Bezbramkowe remisy w meczach Lecha Poznań z Lechią Gdańsk i Jagiellonii Białystok z Legią Warszawa sprawiły, że w naszej ekstraklasie został zachowany status quo. Do końca warzyć się będzie kwestia spadku i awansu z I ligi.

Zawodnik Jagiellonii Białystok Konstantin Vassiljev wykonuje rzut wolny, podczas meczu 35. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy z Legią Warszawa /Bartłomiej Zborowski /PAP

W miniony weekend piłkarze bardzo do serca wzięli regułę, aby "grać na zero z tyłu". Kibice oglądali mieszankę szachów i boksu - zobaczyli w sumie sześć celnych strzałów i aż 13 żółtych kartek oraz jedną czerwoną. W chwili obecnej, czołówka tabeli na dwie kolejki przed końcem sezonu wygląda tak:

Legia najbliższy weekend może sobie zapewnić mistrzowski tytuł, jednak jest to mało prawdopodobne. Warszawianie muszą wygrać z Koroną Kielce i jednocześnie liczyć na porażki Jagiellonii Białystok, Lecha Poznań i Lechii Gdańsk. Wszystko więc najprawdopodobniej zakończy się w ostatniej kolejce, kiedy Legia podejmie Lechię, a Jagiellonia zagra z Lechem.

W najbliższym meczu możemy poznać spadkowicza. W meczu "o wszystko" Arka Gdynia podejmie Ruch Chorzów. Jeśli drużyna ze Śląska przegra - spadnie do I ligi po dziesięciu latach.

Pasjonująco zapowiada się też walka na zapleczu ekstraklasy. Wiadomo, że w następnym sezonie zagra Sandecja Nowy Sącz. "Sączersi" mają za sobą kapitalny sezon i jak na razie jedynym problem drużyny z Małopolski jest wybór miasta, w którym będzie rozgrywać swoje mecze domowe. Jak na razie w grę wchodzą dwie lokalizacje - Kraków i Mielec. W tle tych wszystkich dywagacji trwa zażarta walka o drugie miejsce premiowanym awansem.

Największe szanse na awans mają Zagłębie Sosnowiec, Olimpia Grudziądz, Górnik Zabrze i Chojniczanka Chojnice. Wiadomo już, że do Ekstraklasy nie wróci ekipa GKS-u Katowice, która czeka na powrót do najwyższej klasy rozgrywek od 12 lat. GieKSa w ostatnim meczu przegrała ze zdegradowanym już MKS-em Kluczbork 2:3, choć prowadził już 2:0. Po tym spotkaniu trener Jerzy Brzęczek podał się do dymisji.

Choć w większości zagranicznych lig wszystko jest już znane, my cały czas czekamy na ostateczne rozstrzygnięcia. "Werdykty" zapadną na początku czerwca, ale jedno jest pewne - dawno nie było takiej sytuacji, gdzie liga trzymała w tajemnicy najważniejsze informacje. 

(az)