Czy Prezydent RP może podejmować głowy innych państw (w tym koronowane) importowanym winem za 12 euro?

Prezydent Andrzej Duda /Andrzej Grygiel /PAP

Dyskusja na ten temat rozgorzała, kiedy okazało się, że takim właśnie trunkiem podjęli Andrzej Duda z małżonką belgijską parę królewską. Znawcy win podzielili się w ocenie tego wydarzenia: jedni podkreślili, że był to bardzo dobry wybór mimo niskiej ceny, inni uznali, że przy takich okazach nie należy oszczędzać.

TU PRZECZYTASZ WIĘCEJ O SPRAWIE

A ja zastanawiam się, czy w kraju słynącym ze znakomitych miodów pitnych nie można by podejmować wysoko postawionych gości najlepszymi z nich z zaznaczeniem, że są to rodzime trunki, ale o światowej renomie. Rzeczpospolita zawsze słynęła z wybornych półtoraków, dwójniaków i trójniaków, którymi zachwycali się goście z całej Europy i z zamorskich krajów. Dlaczego więc nie podawać ich podczas przyjęć wydawanych przez Prezydenta RP?

Z Polską kojarzą się także wspaniałe wódki idealnie pasujące do zakąsek, od których zaczynają się ceremonialne obiady. Z pewnością niejedna głowa państwa wiele dobrego słyszała o naszej wyborowej, żubrówce, starce, a może nawet o łąckiej śliwowicy, chociaż ta ostatnia jest trochę zbyt mocna i lepiej wręczyć ją w prezencie.

W ostatnich latach przywracamy również nad Wisłą zapomniane od wieków tradycje winiarskie. W południowej i w zachodniej Polsce uprawia się coraz więcej winnej latorośli, a wytwarzane z niej trunki podbijają podniebienia specjalistów. Niektóre roczniki naszych win wcale nie ustępują francuskim, włoskim, czy hiszpańskim.

Byłoby wspaniale, gdyby goście Prezydenta RP mogli popijać polskie potrawy rodzimymi wódkami, miodami, winami. Także w ten sposób buduje się bowiem dumę z własnego państwa.