Jeśli dziś jest piątek, to jeździcie Autostradą Solidarności za darmo. To znaczy nie za darmo tylko na mój koszt. I Pana, i Pana i Pani. Pan Premier wpadł na genialny pomysł, aby w weekendy A-1 była bezpłatna. Bo to rozładuje korki. I proszę - był problem, nie ma problemu. Naród się cieszy i sądzi, że znowu nam się poprawiło.

Nam, ale nie wszystkim. Mnie nie, bo nie jeżdżę autostradą do Gdańska. A jeżdżącym dołożyłem złotówkę. Nie jestem sknerą, potrzebującym daję więcej, więc nie o to chodzi. Idzie o zasadę, o rozwiązanie problemu, a nie posmarowanie krosty.

Cytat

"Idzie o zasadę, o rozwiązanie problemu, a nie posmarowanie krosty."

Nie ulega bowiem wątpliwości, że transport drogowy kosztuje. Utrzymanie dróg, konieczność budowy nowych - to miliardy złotych. Spora część naszych dróg, zwłaszcza lokalnych, była budowana w czasach, kiedy podróżna szybkość jazdy samochodem sięgała 40 km na godzinę, a samochodów było tyle, co kot napłakał. Dziś mamy kilkanaście milionów samochodów, obliczonych na to, że będziemy jeździć szybko, czyli tanio. Potrzeba nam nowych, szybkich dróg. Ergo - potrzeba pieniędzy. To jasne.

Zapomniany już dziś trochę wicepremier Marek Pol chciał wprowadzić winiety. Zgodnym - i radosnym - wysiłkiem Platformy, PiS-u i PSL-u, pomysł został odrzucony. No to mamy bramki. Inny wicepremier - Jerzy Hausner - chciał wprowadzić plan reform wydatków państwa. I znowu zgodnym wysiłkiem wymienionej wyżej koalicji - przy burzy oklasków - pomysł został odrzucony. Dziś brakuje nam pieniędzy na wszystko, a zadłużenie państwa rośnie.

Otóż, między korkami na autostradach a reformą finansów publicznych jest prosty związek. To brak wyobraźni polityków, którzy rządzą Polską od wielu lat. Brak myślenia długofalowego i dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych. Brak wiary w to, że dzisiejsza opozycja, stając się jutro władzą będzie kontynuować rozumne rozwiązania. Brak wiary, a może wiedzy o tym, że polityków wiąże wzajemna lojalność. Wobec interesów kraju i ludzi, którzy go zamieszkują. Że świat nie kończy się na najbliższych wyborach.

Dlatego, Panie Premierze, oczekuję, że znajdzie Pan chwilę czasu i powie coś więcej, na temat koncepcji rozwoju transportu w naszym kraju. A może "TIR-y na tory", jak proponował swego czasu wspomniany Marek Pol. A może precz z autostradami, niech żyją dużo tańsze ekspresówki.  A może zupełnie coś innego: pełne obwodnice miast, bo problemem nie jest dojechać do Krakowa, tylko do niego wjechać. Myślcie, Panowie z wyobraźnią, także za przyszłe rządy!