Przecięli opony i oblali auto nieznaną substancją. Media piszą, że kwasem. I wszystko w ramach tzw. obywatelskiego zatrzymania. Chodzi o atak na kierowcę Ubera za to, że wozi ludzi bez licencji. Ci, którzy dokonali tego ataku (a mówi się, że mogą to być taksówkarze) zachowali się podobnie jak policjanci, którzy we Wrocławiu przesłuchiwali Igora Stachowiaka. Bo środki były nieproporcjonalne do zaistniałej sytuacji.

zdj. ilustracyjne /RITCHIE B. TONGO /PAP/EPA

Przepisy nie precyzują, jakich dokładnie środków można użyć podczas zatrzymania obywatelskiego. Znalazłem jednak kilka opinii ekspertów - i na chłopski rozum też każdy dojdzie do takiego wniosku - że używanie nadmiernej siły, czy zdemolowanie komuś auta nie wchodzi w grę.

Rozumiem frustrację taksówkarzy, bo zawsze kiedy z nimi jeżdżę, narzekają na czas pracy, niskie zarobki i wysokie koszty eksploatacji auta. To jednak nie powód, żeby wykańczać przemocą bardziej cwaną konkurencję. Nie przypominam sobie takiej sytuacji i nie wyobrażam sobie, żeby właściciel osiedlowego sklepu spuszczał bęcki starszej, przygarbionej pani w chuście na głowie za to, że obok sklepu rozłożyła kilka kobiałek z truskawkami. Porównanie jak najbardziej uprawnione, bo kierowcy Ubera przeważnie sobie dorabiają. Tak jak wspomniana pani, która chce dorobić do emerytury.

Powoli zastanawiam się, czy nie spotka mnie podobna sytuacja, kiedy lekko dziabnięty kolega poprosi mnie o podwózkę z okolic Rynku do swojego mieszkania w Nowej Hucie. Czy nie zostanę wzięty za kierowcę Ubera? Jeśli pamięć mnie nie myli, to do tego typu sytuacji doszło w Łodzi, kiedy taksówkarz próbował dokonać obywatelskiego zatrzymania mężczyzny, odwożącego żonę na dworzec.

A co z przejazdami międzymiastowymi? W sieci też istnieje platforma, która kojarzy kierowców z pasażerami. Spotkania też często odbywają się w okolicach przystanków i dworców. Dotąd chyba żaden z prywatnych przewoźników nie zaatakował takiego kierowcy. Zatem, jeśli ktoś odbiera mi chleb, bo jest bardziej cwany a jego oferta jest lepsza od mojej, to zaczynam z nim konkurować, a nie się mścić. Mszczą się słabi.