Kiedy powinniśmy odwiedzać groby naszych bliskich? W odpowiedzi na to pytanie Polacy wciąż jeszcze często mówią: w dniu Święta Zmarłych, bo taką nazwę skutecznie narzucił reżim PRL, chcąc zlaicyzować katolickie Święto Wszystkich Świętych. Na szczęście to religijne określenie nigdy nie zniknęło z naszego słownika i kalendarza, a ostatnio wypiera komunistyczne fałszerstwo językowe.

Cmentarz Rakowicki w Krakowie /PAP/Jacek Bednarczyk /PAP

Nie o tym chcę jednak pisać. Zgodnie z wielowiekową tradycją 1 listopada oddajemy hołd wszystkim chrześcijańskim świętym, modląc się za ich wstawiennictwem do Boga o potrzebne nam łaski. Dopiero dzień później, czyli w Zaduszki, kiedy zgodnie z wiarą orędujemy za duszami cierpiącymi w czyśćcu, jest właściwy czas na odwiedzenie grobów bliskich nam ludzi, także narodowych bohaterów. W samej nazwie tego święta zawarty jest jego refleksyjny, skłaniający do zagłębiania się w przeszłość charakter w przeciwieństwie do radosnego wspominania cieszących się już chwałą Bożą świętych.

I dlatego uważam, że dzień Zaduszny powinien być ustawowo wolny od pracy, zważywszy na wielki szacunek, jakim darzymy w Polsce zmarłych. Owszem, część rodaków udaje się na cmentarze także 2 listopada, ale generalnie panuje błędne przekonanie, że należy to robić dzień wcześniej. Oczywiście najlepiej byłoby mieć dwa wolne dni jedne po drugim, ponieważ wiele osób pochowało swych krewnych na nekropoliach w różnych częściach kraju i odbywa długie, czasochłonne podróże, ale jest to mało prawdopodobne.

A może wykreślić w zamian za Zaduszki z zaznaczonych na czerwono dni w kalendarzu 1 maja, czego od 1989 roku domaga się wiele środowisk patriotycznych podkreślając, że mimo szlachetnego rodowodu tego święta zostało ono jednak skażone komunistyczną propagandą?

Dobrze byłoby zastanowić się nad sensownością przywrócenia Zaduszkom miana poważnego, czyli wolnego od pracy święta.