Mówi się często, że słowo "przepraszam" nic nie kosztuje. Okazuje się, że to prawda. Potwierdzają to badania ekonomistów z Nottingham, którzy postanowili sprawdzić reakcje klientów wobec firm, które zawiodły ich zaufanie.

Okazało się, że niezadowoleni klienci, których oficjalnie przeproszono byli skłonni wybaczyć i w przyszłości korzystać z usług tej samej firmy dwukrotnie częściej niż ci, którym zaproponowano tylko finansową rekompensatę. Wygląda na to, że słowo przepraszam, nawet wypowiadane przez osobę, która bezpośrednio nie zawiniła, wywołuje u nas trudną do opanowania potrzebę wybaczenia. Badano to na przykładzie firmy handlującej w internecie. Klientów zamieszczajacym niepochlebne recenzje transakcji przepraszano albo proponowano im finansową rekompensatę w wysokości 5-ciu Euro. Aż 45 procent przepraszanych wycofało negatywny komentarz, podobnie postąpiło tylko 23 procent tych, którym zapłacono. Cóż, nawet jeśli przepraszam coś jednak kosztuje, bo trzeba zatrudnić kogoś kto przepraszaniem będzie się zajmował zawodowo, i tak wydaje się, że to lepszy interes niż wypłata odszkodowania.

Z Mają Dutkiewicz i Michałem Kowalewskim nie zaniedbujemy żadnej okazji, by kogoś przeprosić.