„Ten Sejm kończy marnie. Smutny to trochę widok, ale barwny też chwilami” – mówi gość programu „Danie do Myślenia” w RMF Classic były wicemarszałek Sejmu, socjolog z UW prof. Jacek Kurczewski. „W ostatnim Sejmie to, co mnie denerwuje to nieciągłość działania. Odbywa się nagle próba przeprowadzenia jakiejś ustawy pod koniec kadencji Sejmu” – komentuje były wicemarszałek. Jego zdaniem „działanie pod publiczkę to stały element życia politycznego”. „Polityka ma swój folklor, swoje obyczaje i nieobyczajność, ale nie za ten folklor powinniśmy oceniać” – mówi gość RMF Classic.

Prof. Jacek Kurczewski /Michał Dukaczewski /RMF FM

Tomasz Skory: Po zakończonym w piątek ostatnim posiedzeniu Sejmu wygląda na to, że siódma już kadencja Sejmu właściwie za nami. Jeśli przyjąć, że prawdziwy Sejm poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy, to ten wypada uznać za jaki? Jak kończy?

Prof. Jacek Kurczewski: Kończy marnie, powiedziałbym. Smutny to trochę widok, ale barwny też chwilami. Można by tu przywołać jakieś wspaniałe sceny komediowe, w wykonaniu posła, którego nie można oderwać od trybuny....

Mieliśmy parę dni temu taką sytuację... Ale tak globalnie, w całej kadencji - pan zauważył zgnuśnienie, stagnację, odklejenie od rzeczywistości, działania pod publiczkę, czy jakieś inne zjawiska?

Wie pan, to są rzeczy stałe można powiedzieć. Działanie pod publiczkę, to jest stały element życia politycznego.

Nasila się przed wyborami...

W Grecji, w Atenach nic innego nie było, jak tylko się działało pod publiczkę. Mówcy się uczyli tego, jak dobrze działać pod publiczkę, więc tu musimy uważać. Ważne jest, czy temu towarzyszą też jakieś działania ważne w sprawach podstawowych. W ostatnim Sejmie to co mnie denerwuje, to jest taka nieciągłość działania. Podejmuje się działanie, potem ono gdzieś znika, jakaś sprawa, próba przeprowadzenia jakiejś ustawy, pod koniec odbywa się galopada...

To zdumiewające rzeczy pan mówi, bo ta ciągłość powinna być. To jest Sejm zdominowany przez te same siły polityczne już  drugą kadencję, już od 8 lat.

To można powiedzieć, że zdominowany przez te same siły już więcej kadencji, tylko ze zmianą kto ma przewagę a kto nie. Ale to są ciągle te same siły.

Rządzący według jednych robią, co chcą, według innych robią, co trzeba, ale posłowie tak w zasadzie nie mają za wiele do roboty, więc pojawiają się afery z płatną miłością, pijacka bójka z policją, lewe pozwolenia na broń, śpiący na korytarzu w hotelu sejmowym senator... O przepracowaniu czy przesadnej ideowości to to nie świadczy. Tak postrzegamy Sejm panie profesorze. Kłopotliwe, co?

Będę bronił o tyle, że w pierwszej kadencji wszystkie te same grzechy się zdarzały.

To pan pogrąża a nie broni, panie profesorze...

Nie no, że zmian nie ma, tak? Że się nic nie poprawia... Wie pan zawsze jest folklor jakiś. Polityka ma swój folklor, ma swoje obyczaje i swoją nieobyczajność, to jest rzecz stała. Nie za ten folklor powinniśmy oceniać. Trzeba pamiętać, że parlament to formalnie równi przedstawiciele narodu, ale de facto oni nie są równi, bo niektórzy pełnią funkcje przywódcze, są tacy, którzy pełnią funkcje organizacyjne, jest tam masa poselska, ci backbenchers, którzy...

Mięso do głosowania wyposażone w dwa palce: od za i od przeciw...

Tak to wygląda. I to nie jest nasz wynalazek, tylko to jest taka cecha życia parlamentarnego, od kiedy się ono ukształtowało. A malownicze sejmy angielskie? Westminster to jest matka wszystkich parlamentów, ten wiek XIX czy XVIII to już w ogóle, to był skandal za skandalem...

Ale Polska... Parę miesięcy temu próbując ogarnąć tę sytuację, mówił pan, że w polityce zaczęli dominować ludzie wychowani w demokracji i że to jest nie najlepsza szkoła. Twierdzenie jest dość paradoksalne powiedziałbym. Jak demokracja może być złą szkołą dla przedstawicieli wyborców? Toż to chyba najlepsza szkoła. Komunizm miałby być lepszy?

Nie komunizm. To nie komuniści uczyli tego silnego charakteru.

...ale kształtowali.  

Walka z komunizmem uczyła lepszego charakteru. To była walka rzeczywiście o jakieś zasady podstawowe. Natomiast spokojna demokracja, w której de facto wielkich zagrożeń nie ma, sprawia, że ludzie w polityce koncentrują się na tym, co jest tym chlebem codziennym, czyli intryga polityczna, tak jak w życiu dworskim.

Demokracja - życiem dworskim?

Życie dworskie i życie demokracji parlamentarnej to są pod tym względem identyczne. Kto może zostać ministrem, kto nie. W opozycji też jest ważne, czy się będzie zastępcą prezesa czy nie, bo jak prezes rozstawi ludzi na jedynkach na dwójkach, to wymaga zabiegania o względy itd. To się staje...

Głównym nurtem życia politycznego a nie spór ideowy.

A nie dyskusja o sprawach podstawowych. Skutek jest taki, że nawet jeśli nastąpi zmiana partii rządzącej, to rządzić będą ci sami ludzie jako ministrowie. Mamy tu doskonałe przykłady.

No już mieliśmy takie sytuacje, że minister, który  w poprzedniej kadencji był członkiem jednej partii zostawał ministrem z ramienia innej partii, konkurencyjnej - Radosław Sikorski choćby.

Teraz podobno pan Gowin ma być też ministrem.

Czy kombinatorstwo to już poselski standard? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl