Tragedia w Wesołej dobiega końca. Od początku nie było wątpliwości, że zawinili ludzie. Ich pazerność, lekceważenie zasad bezpieczeństwa. Tak samo było w prawie każdym tego rodzaju wypadku w minionych latach. Zawsze Wyższy Urząd Górniczy wszczynał śledztwo, potem robiła to samo prokuratura. Znajdywano jakiegoś sztygara lub kierownika robót, stawiano mu zarzut z 231 kk (niedopełnienie obowiązków), czasem dopisywano narażenie życia. Dostawał jakąś karę i wszyscy zapominali o sprawie. Tym razem – jestem tego pewny – będzie tak samo. Czyli nie zmieni się nic.

Wszystkie rządy - od czasów Józefa Cyrankiewicza - bały się górników. Za komuny było to jakoś uzasadnione. Górnictwo dostarczało cennych dewiz, a do tego bogaty, uprzemysłowiony Śląsk, dający robotę milionom emigrantów z przeludnionego kieleckiego, lubelskiego czy podkarpackiego. Do tego legenda "soli ziemi czarnej", wielka organizacja partyjna, rodząca talenty w rodzaju Edwarda Gierka. On zresztą pierwszy zaczął zmieniać ten Śląsk. Założył Uniwersytet, postawił na rozwój nauki, dywersyfikował gospodarkę województwa. Jego następcom brakło konsekwencji. A wszystkim rządom, w tym także temu, w którym byłem, odwagi i wyobraźni.

Ale nie wolno na tym skończyć, bo w tej sprawie odwagi, rozwagi i wyobraźni brakuje wszystkim. Rządom - bo nie powstał jakikolwiek plan przebudowy Śląska, bo zawsze znajduje miliony złotych, aby dopłacić do wydobycia węgla, ale brakuje ich, aby zainwestować w miejsca pracy na Śląsku poza górnictwem. Związkowcom - bo bronią miejsc pracy w górnictwie, aż do ostatniego górnika. Wreszcie górnikom, bo sądzą, że węgiel nadal będzie "żywił i bronił". Polskę i górników, ich dzieci i wnuki.

Myślałem, że tragedia w kopalni "Mysłowice-Wesoła", może stać się dobrą okazją do szerokiej dyskusji nad tymi problemami. Że premier Ewa Kopacz, w końcu lekarka, każe policzyć, ile jest warte ludzkie życie w górnictwie. Że każe przygotować wieloletni plan, w którym będzie jasno napisane kiedy i którą kopalnię zamkniemy i co zrobimy z zatrudnionymi w niej górnikami. Jak poprowadzimy politykę kadrową na Śląsku, aby górnictwo przestało być jedyną alternatywą dla górniczych dzieci.

A tymczasem ostatnio wyrzucono prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego za twardą postawę wobec górników i ich związków. Wyrzucano prezesów za to, ze chcieli zamykać nierentowne i niebezpieczne kopalnie. Za to, że mieli jakieś ryzykowne, niepodobające się związkom zawodowym, plany przebudowy polskiego górnictwa węglowego.

Za chwilę Barbórka. Znowu uczcimy pamięć poległych, wypłacimy czternastki i zapewnimy, że dalej będzie tak, jak do tej pory. Że ludzie będą ginąć na dole, że do węgla będziemy dopłacać, a związkom zawodowym ulegać. Muzyka na karczmach piwnych będzie grać, ten taniec będzie trwał, tylko tańczących, jak gdyby, coraz mniej.