NASA rozpoczyna nowy rozdział podboju kosmosu. Z przylądka Canaveral na Florydzie, wystrzelono dziś rakietę Ares 1-X. Po dwóch minutach lotu pierwszy stopień rakiety oddzielił się od makiety statku kosmicznego i... oba zaczęły spadać w kierunku Ziemi...

Wszystko odbyło się zgodnie z planem, misja miała charakter testowy.

Rakieta Ares ma stanowić napęd dla nowego pojazdu kosmicznego Orion, który zastapi wysłużone wahadłowce w misji wynoszenia załóg Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na orbitę. Być może podobna rakieta wyniesie w kosmos także kolejny pojazd księzycowy. NASA nie może jednak być tego pewna. Administracja Baracka Obamy nie okazuje szczególnego entuzjazmu dla tego projektu. Rozważa inne opcje, stąd sukces dzisiejszego testu ma kluczowe znaczenie. Silnik rakiety opadł do Oceanu Atlantyckiego na spadochronach. Po odnalezieniu i przetransportowaniu na ląd zostanie dokładnie zbadany. Na razie wygląda na to, że test się powiódł...

Z Mają Dutkiewicz i Michałem Kowalewskim mówimy Aresowi pa, pa...

PS. Najnowsze doniesienia wskazują na to, że podczas powrotu na Ziemię silnik Aresa został uszkodzony, prawdopodobnie zawiódł jeden z trzech spadochronów. Dokładne badania zostaną przeprowadzone dopierop po przewiezieniu pierwszego stopnia rakiety na ląd.