Kiedy będzie niższy VAT na ubranka dziecięce? „Nie wszystkie obietnice można zrealizować od razu” – mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. „Nakłady na politykę rodzinną wzrosły do ponad 3 proc. PKB, a jeszcze w 2011 roku wynosiły 1,3 proc. To jest gigantyczny wzrost środków i nie ma dzisiaj powodów, by narzekać na to, że rodziny nie otrzymały ze strony rządu dużego wsparcia” – dodaje. Przyznaje także, że przed rządem jeszcze wiele zadań. „Ciągle nie ma jeszcze dwóch lat pełnych naszych rządów. Póki co realizujemy inne projekty, a swoją wiarygodność wzmacniamy, bo wiele ważnych rzeczy zostało zrealizowanych” – mówi gość Marcina Zaborskiego. Czy jeszcze w tej kadencji niższy VAT na ubranka dziecięce? „Ja bym się nie zmartwiła” – mówi. Przyznaje także, że nie będzie niczego obiecywać. „Nie będę żadnych nieodpowiedzialnych obietnic i dat składać w mediach” – dodaje Rafalska. Minister przyznała także, że w Polsce mamy jedne z najdłuższych urlopów macierzyńskich w Europie. „Nie mamy powodów, by narzekać na ich długość” – mówi szefowa resortu. „Te urlopy, które wprowadziła poprzednia ekipa, to jest jedna z tych rzeczy, która przysłużyła się polityce rodzinnej” – zaznaczyła Rafalska.

Marcin Zaborski, RMF FM: Jest pani na forum ekonomicznym. To jest miejsce, które lubi poważne zapowiedzi i obietnice. Wykorzystajmy więc okazję. Pani minister, od kiedy VAT na ubranka dziecięce będzie objęty zerową stawką - tak, jak PiS obiecał w kampanii wyborczej?

Elżbieta Rafalska: No nie wszystkie obietnice można zrealizować od razu. Nie mówiliśmy o stawce zerowej - mówiliśmy o zmniejszonej stawce, bo VAT z 8 pkt został podniesiony do 23 i była to też decyzja Komisji Europejskiej.

06.09 Gość: Elżbieta Rafalska

O tym też jest mowa w programie PiS, pani minister. Ale jest mowa o zerowej stawce, niestety.

Co by nie mówić, panie redaktorze, nakłady na politykę prorodzinną wzrosły do ponad 3 proc. PKB. Jeszcze niedawno, bo w 2011 roku wynosiły 1,3 proc. To jest gigantyczny wzrost środków. Myślę, że nie ma dzisiaj powodów, żeby narzekać na to, że rodziny nie otrzymały ze strony rządu dużego wsparcia.

Na to nie narzekam. Narzekam na to, że padła obietnica w programie 2014 PiS-u i rok później, w programie "Myśląc Polska". To obniżenie VAT-u - mam świadomość, że trzeba by przekonać Brukselę, żeby ten pomysł zrealizować. Ale pisali państwo w programie, że jeżeli się nie uda przekonać Brukseli, ten zwrot będzie następował na podstawie faktur przynoszonych do Urzędów Skarbowych.

Ja mówię wyraźnie - spokojnie. Ciągle nie ma nawet dwóch lat pełnych naszych rządów. Póki co realizujemy inne projekty, a swoją wiarygodność wzmacniamy. Naprawdę, wiele ważnych rzeczy, które były w programie pierwszoplanowych, zostało zrealizowanych.

To kiedy ten niższy VAT?

Mam czasami wrażenie, że jest taka presja, że jeszcze nie wdrożyliśmy przywróconego wieku emerytalnego, a już jest następne pytanie - co jutro, co pojutrze. Jednak działanie takie ustawowe i programowe to nie jest news, który żyje w mediach 1 dzień, jest informacją i za chwileczkę coś nowego się dzieje.

Ale jeszcze w tej kadencji niższy VAT?

Ja na pewno bym się nie zmartwiła, gdyby było...

Myślę, że rodzice też nie.

To wsparcie, które otrzymały rodziny, jest dobre, ale rodzi się więcej dzieci... To jest taka pewna specyfika, że rodzi się więcej dzieci i dzieci natychmiast z nich wyrastają, nawet wtedy, jak ich nie zużyją. Potrzeby rodzin są duże i obciążenie VAT-em jest spore. Bierzemy to pod uwagę, ale nie będę żadnych nieodpowiedzialnych tu obietnic i dat składać w mediach. Nawet jakby nie wiem jak pan mnie tu przyciskał. 

Ta presja jest nie tylko w mediach, pani minister. Ona pojawia się także w środowisku Prawa i Sprawiedliwości. Dotyczy np. innego problemu, innego postulatu, innej zapowiedzi. W programie padała zapowiedź - urlop macierzyński będzie wydłużony. No i nawet jeden z posłów PiS-u upomniał się o to i zaproponował konkretne rozwiązania, jak to miałoby wyglądać. Kiedy urlop macierzyński będzie wydłużony przez rząd Prawa i Sprawiedliwości?

Dzisiaj mamy jedne z najdłuższych urlopów w Europie. Nie mamy najmniejszych powodów do tego, żeby narzekać na długość urlopów macierzyńskich. Te urlopy, które wprowadziła poprzednia ekipa to jest jedna z tych rzeczy, która przysłużyła się polityce rodzinnej - to trzeba otwarcie powiedzieć. Póki co nie zamierzamy, nie ma takich planów. Raczej byłyby inne działania w zakresie polityki rodzinnej niż kolejny krok w wydłużaniu. Poza tym za chwileczkę byliby oponenci mówiący o tym, że to przyczynia się do dezaktywacji zawodowej kobiet, że te kobiety będą miały utrudniony powrót na rynek pracy. W związku z tym dzisiaj nie mówimy o wydłużaniu urlopów macierzyńskich. 

Dlaczego pani minister nie będzie zapowiadanych trochę wcześniej zachęt dla tych, którzy za moment będą mogli przejść na emeryturę - wcześniej niż mogli wcześniej - zachęt do tego, żeby pracowali dłużej? Zapowiadał takie zachęty wicepremier Morawiecki - na zapowiedziach się skończyło. 

No chyba nie zapowiadał wicepremier Morawiecki, tylko ta informacja zaczęła trochę żyć trochę własnym życiem, ona nie przybrała nigdy kształtu propozycji ustawowej - powiedzmy sobie otwarcie... To był jeden z pomysłów, który funkcjonował... 

To jasne, ale zapowiadał to w depeszy Polskiej Agencji Prasowej z lipca. Czytałem to dzisiaj pani minister i tam padała zapowiedź, że w pani resorcie bedą...

No nie, do tej propozycji, która miała być propozycją bonusa w postaci 10 tys. złotych za każdy przepracowany rok w ogólnym zarysie, to ja pod taką propozycją się też nie podpisywałam. Chciałabym powiedzieć, że są pewne grupy zawodowe, które niezależnie od tego, czy dostaną taki bonus czy nie, zostaną na rynku pracy z różnych innych powodów, nie tylko i wyłącznie materialnych, bo już dzisiaj 18 proc. osób, które osiąga wiek emerytalny pozostaje dalej w pracy, bo te osoby mogą pracować, są w dobrym stanie zdrowia, wykonują samodzielne stanowiska. To są menadżerowie, to są ludzie z wyższym wykształceniem, to jest kadra akademicka, można tu wymieniać grupy zawodowe, które nieźle zarabiają, pracują na swoją emeryturę, chcą pracować również ze względów zawodowych, więc koszt tej zachęty, w tej formule, byłby duży, a my mamy, i zwracam na to uwagę, czego nie ma w innych systemach emerytalnych, efekt 8-proc. wzrostu za każdy przepracowany rok. I mamy jeszcze waloryzację, która w tym kolejnym roku będzie skokową waloryzacją, bo mamy taką sytuację też gospodarczą, i ten efekt waloryzacji będzie duży. Jak oglądałam inne europejskie systemy zachęt...

Pani minister, ale jeśli przyszły emeryt usłyszy zapowiedź...


Ja tylko skończę... To na przykład jest tak, że w innych systemach za przepracowany rok jest wzrost emerytury np. o 0,5 procenta albo o 1 procent. U nas każdy przepracowany rok to jest wzrost świadczenia emerytalnego o 8 procent. To jest naprawdę najwyższy wskaźnik, który zachęca te osoby. To, o co ja bym się martwiła...  Martwiłabym się o te osoby, które nie dopracowały stażu i nie mogą liczyć na minimalną emeryturę, o osoby, które mają minimalną emeryturę, bo to jest niezwykle niskie świadczenie. To na pewno jest ta grupa emerytów, która - jak nie otrzyma wsparcia poprzez system emerytalny to ustawi nam się w kolejce do pomocy społecznej, bo to są środki niewystarczające nawet na zaspokojenie zupełnie podstawowych potrzeb. Chociaż też przypominam, że wprowadziliśmy program leków bezpłatnych dla grupy 75 plus.

Teraz pada zapowiedź - program 500 plus dla emerytów. Czy nie obawia się pani, że to właśnie będzie argument, który będzie zachęcał do tego, żeby jednak przejść na emeryturę już teraz, skoro za chwilę będą dodatkowe pieniądze dla emerytów?

No nie za chwilę. Jeżeli mówimy o terminie wejścia tego dodatku to on po pierwsze byłby jednorazowy. Po drugie mówimy tu o roku 2018 bądź roku 2019. Dotyczyłby grup, które pobierają niewysokie świadczenia emerytalne.  Ja zdecydowanie wyżej cenię decyzje emerytów niż chyba pan. Jeżeli sądzimy, albo jeżeli ktoś przypuszcza, że ludzie z powodu 500 zł jednorazowego dodatku zmienialiby swoje decyzje co do tego, czy idą do pracy czy pobierają emeryturę...To nie są takie wybory. To nie jest wystarczająca kwota do tego, żeby ktoś powiedział: " Ach, dostanę 500 zł, w związku z tym idę na emeryturę". Dzisiaj mamy rosnące wynagrodzenia, przyjaznych pracodawców, którzy chcą osoby w wieku przedemerytalnym czy które osiągnęły wiek emerytalny zatrzymać u siebie w pracy, bo mamy rynek pracownika i niedobór rąk na rynku. To jest trochę inna sytuacja. Nie przeceniałabym wpływu tego dodatku na decyzję emerytów. Poza tym tego typu zachęty były już wcześniej stosowane - może nie w tym roku, ale były stosowane wtedy, kiedy waloryzacja marcowa była taką niska waloryzacją. Wtedy wspierano tę grupę o niskich emeryturach.