W gruncie rzecz drobny incydent, który się zdarza – powie stary, doświadczony kierowca. Prawo jazdy mam czterdzieści lat, przejechałem parę milionów kilometrów i raz, rzeczywiście, drobna dziura w drodze zmusiła mnie do ryzykownego manewru, zakończonego tańcem na jezdni. Na szczęście nic nie jechało, więc skończyło się wizytą w sklepie, w którym nabyłem nową oponę. Koniec, kropka, zapomniałem.

Prezydencka limuzyna /Grzegorz Momot /PAP

Tutaj sprawa jest trochę inna. Pan Prezydent porusza się samochodem specjalnym. Ciężki jak cholera, ponad 3.5 tony, z tzw. oponami komorowymi. Oznacza to - mniej więcej - że jak najedzie na gwoździa, to z jednej z komór zejdzie powietrze, ale dalej można jechać, jeszcze przynajmniej kilkadziesiąt kilometrów. Nie sądzę zatem, że tak się stało. Być może była to dziura w drodze z ostrymi krawędziami i jeszcze gwoździem w środku - poszło więc kilka komór, a w konsekwencji cała opona. To możliwe przy tej masie samochodu i przy tej szybkości, jaką (jak się domyślam) jechała kolumna.

Nasuwa się tu pytanie o jakość tej opony. Pan pułkownik Bielas - szef sztabu BOR - wskazuje trop: Biuro Ochrony Rządu było w ostatnich latach niedoinwestowane, czytaj: jeździ starym taborem, ma prawo nie trzymać standardów. Co prawda brzmi mi to hasłem "wina Tuska", ale mam nadzieję, że nie takie przesłanie Pan Pułkownik chciał nam przekazać. Nawet gdyby tak było, to jednak są dwa samochody w Polsce, które mają mieć wszystko najlepsze i Pan płk Bielas o tym doskonale wie. I myślę, że wie jak to się robi.

Nie wiem zatem, co się stało i z pełnym zaufaniem czekam na wynik postępowania wyjaśniającego w BOR-ze.

Jeśli zatem zajmuje Państwa uwagę tym incydentem, to jednak z innego powodu. Otóż pierwszym komunikatem, który ukazał się po jego zaistnieniu był komunikat MON, że "szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek zlecił podjęcie czynności kontrolnych sprawdzających flotę samochodową, z której korzysta kierownictwo MON i dowództwo Sił Zbrojnych RP w związku ze zdarzeniem samochodowym Prezydenta RP - Zwierzchnika sił Zbrojnych".  

Teraz wiem na czym polega inspirująca rola Prezydenta RP wobec armii. Na miejscu szefa SKW jednak bym tego nie ujawniał.