Gwałtowne polemiki wybuchły po przyznaniu Złotej Palmy Festiwalu w Cannes francuskiemu dramatowi "Życie Adeli - Rozdział 1 i 2" - o miłości 15-letniej uczennicy do młodej kobiety. I trudno się temu dziwić. Film pełen jest długich i niezwykle realistycznych scen seksu. Ale to nie wszystko...

Chciałbym zadedykować tę nagrodę i ten film pięknej francuskiej młodzieży, która nauczyła mnie poczucia wolności! - oświadczył odbierając Złotą Palmę wzruszony francusko-tunezyjski reżyser Abdellatif Kechiche, który dodał, że jest gotów usunąć niektóre zbyt dosadne sceny o charakterze seksualnym, żeby film mógł być pokazywany np. w USA.

Wcześniej - za rządów prawicowego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego - ten sam kontrowersyjny twórca nawoływał, by zorganizować powstanie w imigranckich gettach przeciwko francuskim władzom. Notabene ponad połowa bohaterów jego nowego filmu - szczególnie tych "pozytywnych" - wywodzi się z rodzin imigrantów z krajów arabskich i Czarnej Afryki. Ścieżka dźwiękowa składa się głównie z muzyki arabskiej.

Komentatorów podzieliły odważne sceny

Recenzentów podzieliły sceny seksu, które mogą tym bardziej szokować, że jedna z bohaterek ma na początku filmu tylko 15 lat. Wspomniane sceny można by nazwać "niezdrowym podglądactwem" czy wręcz filmowym podręcznikiem pt. "Jak lesbijki to ze sobą robią?", bo twórca nie ukrywa prawie niczego. Czy było to potrzebne? Moim zdaniem nie.

Kechiche filmuje twarze i inne części nagich ciał często z bardzo bliska - z odległości od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów, co przypomina zawartość niektórych stron pornograficzno-pedofilskich w internecie. Na pokazie "Życia Adeli", w którym uczestniczyłem, cześć ludzi była lekko zniesmaczona czy wręcz zszokowana. Niektórzy wybuchali nerwowym śmiechem w najbardziej zaskakujących momentach...

Wielu recenzentów dostrzega w tym bardzo realistycznym, 3-godzinnym filmie wielkie wartości artystyczne. Mają do tego prawo. U niektórych widzów jednak - w  tym u mnie - zrodziło się w czasie pokazu poczucie swoistej klaustrofobii. Niektórzy zniesmaczeni wychodzili z projekcji. Ja również bardzo często nerwowo patrzyłem na zegarek, sprawdzając, ile jeszcze tego "dzieła" mam przed sobą. Ponad 20 razy zażenowany i znudzony zastanawiałem się, czy wyjść z sali czy nie. W końcu zwyciężyło poczucie dziennikarskiego obowiązku. A później - w dużej mierze straconego czasu...

Nie tylko jednak dosadne sceny o charakterze erotycznym podzieliły recenzentów. To film nudny, denerwujący i dwa razy za długi! Steven Spielberg jest geniuszem jako filmowiec, ale na pewno nie jako szef jury! - oburza się renomowany nadsekwański dziennik "Le Figaro". Zgadzam się z opinią tej gazety i odnoszę wrażenie, że wiele mediów - w tym największe agencje prasowe - nie chciało za bardzo krytykować "Życia Adeli" z powodu imperatywu hołdowania swoistej "poprawności politycznej", by nie posądzono ich o homofobię. Czy krytykowanie filmu o lesbijkach jest dowodem homofobii? Jeżeli tak, to świat stanął na głowie!

Polityczna nagroda?

Inne pytanie: czy przyznanie Złotej Palmy francuskiemu filmowi "Życie Adeli" miało charakter polityczny? Sugeruje to wielu obserwatorów. Kiedy w Cannes wręczano festiwalowe nagrody - w tym samym czasie w Paryżu przeciwnicy małżeństw homoseksualnych starli się z policją.

Ten film to piękna love story! Nasza decyzja nie była podyktowana względami politycznymi. Zresztą bohaterki filmu nie biorą ze sobą ślubu - zapewnił szef tegorocznego jury Steven Spielberg. Sławny hollywoodzki twórca dodał jednak, że jest za legalizacją małżeństw homoseksualnych i cieszy się, że niektóre "odważne stany" w USA to robią.

Wielu obserwatorów nie miało wątpliwości, że burzliwe spory w wielu krajach wokół praw homoseksualistów miały wpływ na festiwal w Cannes, gdzie pokazano również "Za świecznikiem" ("Behind the Candelabra") znanego amerykańskiego reżysera Stevena Soderbergha, w którym Matt Damon i Michael Douglas grają zakochanych w sobie gejów. Tym bardziej, że Soderbegh oświadczył, iż legalizację małżeństw homoseksualistów na całym świecie uważa za absolutną konieczność. O zasiadanie w jury organizatorzy poprosili też m.in. Anga Lee - twórcę sławnej "Tajemnicy Brokeback Monutain" o romansie dwóch kowbojów.

Hollande złożył gratulacje reżyserowi

Twórcy zwycięskiego filmu - francusko-tunezyjskiemu reżyserowi Abdellatifowi Kechiche’owi - pospiesznie złożył gratulacje prezydent Francois Hollande, który doprowadził do legalizacji małżeństw homoseksualnych we Francji, choć protesty przeciwko tej kontrowersyjnej ustawie nie słabną.

To dosyć piękne, że ten film, który opowiada o miłosnej pasji pomiędzy osobami tej samej płci, był kręcony półtora roku temu. To dowód, że niektórzy artyści przepowiadają przyszłość, idą szybciej niż pozostali ludzie i szybciej niż samo życie. Premiera odbyła się właśnie w okresie, kiedy kochający się ludzie tej samej płci będą mogli wreszcie zawierać związki małżeńskie - cieszył się przed kamerami telewizji dyrektor generalny Festiwalu w Cannes Thierry Fremaux. Świetna konkluzja.

Niemniej jednak niepokoi mnie jedna rzecz. Pełny - przetłumaczony z francuskiego - tytuł filmu brzmi "Życie Adeli - Rozdział 1 i 2". Sugeruje to niestety, że mogą być kolejne części. Młode aktorki wyraziły już chęć grania w ewentualnym czwartym, piątym, szóstym i siódmym rozdziale tej ekranowej opowieści, która prawdopodobnie powszechnie postrzeżona zostałaby jako nudny, płaczliwy, szokujący i niesmaczny niewypał, gdyby jedną z dwóch głównych bohaterek zastąpił... bohater. I może znowu przyjadą one do Cannes i  "Życie Adeli - Rozdział 3 i 4" będzie wychwalany przez poprawnych politycznie recenzentów.