"Bardzo smutne jest to, że obecna władza, która jeszcze parę lat temu wcale nie wstydziła się tego 4 czerwca, w tej chwili oddała do stronie opozycyjnej. 4 czerwca wszedł do tego samego repertuaru, gdzie jest np. 11 listopada" - mówi gość "Dania do Myślenia" w RMF Classic, szef Instytutu Filozofii i Socjologii PAN prof. Andrzej Rychard. "Jak tak dalej pójdzie, to za parę lat 4 czerwca będziemy świętowali jako wielkie zwycięstwo reformatorskiego nurtu w partii komunistycznej" komentuje profesor. "To, że na marszu nie ma Lecha Wałęsy, że PiS się odwraca, że prezydent wyjeżdża do Włoch, to nie jest to, co buduje rodzaj porozumienia w Polsce"- uważa socjolog. Dodaje, że jak widzi marsz, gdzie w pierwszym rzędzie nie ma Wałęsy, a jest Kwaśniewski, Czarzasty i Wenderlich to myśli sobie, że "coś nie do końca halo jest z tymi symbolami 4 czerwca".

Tomasz Skory: Rozmawiamy parę dni po 4 czerwca - jeszcze niedawno powiedziałbym - dacie niekontrowersyjnej, wywołującej raczej dumę niż zakłopotanie czy zastrzeżenia, że wybory były nie w pełni demokratyczne, że ugoda z komuną itd... Tę datę - tak jak 2, 10 kwietnia czy 11 listopada - będziemy już teraz obchodzić osobno - to znaczy część społeczeństwa będzie je obchodzić, a część będzie kontestować, tak?

Prof. Andrzej Rychard: To jest bardzo smutne, że obecna władza, która jeszcze parę lat temu - kiedy władzą nie była - wcale się tego 4 czerwca nie wstydziła, a wręcz podkreślała jego zasadnicze znaczenie. W tej chwili oddała go stronie opozycyjnej. 4 czerwiec wszedł do tego samego repertuaru,  gdzie jest np. 11 listopada. Pamiętamy jak uprzednia władza, uosabiana przez PO i PSL, przez lata oddawała 11 listopada prawie faszyzującym ruchom. Aż dopiero prezydent Komorowski rozpoczął organizowanie własnych marszy po to, żeby się temu przeciwstawić. Jak widzę marsz, gdzie w pierwszym rzędzie nie ma Wałęsy, a jest Kwaśniewski, Czarzasty i Wenderlich to myślę sobie, że coś nie do końca halo jest z tymi symbolami 4 czerwca. Jak tak dalej pójdzie, to za parę lat będziemy świętowali 4 czerwca jako wielkie zwycięstwo reformatorskiego nurtu w partii komunistycznej, któremu udało się pokonać Solidarność... Ja to wyolbrzymiam i obecność Kwaśniewskiego mnie tam nie raziła. Nota bene - miał dobre przemówienie, bo uczciwie przyznał się do tego, że przychodził tam z zupełnie innej strony, niczego nie udawał. Jednak to jest wszystko smutne - to, że nie ma Wałęsy, że PiS się od tego odwraca, że prezydent wyjeżdża do Włoch otwierać wystawę wybitnego rzeźbiarza... To nie jest to, co buduje jakiś rodzaj porozumienia.

Komorowski ostro o słowach prezesa PiS: Przejaw kuglarstwa prawno-politycznego

Podczas spotkania programowego KOD w Warszawie inaugurującego projekt "Przestrzeń wolności" Bronisław Komorowski odniósł się do sobotniej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który - jak ocenił były prezydent - stworzył wrażenie, że różnie można rozumieć zapis konstytucji, iż... czytaj więcej

Wypracował się mechanizm, że jeśli jedna strona barykady coś świętuje - druga to ignoruje. To wygląda na - być może - rozmyślne stosowanie starej rzymskiej zasady: "Dziel i rządź."

Jak daleko tak można? Jednym zostanie Wielkanoc, a drudzy sobie wezmą Boże Narodzenie?

Całkiem niewykluczone, że do tego dojdzie, skoro już tak się stało z 4 czerwca - niedawno niekontrowersyjnym - czy 11 listopada.

Ale patrzenie na 4 czerwca przez pryzmat tego, co się wydarzało potem - co jest jednym z głównych punktów krytycznych wobec 4 czerwca pośród rządzących - "Przecież było wiele patologii itd." Było, ale trzeba patrzeć historycznie. Tłumaczę to od wielu lat swoim studentom - to jest data symboliczna. Ona pokazuję, jak w bardzo różnorodny sposób komunizm reagował na protesty i zagrożenia. Ten sam 4 czerwiec - przypomniał to niedawno prof. Andrzej Paczkowski - to jest zarówno data pierwszych, nie do końca wolnych wyborów w Polsce i data masakry na placu Tiananmen w Pekinie. Ja głosowałem 4 czerwca w polskim konsulacie w Kolonii. Kiedy tam przyjechałem, bo byłem wtedy w Niemczech i wysiadłem z samochodu, to zobaczyłem kolejkę, która okrążała ten konsulat i w środku biegających, spłoszonych, "ambasadzkich ubeków". Pomyślałem sobie: "O, coś się poważnego zakłada". Ale kiedy wracałem parę dni później do Warszawy, to słuchałem w radiu audycji - w programie 1 - w której wypowiadali się ówcześni reżimowie, publicyści, którzy mówili: "Przecież jeżeli ta lista krajowa, tak do końca nie przejdzie jednak - to jest niemożliwe, żeby partia robotnicza oddała władzę. Trzeba będzie wtedy użyć innych środków". Absolutnie wszystko było możliwe - nie wiadomo było, do czego dojdzie. W tej sytuacji, w której mogło być rozwiązanie siłowe - które było absolutnie oficjalnie wtedy rozważane, bo sam to słyszałem - otóż powiedzenie, że to była zdrada od samego początku, że to jest data, której się trzeba wstydzić... Że w tej sprawie trzeba wyjechać do Włoch i rzeźbiarza celebrować - to pokazuje coś bardzo niedobrego na temat polskiej klasy politycznej.

Pan użył określenia: "Próba sił". To mi się kojarzy z wystąpieniem prezesa PiS - lider rządzącej partii świadomie antagonizuje, wyostrza te podziały, które się coraz bardziej pogłębiają. Do "gorszego sortu Polaków", "komunistów i złodziei" dołożył Jarosław Kaczyński ostatnio "rebelię", na którą zrzuca odpowiedzialność za sypanie piachu w trybie "wielkiej zmiany". Czy to jest taktyka świadoma, potrzebna? To ona stoi za tym, że PiS ciągle rośnie poparcie?

Powiedziałbym, że z powodu tej taktyki poparcie PiS do tej pory nie maleje. Ale to poparcie głównie bierze się z realizowanej do tej pory obietnicy socjalnej. A nawiązanie do słowa "rebelia" - to też jeszcze szkody specjalnej PiS nie robi, ponieważ to jest rodzaj komunikatu: "System był zamknięty, elity były zamknięte, nie mogliście awansować - my otworzymy wam system, a ci, którzy przeciwko temu się buntują, robią rebelię, utrudniają nam naszą dobrą zmianę". Do tych, którzy są tradycyjnym elektoratem PiS, trafia to absolutnie - nowych nie zachęca, a dotychczasowych - w moim przekonaniu - też nie zniechęca.

„Rebelia” – czy Jarosław Kaczyński chciałby konfrontacji tego rodzaju? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl