Nenad Bjelica to kolejny trener, który w tym sezonie pożegnał się z Ekstraklasą. Chorwat miał poprowadzić Lecha Poznań do tytułu mistrzowskiego. Niestety odkąd zakończył się sezon zasadniczy a rozgrywki weszły w decydującą fazę, piłkarze „Kolejorza” w niezrozumiały sposób przestali grać w piłkę.

Łukasz Trałka (po lewej) i Martin Pospisil (po prawej) podczas ostatniego meczu Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Lech miał do końca sezonu walczyć z Legią i Jagiellonią o tytuł mistrzowski. Ba, mecz ostatniej kolejki pomiędzy klubem z Poznania a Legią miał być ukoronowaniem sezonu. Wszystko wskazuje na to, że tak nie będzie, bo wysoka forma piłkarzy z Wielkopolski to już przeszłość.

Na początku marca Lechici przegrali w Warszawie z Legią, ale ta porażka podziałała na klub mobilizująco. W końcówce sezonu zasadniczego "Kolejorz" potrafił pokonać 5:1 Jagiellonię, 3:0 Lechię, 3:1 Wisłę Kraków i 3:1 Górnika Zabrze. Po 30. kolejce piłkarze Nenada Bjelicy byli liderami tabeli. Dzięki temu zyskali korzystny kalendarz w fazie pucharowej.

Tam jednak nastąpił prawdziwy kataklizm. Lech w pięciu spotkaniach zdobył zaledwie 4 punkty. Żeby pokazać to jeszcze dobitniej: CZTERY punkty na PIĘTNAŚCIE możliwych. Dla drużyny walczącej o tytuł to wynik wręcz kompromitujący.

Zaczęło się od porażki z Koroną Kielce na własnym stadionie. Kolejne pojedynki w Poznaniu nie były lepsze. 2:4 z Górnikiem i wczoraj 0:2 z Jagiellonią. Trudno mówić tu o przewadze własnego stadionu, a to przecież wcześniej w trakcie sezonu była bardzo mocna strona Lecha, który był przy Bułgarskiej niepokonany. Bilans z sezonu zasadniczego to 12 zwycięstw i 3 remisy. Bilans z grupy mistrzowskiej to 3 porażki. Fatalnie. Punktować udało się tylko na wyjeździe. To była wygrana w Lubinie z Zagłębiem 1:0 i remis 0:0 z Wisłą Płock.

Nie wygląda to dobrze. Z minimalnej przewagi nad Legią i Jagiellonią zrobiło się pięć punktów straty do lidera. Szanse na tytuł niewielkie i tak naprawdę trzeba zacząć martwić się o grę w pucharach. Na trzeciego w tabeli Lecha naciskać zaczynają Górnik i Wisła Płock. Wyjazdowy mecz z Wisłą Kraków i kończące sezonu starcie z Legią będą dla Lecha bardzo ważne. Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym "Kolejorza" zabraknie w pucharach, a to byłaby katastrofa.

Trudno zresztą jednoznacznie ocenić wyniki trenera Bjelicy w Ekstraklasie. Chorwat trafił do Poznania pod koniec sierpnia 2016. Tamten sezon Lech zakończył na trzecim miejscu i też tracił punkty w fazie mistrzowskiej remisując z Lechią czy Jagiellonią oraz przegrywając z Legią.  Teraz znów w najważniejszych momentach jego piłkarze zawiedli.

Czy terapia szokowa podziała? Przekonamy się już za kilka dni. Tercet Rafał Ulatowski, Jarosław Araszkiewicz i Tomasz Rząsa musi zadziałać głównie na mentalne przygotowania piłkarzy. Lech ciągle może zrobić dużo. Rywale też tracą punkty w grupie mistrzowskiej. Jest jeszcze prestiżowy mecz z Legią. Piłkarze "Kolejorza" jeszcze kilka tygodni temu rozdawali karty w Ekstraklasie. Teraz muszą patrzeć na innych, a gwarancji na sukces nie mają...

(ag)