Do Euro 2016 pozostało 116 dni. Trzeba trzymać kciuki, by formę utrzymał Robert Lewandowski. Bayern Monachium chyba nigdy nie był tak zależny od bramek naszego napastnika jak w ostatnich tygodniach. Niestety kilku naszych reprezentantów przeżywa w klubach trudniejszy okres.

W środku: Robert Lewandowski /Andreas Gebert /PAP/EPA

Bayern Monachium rozegrał w tym roku pięć spotkań - cztery w Bundeslidze i jedno w Pucharze Niemiec. Robert Lewandowski zdobył w tych meczach łącznie osiem bramek. Reszta zawodników z Monachium - łącznie tylko dwie. Polak dwukrotnie pokonał bramkarzy: Hamburga, Hoffenheim i Augsburga w meczach Bundesligi i także dwukrotnie VfL Bochum w krajowym pucharze. Nie trafił do siatki jedynie z Bayerem Leverkusen, ale to spotkanie zakończyło się remisem 0:0. Jedynie Thiago Alcantara i Thomas Muller zdobyli dla Monachijczyków jeszcze po bramce.

Dzięki sześciu trafieniom w trzech ostatnich meczach Lewandowski wyszedł na pierwsze miejsce w wyścigu na Króla Strzelców Bundesligi - ma już 21 trafień na koncie. To już najlepszy wynik od dwóch sezonów (2014/15 - 17, 2013/14 - 20) a przecież do końca ligowego sezonu Bayern rozegra jeszcze 13 spotkań. Przypomnę, że rekordowy sezon "Lewego" w Bundeslidze to 2012/13, w którym nasz napastnik w barwach Borussi wbił 24 bramki i został Królem Strzelców - tamten wynik spokojnie można poprawić.

Imponują zresztą nie tylko ostatnie wyczyny Lewandowskiego, ale jego forma od początku sezonu. W 31 spotkaniach w barwach Bayernu napastnik strzelił... 31 bramek. Siedem goli dołożył w Lidze Mistrzów, trzy w pucharze. I znów musimy się cofnąć do sezonu 2012/13. Wtedy Lewandowski strzelił dla klubu we wszystkich rozgrywkach 36 goli. Ten rekord także powinien zostać znacząco poprawiony.

Niestety nie wszyscy nasi piłkarze mają aż tyle powodów do zadowolenia. Gorszy okres w Ajaxie Amsterdam przeżywa Arkadiusz Milik, który ostatnio wypadł z podstawowego składu. W miniony weekend Ajax pokonał FC Groningen 2:1, a Polak wszedł na boisko w 70. minucie zastępując Amina Younesa. Nie za dobrze przedstawia się też sytuacja Jakuba Błaszczykowskiego we włoskiej Fiorentinie. W tym roku gra w kratkę. Cztery mecz Serie A, w tym dwa ostatnie przesiedział na ławce. Dwa razy wszedł z ławki, raz został zmieniony i tylko w pojedynku z Carpi zaliczył pełne 90 minut.