Wizyta u Gudzowatego. Spotkania z nim zawsze wprawiają mnie w osłupienie. Właściciel Bartimpexu dobiega siedemdziesiątki, widać, że jest coraz bardziej schorowany. Wywiad odbywał się w salonie jego domu. Gudzowaty siedział na wózku inwalidzkim, skarżył się, że ma straszne bóle i że lada dzień czeka go operacja. To co szokuje to jego zapał do walki z mniej czy bardziej wyimaginowanymi wrogami. Kiedy mówi o "LOŻY -5" jest pełen werwy godnej dwudziestolatka. Opowiada o spec służbach, spiskach, sprzysiężeniach.... I rozdaje ciosy. Wczoraj podtopił Oleksego. Nie wiem czy to chęć wyrównania dawnych rachunków czy wymierzenia sprawiedliwości. Wiem jedno. Gdybym to ja był siódmy na liście najbogatszych, siedziałbym sobie na Malediwach, moczył nogi w morzu i nie denerwował się z powodu urazów przeszłości. Gdybym był.... Ale nie będę.