"Lewy" daje kilka stówek na ubezpieczenie kosztów leczenia, "Grosik" niech rzuci coś na NNW, Grzesiek Krychowiak niech podskoczy do związku i kupi kilka proporczyków. A i panowie, byłbym zapomniał! Przy wyjściu z szatni stoi puszka, do której wrzucamy kasę na wyjazd do Rosji. Czy wyobrażacie sobie taką sytuację w piłkarskiej reprezentacji Polski? No jasne, że nie! Jednak takie historie można usłyszeć od osób trenujących w Polsce Curling.

/Polska Federacja Klubów Curlingowych /

Dramatyczną sytuację polskich zawodników opisał w styczniu portal weszlo.com, gdzie Bartosz Burzyński wypunktował wszelkie nieprawidłowości trawiące związek od środka. Absurdalny pat jednak trwa, bo nie za bardzo wiadomo, kto ma zabrać się za zrobienie porządku w tej stajni Augiasza. Cierpią na tym oczywiście zawodnicy. Wczoraj dziewczyny z Curling Team Łódź, które zostały powołane do reprezentacji Polski, zamieściły w internecie informacje o powołaniu, której autorem ma być wiceprezes Polskiego Związku Curlingu Mirosław Wodzyński.

Nie oszukujmy się: grupa C to solidne curlingowe doły, ale nie o to chodzi. Moim zdaniem to skandal, że związek nie może dać dziewczynom nawet kilku proporczyków, które - zakładam - nie kosztują sporo. Nie wspominając już o transporcie i ubezpieczeniu, bo tutaj związek zasłania się brakiem pieniędzy z ministerstwa sportu. Resort natomiast odciął finansowanie, bo również twierdzi, że w związku jest mnóstwo nieprawidłowości. Minister zawnioskował również o wprowadzenie do związku kuratora.

Ale absurdów jest więcej. Zarząd nie ma nawet prezesa, a konto PZC zajęte jest przez komornika, zatem imprezy rangi mistrzostw Polski organizuje nie związek, ale klub zrzeszony w związku. Mistrzostwa odbywają się w takich oto warunkach.

Warunki, w jakich zostały zorganizowane Mistrzostwa Polski Kobiet i Mistrzostwa Polski Curlingu na Wózkach są co najmniej uwłaczające godności ludzkiej. Wydarzenie odbyło się w starych zakładach FSO. Obiekt jest niedostosowany do niczego (...). Ogromny nieporządek, brud, nieład, niechlujność, brak toalet dla niepełnosprawnych, zero możliwości przebrania się, bardzo zimno! Lód, na którym graliśmy był jedynie przyzwoity i to tylko przez chwilę - mówiła mi Agnieszka Kachel z Polskiej Federacji Klubów Curlinowych. O sytuacji alarmowały też zawodniczki Curling Team Łódź.

W grudniu pojawili w Polsce przedstawiciele Światowej Federacji Curlingu, którzy mieli zaapelować o wybór nowych władz, przyjęcie nowych członków (część z nich zrzeszona jest w Polskiej Federacji Klubów Curlingowych) oraz o zmianę statutu.

Najbardziej absurdalną sytuację znam jedynie z relacji zawodników. Chodzi o wprowadzenie nowych rozwiązań prawnych w związku. Kiedy przedstawiciele światowej federacji zorientowali się w całej sytuacji, stwierdzili chyba, że nie ma co dawać wytycznych, ale zwyczajnie polskim działaczom trzeba wysłać statut-konstytucję norweskiej federacji. Taki dokument należy przetłumaczyć na język polski i... uchwalić jako statut polskiego związku, bo Polacy sami sobie nie poradzą.