"Hejt to szczególnie mocna, rozszerzona mowa nienawiści. On należy do kultury i nie spowodujemy, że tego nie będzie"- mówi gość programu „Danie do Myślenia” w RMF Classic socjolog i medioznawca z Uniwersytetu SWPS prof. Wiesław Godzic. "Fala nienawiści skutkuje tym, że właściwie pozbawia się racjonalności"- dodaje profesor. Pytany o debatę Beata Szydło - Ewa Kopacz odpowiada: "Kto lepiej zagra na emocjach ten wygra". "To jest wstrętne, że odłączamy umysł, nie analizujemy faktów. Stajemy się społeczeństwem głupawym, które czerpie treści tylko dlatego, że facet, który do nas mówi ma dobrze dobrany krawat"- uważa gość RMF Classic.

Poranny gość RMF Classic /Magdalena Adamczyk /RMF FM

Posłuchaj rozmowy z profesorem Wiesławem Godzicem

Tomasz Skory: Parę lat temu brał Pan udział w badaniu internetowego hejtu, czyli objawów nienawiści w internecie. Wyniki były dość zaskakujące, hejterzy stanowili niecałe 10proc. całości, ale generowali 90 proc. wszystkich nieprzychylnych treści w sieci. Od tego czasu chyba jeszcze to zjawisko narosło, takie mam wrażenie. Anonimowości, która to napędza nam raczej nie przybyło  wręcz przeciwnie, no więc co spowodowało, że jest coraz więcej hejtu?

Prof. Wiesław Godzic: Sam się zastanawiam, czy jest coraz więcej hejtu. My odczuwamy, że jest coraz więcej hejtu - to jest bardzo ważne, bo fizycznie może tego być nawet mniej. Natomiast jeśli ten hejt, tak jak w przypadku czternastolatka, który zmarł i nagle hejt obrócił się w jego stronę, to my tak reagujemy, ponieważ, to ma taką siłę uderzenia. To nie musi być ilość, to może być jakość tego hejtu, czyli szczególnie mocna, niezasłużona mowa nienawiści.

A to narastanie hejtu, to nie jest aby funkcja rozwoju technologii? Takie powszechne smartfony, z których można kogoś opluć...

To jest funkcja dwóch elementów. Rzeczywiście technologii - w tej chwili nam się wydaję, że po pierwsze możemy być anonimowi, co jest absolutną nieprawdą a po drugie możemy z każdego patyka właściwie posłać smsa. To znaczy, tyle mamy tych urządzeń i tak łatwo można to robić. A ważne jest to też, że młodzi są sprawni na tyle, że potrafią zrobić to szybko. Proszę zobaczyć, jak długo panu przyjdzie pisanie - przepraszam pan jest młody oczywiście - pisanie czegoś tam... (śmiech)

Ale rozumiem do czego pan pije. Tak, muszę zakładać okulary i to chwilę trwa rzeczywiście... Panie profesorze a zaostrzająca się walka plemienna, polityczna, kampanie kaskadowe, wyborcze, które mamy od roku - to wszystko dewastuje przecież życie społeczne, mamy takie odczucie. Czy to też nie jest przyczynek, że hejt rośnie, narasta, osadza się go coraz więcej wszędzie, napędza się jak śnieżna kula?

Ma pan rację, poza tym jednym określeniem - dewastacja. Ja bardzo nie chciałbym, żeby uważać, że hejt jest czymś dewastującym. On niestety należy do kultury, tzn. mowa nienawiści i my tego nie zetrzemy, nie spowodujemy, że tego nie będzie. Ta mowa nienawiści, szczególnie do polityków, skutkuje tym, że właściwie  - i to jest jedną z cech hejtu - pozbawia się racjonalności. To już nie o to chodzi, żebym ja słuchał, co mój przeciwnik polityczny ma do powiedzenia, tylko ja wiem, że od powie głupio. 

Tak, jak natrafiłem gdzieś na opis takiego swoistego, netowego darwinizmu - wygrają najgłośniejsi, tacy najbardziej zdeterminowani, zatwardziali, żeby nie powiedzieć najtępsi. Czy to tak jest? I to właśnie prowadzi nas w świat polityki....

Wygrają ci, którzy potrafią wpłynąć na publikę. A w jaki sposób można wpłynąć na publikę? Wszyscy chcą konkretów w tych debatach - ja jestem ciekaw tej debaty, bo to dwie kobiety będą. Ale na czym te konkrety mają polegać? 17 proc., 21proc., 15 proc.. Przecież w ciągu tak krótkiego czasu można zaledwie hasło wypowiedzieć, niestety umiera racjonalność, umiera umysł, natomiast grają emocje. I teraz kto lepiej zagra na tych emocjach, wygra. Sorry, taki mamy klimat.

Parę lat temu takie nacechowane negatywnie były głównie wypowiedzi w sprawach światopoglądowych w polityce - tego dowodziło to badanie. A teraz światopoglądowe i polityczne są właściwe wszystkie sprawy, bo o wszystkich pisze się albo ostro albo wcale. Ja przywołam teraz historię z ostatnich dni. Opublikowałem tekst opisujący autobusy: Szydłobus, Ewavany, R-bus, czerwony autobus pani Nowackiej, długość pojazdu, moc, liczba miejsc - takie techniczne rzeczy. I w komentarzach od razu zaczęto pisać: A, ja zagłosuję na PiS, bo mam dość złodziejskich praktyk koalicji, a to wszystko są bandyci, generalnie - wszystko stało się polityką, nawet te nieszczęsne autobusy...

Amerykanie mają takie ładne podejście do wielu dowcipów: I wchodzi facet ... i tu jest dwukropek i należy włożyć nazwę swojej ulubionej "grupy etnicznej", czyli wiadomo, że Szwedzi nie lubią Norwegów, że wiele nacji nie lubi Żydów, itd. Wkładamy to, ale oni mają świadomość tego, że jest to rodzaj gry, zabawy kulturowej, natomiast my niestety nie mamy takiej świadomości i my sądzimy, ze jak ten Żyd to ten Żyd - już nie wiadomo, kto jest Żydem, prawda. Ale Żyd to jest obcy w tej chwili, okazało się, inny.

W tej chwili tę rolę pełni uchodźca...

I to jest wstrętne jak gdyby, że odłączamy umysł, nie analizujemy faktów, bo jesteśmy dalecy od faktów, ulegamy presji tych konkretów, tak zwanych, czyli 17proc., 15proc., a nie za bardzo wiemy, czego to dotyczy i jak to jest liczone. Stajemy się społeczeństwem głupawym powiedziałbym, które czerpie jakieś treści tylko dlatego, że facet, który to lubi ma dobrze dobrany krawat.

I tu pana mam...

A nie kobieta... tak?

Tu pana mam, bo to jest właśnie ta dewastacja, którą miałem na myśli. Sieć to jest nasza jedyna wspólna przestrzeń. Warto sobie uświadomić - każdy z nas co innego je, pije, czego innego słucha , co innego ogląda w telewizji, a sieć mamy wspólną, z tym fejsem, twitterem, które odgrywają w naszym życiu coraz większą rolę i w tym sensie sieć zaczyna odgrywać w naszym życiu coraz większą rolę i staje się jego nierozerwalną częścią. Nie da się jej wyrugować. W związku z tym dewastujemy się sami....

Wiem, że wszyscy spece od wizerunku marzą o tym, żeby wreszcie internet zagrał kluczową rolę w obecnych wyborach. Rozumiem, że się wzorują na Stanach Zjednoczonych, ale obawiam się...

A co, to już tak nie jest...?

Niby Obama zwyciężył dzięki internetowi, dzięki zbieraniu funduszy.

Czy hejtem nie należy się przejmować? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl