Mówienie o nich wszystkich w czasie przeszłym wydaje mi się cały czas czymś nieprawdziwym, jakimś snem z którego od sobotniego rana nie mogę się wybudzić. Mam ich cały czas w oczach.

Lecha Kaczyńskiego, który w zaciszu gabinetów potrafił porzucić swą prezydencką powagę i rozprawiać o historii czy ukochanym Sopocie.

Marię Kaczyńską poprawiająca mężowi krawat i biegnąca za nim do samolotu z reklamówką w której był ciepły sweter. Razem stanowili cudowne, wspaniałe, kochające się małżeństwo, okazujące sobie uczucia nie na pokaz, nie dla poklasku…

Władysław Stasiak - jeszcze w piątkowy wieczór przekomarzaliśmy się czy jest najwyższym politykiem Prawa i Sprawiedliwości,

Paweł Wypych - mój kolega ze studiów historycznych, który niedawno został urzędnikiem kancelarii prezydenta i sprawdzał się w niej tak dobrze że nawet żartowano że zostanie w niej gdy zmieni się prezydent.

Aleksander Szczygło - którego roznosił polityczny temperament, ale dla Lecha Kaczyńskiego dwukrotnie porzucał poselski mandat.

Andrzej Przewnoźnik - człowiek który ponad podziałami politycznymi, ofiarnie i z przejęciem organizował wszystkie historyczne uroczystości - w tym również tę katyńską, jego wygrany w walce o fotel szefa IPN rywal - pełen historycznej pasji Janusz Kurtyka

Dwóch zawsze emanujących spokojem wicemarszałków Sejmu - Krzysztof PutraJerzy Szmajdziński i jego klubowe koleżanki Izabela Jaruga-NowackaJolanta Szymanek-Deresz

Posłowie - Zbigniew Wassermann, który tak często gościł w naszym studiu, Przemysław Gosiewski, Grażyna Gęsicka, której wróżono piękną polityczną przyszłość, wszechobecny Sebastian Karpiniuk, kwiat polskiej armii, szef PKOl, który przed dwoma tygodniami mówił mi że marzą mu się Igrzyska Olimpijskie w Krakowie...  

Spotykałem ich na politycznych salonach, ale i na ulicy, w sklepie, zdarzało się że na wakacjach, przegadałem z nimi długie godziny, znałem ich rodziny, żony, mężów.

Ogromna tragedia i szkoda, ogromna szkoda….