​To klęska polskiej dyplomacji. Nie udało się zapobiec debacie ministrów UE nt. Polski, a jeszcze wczoraj szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski mówił, że żadnej dyskusji nie będzie.

Witold Waszczykowski w Brukseli /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Po raz pierwszy kraje członkowskie UE debatowały na temat sytuacji wewnętrznej w naszym kraju. Wypowiedziało się 22 krajów, z czego 17 w sposób wyraźny poparło Timmermansa w sporze z Polską. Wiceszef KE został więc wzmocniony.

Unijni dyplomaci - a według moich informacji nawet sam Timmermans - nie spodziewali się rezultatu aż tak korzystnego dla Komisji Europejskiej. Polski rząd stracił więc argument, że spór prowadzony jest przez "urzędników bez mandatu demokratycznego". Ministrowie UE dali taki mandat Timmermansowi, więc presja na Polskę jest ogromna.

W ciągu najbliższych tygodni polski rząd musi porozumieć się z Komisją i rozwiązać problemy, zwłaszcza w sprawie nowej ustawy dotyczącej sądownictwa. 

Timmermans znowu powróci na radę UE i będzie zdawał relację. Jeżeli ze strony polskich władz nie będzie porozumienia, to liczba krajów wspierających KE wzrośnie. A od tego już krok od ostrzejszych działań wobec naszego kraju. 

(az)