Wędrowanie po górach to jeden z moich sposobów na życie. W Tatrach bywam od czasów wczesnego Gierka i w sumie spędziłem tam pewnie z rok. Chodziłem na wycieczki i prowadziłem wycieczki przez wiele lat. A mimo to, nigdy mi się "TO" nie przydarzyło. I oto nagle i niespodziewanie w minioną niedzielę, pod szczytem Banówki patrzę i... jest, jak żywe... Widmo Brockenu.

To bardzo rzadkie, choć proste do wytłumaczenia zjawisko fizyczne, dla "ludzi gór" jest zjawiskiem nieco mistycznym. Jego widok może, choć nie musi, być złą wiadomością. Korzystne ułożenie Słońca, które musi być stosunkowo nisko (rano lub wieczorem) i chmur, które muszą być poniżej nas i - oczywiscie - po przeciwnej stronie niż Słońce, pozwala czasem zobaczyć na tych chmurach swój cień, otoczony podobną do tęczy glorią. Promienie słoneczne odbijają się, załamują i rozszczepiają w kropelkach wody, czy kryształkach lodu tak, że tylko bohater zdarzenia widzi wokół swego cienia ową kolorową aureolę. To nadaje temu zjawisku ów wyjątkowy "osobisty" charakter. Nazwa pochodzi od najwyższego szczytu gór Harz, gdzie pod koniec XVIII wieku po raz pierwszy opisano to zjawisko.

Przesąd głosi, że osoba, która po raz pierwszy ujrzy "widmo Brockenu" umrze w górach. Kiedy jednak zobaczy to zjawisko po raz trzeci, jest już bezpieczna i w górach nic złego się jej już nie stanie. Ja widziałem swoje "widmo" w trzech różnych miejscach, od Banówki po Hrubą Kopę, zanikało i pojawiało się znowu. Może więc spełniłem warunek konieczny i mam te trzy razy za sobą?

Doświadczeni koledzy twierdzą jednak, że trzy razy jednego dnia się nie liczą. Trzeba zobaczyć "widmo" przy trzech zupełnie różnych okazjach. Ok. No to wybieram się w góry. W tej sytuacji wypada "załatwić" sobie tę polisę ubezpieczeniową jak najszybciej ;). Prawda?

PS.

Tym razem (w kolejną niedzielę) szans na obserwacje "widma" nie było. Mgły były w górach tylko wczesnym rankiem, potem na niebie ani nigdzie indziej nie było już ani jednej chmurki...

Widać było zaś aż nadto wyraźnie, że "jesień idzie i nie ma na to rady", pozostało wypatrywać ostatnich oznak lata...

W takim zacisznym miejscu jak Dolina Białej Wody można spotkać nawet... Zakopiańczyków, którzy tam wybierają się, żeby odpocząć od... Smerfów :)

Dokąd w góry chodzą Zakopiańczycy?

Trudno się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza... po sezonie :)