Nie oszukujmy się - możemy narzekać na dzieci, które włączają telewizor w święta, możemy próbować przeżywać ten czas w absolutnym skupieniu, a i tak nocą (a jeśli nie nocą, to już na pewno drugiego dnia świąt, kiedy atmosfera się rozluźnia) sięgamy po pilota i włączamy mały ekran. Co więc obejrzeć z rodziną, by wszyscy byli zadowoleni…?

Święta Bożego Narodzenia to czas przeznaczony dla rodziny i najbliższych osób. O ile nie przebywamy w gronie speców od kina, którzy docenią sesję z czterogodzinnym kinem niemym, który ich nie zanudzi, nie możemy sobie w święta pozwolić na zbyt wiele. Oczywiście, w gruncie rzeczy sprawdzi się wszystko, co poleci akurat w telewizji, toteż ci siedzący po drugiej stronie ułożą dla nas ramówki tak, by dzieci nie zasłaniały oczu z przerażenia, a babcia nie czuła zgorszenia. Telewizja ma jednak spory minus - narzuca nam z góry, co mamy obejrzeć. I nawet, jeśli kolejnym dyrektorom programowym wyda się, że pięć odcinków "Chirurgów" z rzędu to dobry pomysł - bo przecież to kino dla całej rodziny - o tyle nie można przewidzieć, czy zainteresowany serialem wujek-lekarz nie wyśmieje nieudanych operacji, a jego żona nie zblednie na widok krwi.

Bezpiecznie jest sięgnąć po dvd albo po jeden z serwisów, oferujących nam (legalnie - oczywiście) oglądanie filmów online. A tam: aż roi się od dobrego kina dla całej rodziny. Przygody Kevina, który raz grzęźnie w domu, innym razem w Nowym Jorku, wydają nam się już absolutnie oklepane i nudne. Część kreskówek - zbyt prymitywna, żeby udało się przyciągnąć uwagę całej familii. Pozostają dobre komedie na niezłym poziomie - to one sprawią, że święta przed telewizorem zostaną zaliczone do kategorii: fajnie spędzony czas.

Nie może na pewno zabraknąć na święta jednej z części kultowej serii "W krzywym zwierciadle", zatytułowanej "Witaj Święty Mikołaju", w której genialny Chevy Chase jako Clark organizuje dla swojej rodziny przyjęcie bożonarodzeniowe. Gagi znane z całej sagi rodziny Griswoldów śmieszą w zaśnieżonym otoczeniu po trzykroć bardziej niż pozostałe epizody, przypominając nam zresztą nasze domowe grudniowe krzątaniny (kto nie próbował uporać się z niedziałającymi światełkami, kto nie usiłował przystroić choinki, która wydaje się być - mówiąc delikatnie - nieco za duża dla naszego pokoju dziennego?)...

Odbiegając od tematyki świątecznej, ale wciąż pozostając w kręgach opowieści rodzinnych, po wigilijnej kolacji warto sięgnąć też po "Pociąg do Darjeeling" z 2007 roku z Jasonem Schwartzmanem, Adrienem Brodym i Owenem Wilsonem (pierwsza świetna rola od baaardzo dawna) w rolach głównych. To historia przedstawiająca podróż trzech braci po Indiach, którzy po latach próbują nawiązać ze sobą nić porozumienia i odbudować regularnie dezelowane dotąd więzi. Będzie więc i nostalgicznie, i smutno, i zaskakująco, ale przede wszystkim: niesamowicie zabawnie, bo poważnie i z przymrużeniem oka zarazem. Tej pozycji w ogóle nie powinniśmy ominąć w swoim życiu, bo to jeden z najważniejszych filmów, które powstały w ostatnim dziesięcioleciu.

Na koniec jeden z potężniejszych obrazów, które powstały w ogóle w historii kina rozrywkowego. "Mała Miss" to opowieść, która może rozweselić nas podczas nadchodzących świąt, ale też przy okazji skłonić do refleksji. Historia podróży (w takich okolicznościach chyba najlepiej da się ukazać rodzinne niesnaski) klanu Hooverów, którzy niewielkim busem udają się na koniec Stanów Zjednoczonych, by siedmioletnia Olive mogła wziąć udział w konkursie piękności dla małych dziewczynek. Przy okazji obserwujemy pełne rozważań - choć ukazane dość prześmiewczo - losy: ojca - prowadzącego zajęcia z coachingu, przy okazji nie mogącego samemu uporać się z własnymi problemami; matki - trochę znieczulonej na kłopoty w małżeństwie; syna, który postanowił milczeć przez całe życie; dziadka - uzależnionego od narkotyków i pornografii; wujka - sfrustrowanego homoseksualistę po nieudanej próbie samobójczej; w końcu małą Olive, której nieustanne sięganie po słodycze przysłania chęć stania się znaną modelką.

Czy opisy tragikomicznych przygód filmowych bohaterów przypominają nam nasze własne rodziny? Z pewnością tak. Może więc Święta mogłyby być takim czasem do przyglądnięcia się absurdalnym postawom i... czasem do namysłu? Oglądajmy więc w Święta - nic w tym złego, a nie od dziś wiadomo, że kino to jeden z najlepszych psychoterapeutów...


UWAGA KONKURS!
Przygotowaliśmy dla Was pytanie konkursowe! Wystarczy dokończyć zdanie: „Najlepszy świąteczny film to…”. Na odpowiedzi z uzasadnieniem czekamy do środy, 18 grudnia, do godziny 12:00, pod adresem redakcja@rmfon.pl. W tytule wiadomości wpiszcie: KONKURS FILMOWY.
Najlepsze odpowiedzi nagrodzimy rodzinnym filmem na DVD „Millerowie”, a także T-Shirtami filmowymi!
(reż. Rawson Marshall Thurber, 2013) dystrybucja: Galapagos Films