Właśnie kończymy kolejny muzyczny rok. Niestety, niezbyt obfitujący w odkrycia spektakularnych brzmień, choć z drugiej strony rok porządnych rzemieślników brzmień elektronicznych i rockowych. Muzycy i ich producenci trzymają się wciąż tradycyjnych rozwiązań, choć trudno nie zauważyć, że wśród tych nieco eksperymentujących znajdują się prawdziwe perełki. Oto subiektywne zestawienie pięćdziesięciu najlepszych albumów mijających dwunastu miesięcy!

Jak co roku przez pełne dwanaście miesięcy zaznaczałem w swoim notatniku najnowsze wydawnictwa, które wpadły mi w ucho. Jedne lądowały na moim biurku w kopercie opisanej jako "musisz przesłuchać", kolejne podrzucało mi samo życie - w reklamach, filmach, jeszcze inne podsuwała mi moja dziewczyna, której wyczulenie muzyczne znacząco wpłynęło na moje postrzeganie mainstreamowych brzmień. Wyselekcjonowanie najlepszej pięćdziesiątki nie było jednak wyjątkowo trudne: te wydawnictwa naprawdę wyróżniły się na tle całości w 2015 roku. Pierwsza dziesiątka, jak co roku, to - moim zdaniem - obowiązkowe pozycje, które powinny trafić do domów fanów muzyki z całego świata.