Rafał Majka już wie, w jakiej koszulce będzie jeździł w kolejnym, kolarskim sezonie. Jego transfer był pewny, bo wiadomo było, że Oleg Tinkoff wycofuje się z kolarstwa i sponsorowania swojej grupy. Majka zdecydował się na niemiecką grupę Bora-Hansgrohe, a to oznacza, że stawia na zrównoważony rozwój.

Rafał Majka /Leszek Szymański /PAP

O Rafała Majkę zabiegała też rosyjska Katiusza i nowopowstająca drużyna z Bahrajnu. Dwukrotny zwycięzca klasyfikacji Tour de France postawił jednak na mniejsze pieniądze, ale większe możliwości sportowe. Drużyna Bora-Hansgrohe chce na poważnie zaistnieć w World Tourze a do tego potrzebuje zawodników, którzy potrafią na takich imprezach walczyć i wygrywać. Majka jest tu kandydatem idealnym. Już doświadczonym, ale ciągle głodnym sukcesów. Do podpisania umowy przekonały Majkę zapewne także inne ruchy transferowe wykonane przez niemiecką grupę, w której jeździć będą także inni kolarze z Tinkoffa jak Maciej Bodnar, Peter Sagan czy Paweł Poljański, który na wielu wyścigach był głównym pomocnikiem Majki.

Nasz kolarz powinien dostać też poważniejszą niż dotychczas szansę na Tour de France. O ile był już liderem Tinkoffa w Giro czy na Vuelcie, to na tym najważniejszym kolarskim wyścigu miał być jedynie tłem dla Alberto Contadora. Hiszpan jednak w ostatnich sezonach jeździł we Francji słabo i dzięki temu Majka mógł walczyć w klasyfikacji górskiej.
Rozwój ekipy Bora-Hansgrohe to tak naprawdę kolejny etap drogi, którą pokonuje ten zespół. Nowe gwiazdy, jak mistrz świata Sagan czy medalista igrzysk w Rio Majka, mają dać impuls do rozwoju młodym, niemieckim kolarzom, na których szeroko stawiają w zespole. Ewentualne sukcesy mają zachęcić do podpisania umów z drużyną topowych niemieckich kolarzy. Bo to na niemieckim rynku sprawa kluczowa.

Na razie jednak o sukcesy grupy zadba Majka. Pierwszy poważny test to maj przyszłego roku i start we włoskim Giro. Polak dostanie tam grupę zbudowaną pod siebie. I miejmy nadzieję, że wsparcie będzie lepsze niż choćby podczas tegorocznego Giro, w którym Majka dość szybko zostawał sam na placu boju.
Nowa drużyna zapewni polskiemu kolarzowi status, którego nie ma w peletonie żaden inny biało-czerwony kolarz. Wydaje się, że Majka podjął bardzo dobrą i przemyślaną decyzję. To jednak zweryfikują dopiero największe wyścigi, a w nich oprócz dobrej drużyny potrzebna jest idealna forma i kolejny krok do przodu, który musi wykonać Majka. Rezerwy ma. Choćby w jeździe indywidualnej na czas.

Jedyna niewiadoma to Bartosz Huzarski, który jest obecnie kolarzem drużyny Bora. Jednak w obliczu poniedziałkowej kontuzji jego przyszłość w zespole pozostaje pod znakiem zapytania. Wszystko zależy od postępów w leczeniu. Może jednak Majka przekona szefów zespołu, że oprócz tercetu Majka-Poljański-Bodnar warto mieć w zespole także czwartego kolarza z Polski.