• Silniki prezydenckiego Tupolewa pracowały do końca

    Wtorek, 13 kwietnia 2010 (16:01)

    Wieczorem zacznie się przenoszenie szczątków prezydenckiego Tupolewa na specjalne strzeżone miejsce - zapowiedział wicepremier Siergiej Iwanow. Podkreślił, że z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że na pokładzie prezydenckiego samolotu nie doszło do wybuchu, ani pożaru. Silniki były sprawne aż do momentu zderzenia maszyny z ziemią.

    Oznacza to właśnie tylko tyle, że z odczytu danych z rejestratora parametrów lotu wynika, iż silniki pracowały do końca. Nie wiemy jednak - tego nie podano - czy załoga zwiększała, czy zmniejszała obroty silników. Innymi słowy: czy dodawała gazu, czy zmniejszała. Dopiero to mogłoby w jakiś sposób wskazywać, czy piloci ratowali się przed upadkiem, czy podrywali maszynę. Dowiemy się tego z innych zapisów skrzynek, których jeszcze nie ogłoszono.

    Z wypowiedzi Iwanowa można się jednak domyślić, że praca silników prezydenckiego Tupolewa była normalna i niczym niezakłócona. Nagrane rozmowy pilotów nie wskazują również na jakiś kłopot techniczny - nie słychać alarmów o pożarze silnika czy jakiegoś odgłosu eksplozji. Takie rzeczy od razu ujawniają się podczas badania rejestratorów. Znaczy to tylko tyle, że te - mało, ale jednak prawdopodobne sytuacje - można już wykluczyć i skupić się na innych sprawach.

    Podejrzenie o pożarze czy wybuchu pojawiło się, bo nie można było wykluczyć, że do jakiejś awaryjnej sytuacji mogło dojść. Mógł być to przecież zamach - zważywszy na rangę podróżujących samolotem. Pojawiło się też podejrzenie, że była to usterka techniczna, która spowodowała pożar. Do silnika mógł również dostać się ptak, a to kończy się właśnie uszkodzeniem turbiny i w rezultacie: pożaru.

    W internecie krąży zdjęcie - właściwie kadr z filmu, który ma być ostatnim zarejestrowanym przez kamerę wizerunkiem samolotu prezydenckiego tuz po jego starcie. Na tym kadrze widać, że prawy silnik jest oświetlony jaskrawym, pomarańczowo-czerownym odblaskiem. Pojawiają się komentarze, że już po starcie silnik się palił, a przynajmniej że coś było z nim nie tak. A to jest jedynie odblask czerwonego światła błyskowego, umieszczonego na kadłubie samolotu, które zawsze włącza się przed uruchomieniem silników i wyłącza się po ich zatrzymaniu. To światło ostrzega właśnie, że silniki pracują lub wkrótce zostaną włączone.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Marcin Friedrich

    Marcin Friedrich

  • Oceń tekst

    Ocen: 2

Inne komentarze tego autora

POKAŻ WSZYSTKIE KOMENTARZE
Radio Muzyka Fakty