Najwięcej polskich ewangelików mieszka na Śląsku Cieszyńskim. W samym tylko powiecie cieszyńskim jest ich około 40 tysięcy. Są w tym rejonie od prawie 500 lat.

Idee reformacji dotarły na Śląsk Cieszyński na początku XVIw., niedługo po tym, jak Marcin Luter ogłosił swoje tezy. Panujący wówczas na Śląsku Cieszyńskim książę przyjął nową wiarę, a ponieważ obowiązywała wówczas zasada "czyja władza, tego religia", podobne wyznanie przyjęli także jego poddani. Czasy kontrreformacji niewiele zmieniły. Wiara umacniała się, bo w góry z kontrreformacyjnymi ideami trudno było dotrzeć. A tam, gdzie kościoły protestantów jednak zamykano, ludzie gromadzili się w lasach, gdzie rolę ołtarzy pełniły wielkie, górskie kamienie. W niektórych miejscach są tam do dziś.

Rajmund Raszyk z ewangelickiej rodziny we wsi Simoradz opowiada o historycznych kamieniach.

Ale nie tylko to umacniało wyznanie. Nie bez znaczenia był też upór i hardość górali-ewangelików. Do dziś ciągle powtarzane jest tam powiedzenie o "twardym lutrze" spod Cieszyna.

O

Połowa wszystkich polskich ewangelików mieszka właśnie na Śląsku Cieszyńskim. W pozostałych rejonach kraju żyją w rozproszeniu. W samym tylko powiecie cieszyńskim, gdzie mieszka około 120 tysięcy osób, co trzecia z nich to ewangelik. Cieszyn, Wisła czy Skoczów to najbardziej znane miasta, gdzie mieszkają. Ale nie brak ich także w okolicznych miejscowościach czy wsiach. Tak jest np. w Simoradzu, tuż za Skoczowem.

Kościół tamtejszej wspólnoty jest niewielki i, jak każda ewangelicka świątynia, skromny, bez zdobień czy obrazów.

Rajmund Raszyk wprowadza mnie do ewangelickiego kościoła.

Ewangelicy na Śląsku Cieszyńskim, tak jak katolicy, uroczyście obchodzą Boże Narodzenie. Dzień wcześniej jedzą tradycyjną wieczerzę wigilijną. Na świąteczny stół, oprócz tradycyjnych opłatków, trafiają tam wtedy tak zwane szulki.

Zwykle na stole szulek jest co najmniej tyle, ilu domowników.

Dorota Raszyk opowiada, jak robi się wigilijne szulki.

W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia dla ewangelików najważniejsze jest kościelne nabożeństwo. Ale nie ma u nich tradycyjnej pasterki o północy. Do kościoła idą za to wcześnie rano, na jutrznię.

Stefania Brudny opowiada o ewangelickiej jutrzni.

W czasie świąt stoły u ewangelików spod Cieszyna i okolic uginają się od jedzenia. Jedną z najbardziej charakterystycznych dla tego regionu potraw są... ciastka.

Ich wypiekanie zaczyna się już kilka tygodni przed świętami. Na świątecznym stole tradycyjnie nie może obejść się bez kilkunastu, a bywa że i więcej, rodzajów ciastek.

Dorota Raszyk o świątecznych ciastkach na Śląsku Cieszyńskim.

Na Śląsku Cieszyńskim ewangelicy od setek lat żyją razem z katolikami. Do dziś w regionie udało się uniknąć waśni i konfliktów religijnych. Wiele współczesnych rodzin także to i ewangelicy i katolicy, a ich świąteczne zwyczaje i obrzędy wzajemnie się mieszkają i uzupełniają.