent nie może mieć wpływu i nie może wybierać sędziów, dlatego że niezależność władzy sądowniczej jest kluczem, jest częścią trójpodziału władzy i demokracji. Musi pan o tym pamiętać.

Panie przewodniczący to znaczy, że obywatele nie mają żadnego wpływu sędziów? Sędziowie będą wybierali się sami. To pan chce Polakom powiedzieć, tak?

Ale ja chcę powiedzieć, że władza sądownicza powinna być niezależna od władzy wykonawczej, ustawodawczej, od rządu, prezydenta i parlamentu..

Ja mam wrażenie...

... ale na tym polega trójpodział władzy! Chce pan to zdemolować?

Ja? W życiu!

A uznaje pan, że to jest normalne? Znaczy, jeżeli tak pan uważa, to znaczy że chce pan odejść od demokracji. Tak jak robi to PIS, i dzisiaj, i od wczoraj od godziny 16, prezydent.

Proszę państwa, demokracji w Polsce, tym razem przed Mazurkiem, broni Grzegorz Schetyna. Panie przewodniczący ja mam takie wrażenie, że dzieci, ryby i Platforma głosu nie mają. Jeżeli wy wybieracie milczenie, to ludzie nie wiedzą dlaczego.

Ale ja nie wybieram milczenia. Bardzo wyraźnie powiedzieliśmy, że nie będziemy łamać konstytucji, nie będziemy akceptować takich zachowań, nie będziemy się zgadzać na przyjmowanie ślubowania od sędziego dublera do TK. My jesteśmy tam, gdzie byliśmy w lipcu - z ludźmi, którzy protestowali z Polakami, którzy protestowali przeciwko łamaniu niezależności sądów, czy to jest taka duża filozofia, że nie możemy... Nie może pan tego zrozumieć, panie redaktorze?

Po dwóch latach bycia totalną opozycją, jest taka oto sytuacja, że w sondażu rzeczywiście jest pan liderem opozycji. I gratulacje. I już sondaż pokazuje, że pan jest postrzegany jako ten lider. Z drugiej strony, chyba nie powinien pan jakoś specjalnie się cieszyć, bo po dwóch latach bycia w totalnej opozycji, a zarówno PiS, jak i rząd, jak i prezydent mają największe notowania w historii. Jeszcze nigdy nie mieli tak wysokich notowań.

To nie kwestia opozycji, tylko kwestia polityki, którą prowadzą. Rozdawania pieniędzy, transferów socjalnych...

Ale po dwóch latach ciągłego mówienia o jakimś nieustannym skandalu rządu PiS-u...

Ale za dwa lata są wybory, panie redaktorze.

No jedne już za rok, zobaczymy.

Wybory zawsze weryfikują, nie sondaże. To nie sondaże powinny powodować trzęsienia ziemi na politycznej scenie.

Pełna zgoda.

Czekamy na wybory. Ja będę robił swoje i będziemy bardzo twardo pokazywać, dlaczego PiS-owi trzeba zabrać władzę.

Ale nie zawahał się pan ani na moment, czy może słusznie. Nawet gazety panu przychylne namawiają do tego, żeby zrewidować ten model bycia totalną, jak to pan nazwał, opozycją.

21 października mamy konwencję samorządową. Przeprowadzimy, pokażemy program dla samorządów. Pokażemy wizję Polski, jak powinna wyglądać władza w Polsce. Jak powinny wyglądać relacje między obywatelem a władzą. W jaki sposób będziemy chcieli chronić samorządność, istotę wspólnoty. I będziemy rozmawiać.

Mówi pan, że czeka was konwencja samorządowa. A będą wspólne listy, przynajmniej do niektórych szczebli samorządu - na przykład sejmików, z opozycji?

Nie można tego wykluczyć. Ja rozmawiam z różnymi środowiskami i partiami.

Właśnie chyba nie do końca, wszyscy się żalą, że nie chcecie z nimi rozmawiać.

Musimy poczekać na ordynację, panie redaktorze, a nie wiadomo jaka będzie ordynacja. Nie możemy podejmować zobowiązań, jeżeli nie wiemy, na jakich zasadach będą wybierane sejmiki.

Nie, nie. Możecie się dogadać, że idziecie do wyborów razem. A to, jak to będzie wyglądało, ustalimy wtedy, kiedy będą już konkretne...

Tylko to wymaga pracy. W Polsce jest tak, że opozycja musi iść razem. Ja mówię od miesięcy o wspólnej, o jednej liście opozycji i będziemy to robić. Mam nadzieję że wszyscy się na niej znajdziemy. 

To jest taki chór grecki, który mówi: "idźmy, idźmy" stojąc w miejscu.

A ja nie stoję w miejscu. Kto nie idzie naprzód, ten się cofa - to jest jasne. Zbudujemy tę wspólną listę. Ja wierzę, ja jestem optymistą w tej kwestii.


Schetyna: Adamowicz kandydatem na prezydenta Gdańska? Mam inne informacje

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek dopytywał Grzegorza Schetynę o samorządową mapę wyborczą Platformy Obywatelskiej. Czy dotychczasowy prezydent Paweł Adamowicz będzie startować z list tej partii w Gdańsku? "Jeżeli nie będzie kandydował, to sprawa jest prosta". Co w sytuacji, gdy zdecyduje się na start? "Mam inne informacje" - skomentował szef największej partii opozycyjnej. Wśród kandydatów w stolicy Pomorza wymienił Agnieszkę Pomaskę i Jarosława Wałęsę. "Jeżeli uda się stworzyć taką listę partii opozycyjnych, która będzie w stanie zbudować większościową koalicję i powołać zarządy województw, prowadzić politykę regionalną, to uznam to za zwycięstwo w wyborach samorządowych" - mówi gość RMF FM. "Nie wzoruję się na Jarosławie Kaczyńskim, ale on przegrał osiem wyborów z rzędu. Pozbywał się posłów i senatorów, wyrzucał. Ja tylko mówię, że na razie żadnych wyborów jeszcze nie przegrałem" - stwierdził Schetyna dodając, że w przypadku klęski w samorządach, weźmie za nią odpowiedzialność.