100. rocznica ludobójstw Ormian

Poniedziałek, 16 marca 2015 (20:19)

Wszędzie tam, gdzie żyją Ormianie dzień 24 kwietnia obchodzony jest jako Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa. Jest to upamiętnienie wielkiej zbrodni, którą latach 1915–1917 rząd Turcji popełnił na swych ormiańskich obywatelach. W barbarzyński sposób zgładzono wówczas 1,5 mln osób.

Tegoroczne obchody mają nadzwyczaj rozbudowany charakter, gdyż w kwietniu minie 100. rocznica rozpoczęcia zagłady. Główna część tych obchodów odbędzie się w Mauzoleum Ludobójstwa Ormian, wzniesionym w Erywaniu, stolicy Armenii. Poprzedzą je uroczystości w różnych częściach świata. W Polsce, na terenie której Ormianie mieszkają od 700 lat, rozpoczęły się one już w miniony weekend. W sobotę w Domu Spotkań z Historią w Warszawie odbyła się konferencja pt. "Ormianie 2015. Naród odradzający się z popiołów zagłady". Z kolei w niedzielę mszę św. za pomordowanych odprawił arcybiskup ormiańskokatolicki Raphael Minassian, który specjalnie na tę uroczystość przyjechał z Erywania.

Dalsze wydarzenia odbędą się w dniach 23 - 26 kwietnia. Będą one miały miejsce w Krakowie, Gliwicach i Wrocławiu, w których to miastach diaspora ormiańska ustawiła w ostatnich latach chaczkary - kamienne krzyże ormiańskie, upamiętniające tak Ormian, którzy 100 lat temu zamordowani zostali na terenie dawnego imperium osmańskiego, jak i tych Ormian, którzy jako lojalni obywatele polscy, zginęli w czasie II wojny światowej z rąk funkcjonariuszy sowieckiego NKWD i nacjonalistów ukraińskich z UPA. Ponadto 23 kwietnia o godz. 17.15, w przeddzień rocznicy, we wszystkich świątyniach w Polsce mają zabrzmieć dzwony. Dzień później ulicami Warszawy przejdzie - jak co roku - Marsz Pamięci, który uda się pod ambasadę turecką.

Trzeba tutaj dodać, że Turcja, ważny członek NATO i kandydat do Unii Europejskiej, do przeprowadzenia ludobójstwa wciąż przyznać się nie chce. Co więcej, jej rząd stosuje represje wobec tych swoich obywateli, którzy walczą o prawdę o zagładzie. Przykładem tego jest kampania medialna rozpętana parę lat temu przeciwko Orhanowi Pamukowi, jedynemu tureckiemu laureatowi nagrody Nobla w dziedzinie literatury, który publicznie upomniał się o tę prawdę.

Pomimo nacisków dyplomacji tureckiej potępienia tej straszliwej zbrodni dokonały liczne kraje Europy (w tym też Polska), Bliskiego Wschodu i Ameryki Południowej. Od potępienia przez lata uchylały się Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania i Hiszpania. No cóż, jak powiedział swego czasu Winston Churchill: Ropa Mosulu stała się cenniejsza od krwi Ormian. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski - felietony

Tadeusz Isakowicz-Zaleski