"Polacy wpłacają więcej do budżetu brytyjskiego, niż z niego otrzymują w postaci świadczeń socjalnych. Pracownicy z nowych państw członkowskich, w tym Polacy, to 1,3 proc. korzystających z zasiłków w Wielkiej Brytanii. Skala zjawiska jest bardzo mała" - mówi gość "Dania do Myślenia" w RMF Classic, szef działu spraw europejskich Polityki Insight Joanna Popielawska. "Problem niestety jest sztuczny, ale został w taki sposób rozdmuchany, że teraz sami Brytyjczycy wskazują, że to jeden z głównych problemów, jakie widzą" - uważa ekspert. Zdaniem Popielawskiej spotkanie Szydło-Cameron jest ważne dla obu stron, bo kwestia zasiłków jest najtrudniejszą kwestią w negocjacjach. "Polska ma największy interes, bo ewentualna zmiana dotknie szczególnie Polaków pracujących na wyspach, a Cameron musi dowieść swoim wyborcom, że jakieś ograniczenia tutaj uzyska" - komentuje gość RMF Classic.

Posłuchaj porannej rozmowy Tomasza Skorego

Tomasz Skory: Za pół godziny zacznie się spotkanie pani premier z przebywającym w Polsce, w dość nagłym trybie, premierem Cameronem. Rozmowa ma dotyczyć brytyjskich postulatów ograniczenia zasiłków dla emigrantów, z których potężną część stanowią Polacy. Czy da się przed rozmową ocenić, dla kogo będzie ona ważniejsza, istotniejsza, donioślejsza  i efekty będą bardziej dalekosiężne?

Joanna Popielawska: Ona jest równie ważna dla pani premier Szydło i premiera Camerona. Kwestia zasiłków jest najtrudniejszą kwestią w tych negocjacjach. Polska ma tutaj największy interes, bo ta ewentualna zmiana dotknie szczególnie Polaków pracujących na Wyspach. Z drugiej strony, premier Cameron musi dowieść swoim wyborcom, że jakieś ograniczenia tutaj uzyska.

Czy to rzeczywiście są istotne - z punktu widzenia brytyjskiego budżetu - koszty? W tej sprawie Partia Pracy wskazuje, że budżet Zjednoczonego Królestwa wcale niespecjalnie traci na tym, że ci ludzie przyjeżdżają i pracują. Przyjeżdżają, pracują, płacą podatki, z socjalu korzystają nieliczni. Są jakieś dane, które to opisują?

Dokładnie, to jest właśnie cały paradoks tej sytuacji. Są dane, które pokazują, że Polacy absolutnie wpłacają więcej do budżetu brytyjskiego, niż z niego otrzymują, w postaci tych słynnych świadczeń socjalnych. Ostatnie dane pokazują, że pracownicy z tych nowych państw członkowskich, w tym Polacy, to jest zaledwie 1,3 proc. korzystających z tych zasiłków. Skala tego zjawiska jest bardzo mała. Natomiast prawdą jest to, że Polaków w Wielkiej Brytanii pojawiło się bardzo wielu po wejściu Polski do Unii Europejskiej. W tej chwili szacuje się, że mogą nawet stanowić pierwszą grupę narodową w Wielkiej Brytanii, wcześniej byli to Hindusi i zdaje się, że ich w zeszłym roku wyprzedziliśmy.

Problem zasiłków jest dość nadęty na potrzeby brytyjskiej wewnętrznej debaty - czy pozostać w Unii czy wychodzić. Problem jest sztuczny.

Problem jest sztuczny, natomiast jest to problem, który został w taki sposób rozdmuchany, że Brytyjczycy sami wskazują, że jest to jeden z głównych problemów, które widzą, jako wynik członkostwa w Unii Europejskiej.

Czy David Cameron nie popełnił błędu, odnosząc się do tego problemu, zapowiadając daleko więcej, niż w efekcie otrzymał we wtorek w tej propozycji, którą mu Donald Tusk przedstawił?

Tak, to prawda i wiele osób próbuje dociec, skąd, dlaczego popełnił taki błąd. Ta jego pierwsza propozycja, czyli po prostu żądanie, żeby pracownicy z Unii Europejskiej mogli mieć dostęp do zasiłków dopiero po czterech latach pracy w Wielkiej Brytanii...

...była mocna, wyrazista, dyskryminująca.

Mocna, wyrazista, zrozumiała dla Brytyjczyka, ale absolutnie dyskryminująca. Zatem pytanie, skąd w ogóle jego doradcy podsunęli mu taki pomysł, bo to było jego wielkie ryzyko, z którym teraz wszyscy musimy jakoś sobie radzić.

Od wtorku mamy na stole projekt, nazwijmy sobie roboczo "Tuska", czyli propozycję wprowadzenia mechanizmu zabezpieczającego, który pozwala na ograniczenie dostępu do niektórych świadczeń, dla nowo-przybyłych imigrantów, na maksymalnie cztery lata, w sytuacji gwałtownego napływu imigrantów zarobkowych, a to wszystko na dodatek miałoby się stać nie jednostronną decyzją, na przykład Wielkiej Brytanii, tylko ten mechanizm zadziałałby dopiero przez większość głosów w Radzie Unii Europejskiej. Tyle tu jest uwarunkowań, które podkreślały, że właściwie to jest fiasko tego pomysłu, z punktu widzenia Camerona.

Można tak powiedzieć, aczkolwiek lepiej, żeby Brytyjczycy tak tego nie odebrali. Rzeczywiście jest tak, że Donald Tusk wprowadził ten postulat Camerona w ramy prawa unijnego i próbował w jakiś sposób odpowiedzieć na te żądania, ale jednocześnie nie wprowadzić do zmiany traktatu, na którą nikt by się nie zgodził. Też w jakiś sposób ucywilizować w takich unijnych realiach ten postulat Camerona.

Mówiąc otwarcie, Cameron stara się teraz tego trudno wyobrażalnego w stosowaniu "potworka" sprzedać Brytyjczykom, jako swój sukces?

Trzeba pamiętać, że jednocześnie Donald Tusk przewiduje, że państwa członkowskie deklarują, że Wielka Brytania te wszystkie warunki z góry spełnia. Z góry zakładamy, że Wielka Brytania będzie mogła z tego hamulca bezpieczeństwa skorzystać, mimo tego, że przewiduje on szereg różnych uwarunkowań i też głosowanie.

Wracając do rozmowy Szydło-Cameron, Polska zdając sobie sprawę z tego wszystkiego, że Cameron Polski potrzebuje, możne stawiać warunki, ale nie przeholować przecież. Beata Szydło mówiąc dziś Timesowi, że Polska będzie przeciw nawet temu złagodzonemu planowi, już przeholowała?

Nie, to jest taktyka negocjacyjna. Nie można powiedzieć przed przyjazdem premiera Wielkiej Brytanii, że się zgodzi na wszystkie jego warunki. Rzeczywiści jest tak, że ta propozycja Tuska jest o wiele lepsza dla Polski, niż to, co chciał Cameron. Są cały czas pewne znaki zapytania. Nie wiemy do końca, jakby miała wyglądać ta cała procedura hamulca bezpieczeństwa, nie wiemy, na ile lat ona mogłaby obowiązywać. Na przykład Cameron chciał, żeby ona obowiązywała przez siedem lat. My wolelibyśmy na pewno, żeby był to krótszy okres. Wielkim znakiem zapytania są te zasiłki dla dzieci.

Jaka jest propozycja Donalda Tuska dotycząca polityki socjalnej polskich imigrantów? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl