"Przystawkowy" premier ratowany przez oligarchę i PiSowską nadzieję na przyszłość. Może...., ale dlaczego?

Poranny "Kontrwywiad RMF FM" na linii Kraków - Warszawa. Miny Zbigniewa Wassermanna nie widziałem, podejrzewam że i z niej nie wyczytałbym odpowiedzi na nurtujące mnie - i chyba nie tylko mnie - pytanie: Dlaczego Krauze z Kaczmarkiem mieliby ratować Andrzej Leppera. Odpowiedzi które słyszę przekonuja mnie umiarkowanie.

Odpowiedź 1 - "Kaczmarek chciał zostać premierem, liczył że wsparcie Leppera mu w tym pomoże". Nie sądzę. W ostatnich tygodniach urzędowania Kaczmarek był już tak zniechęcony i rozżalony na świat, że myślał raczej o tym jak z polityki uciec, a nie w niej awansować.

Odpowiedź 2 - "Kaczmarka i Krauzego wiązały stare zażyłości i zależności" - może, nie wiem.

Odpowiedź 3 - "Krauze był z Lepperem związany interesami. W grę mogą wchodzić nieruchomości i paliwa" - rzeczywiście należąca do Krauzego spółka PolNord to jeden ze znaczących deweloperów. Deweloperzy to ziemia, ziemia to odralnianie, tu Lepper mógł być nieoceniony. Jeśli chodzi o paliwa - tu hipotezy sa bardzo śmiałe. Słyszę je od polityków PiS. Że Lepper to człowiek związany z rosyjskimi służbami, a to one rozdają karty w paliwowym biznesie dawnego ZSRR. Wiadomo że Krauze ma ambicje stania się polskim szejkiem naftowym - zdobywając serce Leppera mógł liczyć na poparcie tych służb. O prawdziwości tej hiopotezy absolutnie nie przesądzam ale brzmi nieżle co?