Osoby o skrajnych poglądach są bardziej skłonne do publicznego ich wyrażania - głoszą psychologowie z Uniwersytetu Stanowego Ohio. I trudno się z tą opinią nie zgodzić...

Badania pokazują, że ci, nazwijmy to "ekstremiści" po którejkolwiek stronie by się nie znajdowali, są przekonani, że ich zdanie podziela znacznie więcej osób, niż to w istocie ma miejsce. Skąd to złudzenie? Okazuje się, że do swoich stronników zaliczają wszystkich, którzy choćby bardzo delikatnie, ale jednak skłaniają się na ich stronę. Tych umiarkowanych jest w sumie zdecydowanie więcej, ale w gorączce sporów, nie tylko politycznych, ale choćby obyczajowych, dają się nieco zdominować przez tych którzy aktywnie wygłaszają opinie, protestują, chodzą na demonstracje. Autorzy badań twierdzą, że ten mechanizm przyczynia się do polaryzacji sceny politycznej w Stanach Zjednoczonych. Z własnego doświadczenia możemy chyba zaryzykowac twierdzenie, że nie tylko tam...

Z Michałem Zielińskim pilnujemy, żeby się zanadto politycznie nie spolaryzować.