Mamy już więcej informacji na temat amerykańskiego satelity szpiegowskiego, który w ciągu najbliższych kilku tygodni spadnie na Ziemię. O jego awarii i możliwości niekontrolowanego zejścia z orbity oficjalnie poinformowano w sobotę.

Według portalu internetowego GlobalSecurity.org nowoczesny satelita NROL-21 został wyniesiony na orbitę 13 miesięcy temu i od poczatku misji nie podjął normalnej pracy, nie rozwinęły się jego baterie słoneczne. Początkowo był na wysokości ponad 350 kilometrów, teraz krąży po orbicie o wysokości ponad nieco ponad 270 kilometrów, opada mniej więcej o 700 metrów dziennie. Pentagon przyznaje, że szczątki satelity mogą dosięgnąć powierzchni Ziemi. Jego upadek to jednak nie tylko problem ewentualnych strat. Amerykanie z całą pewnością nie będą dokładnie informować o miejscu możliwego upadku, bo nie chcą, by kto inny przechwycił szczątki cennego urządzenia. Problem w tym, że lotem satelity sterować się już nie da, więc może się zdarzyć, że spadnie w miejscu, nad którym Amerykanie nie będą mieli żadnej kontroli. Kto wie, może jednak podejmą próbę jego zestrzelenia.

Z Bogdanem Zalewskim spoglądamy w niebo.