Jaką muzykę kupić pod choinkę?

Piątek, 6 grudnia 2013 (19:30)

Co roku stajemy przed dylematem: kolejne skarpety, nowe, eleganckie pióro – a może kalendarz na następny rok? Co kupić bliskim na Święta? Wielu z nas decyduje się na płyty. Problem rodzi się jednak w momencie, gdy nie wiemy, jaka muzyka uraduje bliższą lub dalszą rodzinę. Poniżej lista uniwersalnych krążków, które ucieszą nawet tych najbardziej nieokreślonych brzmieniowo.

Jeszcze kilka lat temu moglibyśmy z góry założyć, że większość naszych wujków czy ojców nie ucieszy się z nowego albumu Daft Punk, bo o ile w ogóle będą kojarzyli duet - elektroniczna muzyka nie przypadnie im do gustu. Inaczej ma się sprawa ostatniego wydawnictwa "Random Access Memories", które Francuzi wypuścili w pierwszej połowie 2013 roku. Światłość tej płyty leży w jej szerokokątnym patrzeniu na granie - od staroci po zupełną elektro-świeżość. Grzeje najmłodszych i najstarszych, od Nowego Jorku po Pekin - okrążając cały glob. Podarowanie komuś nowego produktu Daft Punk na pewno nie będzie świątecznym faux pas.

Jest też grono artystek, których płyty bywają po prostu przyjemne. Nawet jeśli nie powalają na kolana, to przy okazji też nie przeszkadzają. Obdarowanie więc starej ciotki albo młodszego brata którymś z poniżej wymienionych albumów na pewno nie będzie więc kłopotliwe dla odbiorcy. Wśród tych wokalistek, które nagrywają zgrabnie - i mimo popowego zacięcia nie wydają się być obciachem - wymienić należy głównie Norah Jones. Po pierwsze, śpiewa kojąco i nawet kuzyn jeżdżący co roku na Przystanek Woodstock włączy ten krążek podczas romantycznej kolacji z dziewczyną. Po drugie - jest śliczna, więc jeśli zawartość "Come Away with Me" nie rozczuli kogoś z rodziny, to będzie przeglądał godzinami zdjęcia pani Jones zamieszczone w książeczce dołączonej do płyty.

Podobnie czaruje jeszcze Katie Melua. Jeśli spośród jej sześciu studyjnych albumów nie wiedzielibyśmy, który wybrać na prezent: najlepiej zakupić, legendarny już, krążek "Piece by Piece". Zawiera hity "Spider’s Web" i "Nine Million Bicycles" i stanowi świetne tło dla długich zimowych wieczorów. Tak samo rozczulić może jeszcze Birdy, ale bardziej niż tegorocznym wydawnictwem, to płytą sprzed dwóch lat - zatytułowaną po prostu "Birdy". Jej plusami, poza nieprzeszkadzającym, a przy okazji nieprzesłodzonym popem, są covery, którymi stoi cały zbiór nagrań: są więc na "Birdy" piosenki z repertuaru grup Phoenix, The xx, Fleet Foxes i Bon Iver, z nieco melancholijnym zacięciem. Bardzo przyzwoicie na tle poprzedniczek wypada też młodziutka Gabrielle Aplin. Jej krążek "English Rain", wydany w maju 2013 roku, to sentymentalna podróż przez delikatne dźwięki, a przy okazji naprawdę mocna pozycja  - i pewnik, który nie popsuje nikomu Świąt.

Oczywiście, są też albumy, które po prostu wypada mieć na półce. Klasyfikowane w corocznych rankingach krążków wszechczasów utrzymują się od kilku do kilkudziesięciu lat na szczycie najpopularniejszych wydawnictw świata. Nikogo nie uraziłoby więc otrzymanie jednej z legendarnych płyt, ale trzeba mieć na uwadze jeszcze fakt, iż większość nakładów dawno już zniknęła z półek sklepowych, co sprawia, że na portalach aukcyjnych w Internecie ceny tychże krążków dochodzą często do kilkuset złotych za sztukę.

Warto więc podarować - mając na względzie cenę, może wyłącznie najbliższym osobom - jeden z tych najbardziej spektakularnych albumów. Na pewno każdego rozanieliłby widok "Beggars Banquet" Rolling Stonesów z 1968 roku, z otwierającym wydawnictwo utworem "Sympathy for the Devil", który zmienił bieg historii muzyki rozrywkowej. Niemniej zachwyciłby też wszystkich "Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band" kultowych Beatlesów czy "Unknown Pleasures" Joy Division, ale też na pewno "The Queen Is Dead" grupy The Smiths, który w tegorocznym zestawieniu pięciuset najważniejszych płyt świata magazynu "NME" trafił na pierwszą pozycję.

Można też spróbować kupić jeden z tegorocznych hitów, przewidując, iż w przyszłości dołączy do grona tych płyt, które wstrząsnęły branżą muzyczną, albo zmieniły patrzenie na estradowe granie. Wśród nich wyróżnić należy więc "The Bones of What You Believe" grupy Chvrches, synthpopowe odkrycie 2013, ale też krążek "Jake Bugg" Jake’a Bugga czy "Modern Vampires of the City" zespołu Vampire Weekend, który magazyn "Rolling Stone" nazwał już najlepszym albumem tego roku.

Płyty są zawsze dobrym prezentem - przecież każdy z nas słucha ciągle radia, w każdej chwili swojego życia. Jeśli więc nie chcemy doświadczyć krępującej ciszy - wybierzmy jeden z tych albumów wymienionych powyżej. A żeby wprowadzić rodzinę w muzyczny nastrój - pośpiewajmy najpierw przy wigilijnym stole kolędy...

Artykuł pochodzi z kategorii: Grzegorz Betlej – felietony

Grzegorz Betlej