„Czasami ludzie, nawet przed swoim przyjacielem mają problem, żeby przyznać się do różnych rzeczy. Jeśli chodzi o pisanie, to każdy zostaje sam. Tu chodzi o kreatywność” – mówi gość „Dania do Myślenia” w RMF Classic, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Sopocie, Małgorzata Osowiecka. Osowiecka jest autorką badań, które pokazują, że opisywanie swoich negatywnych emocji wpływa na wyzwolenie kreatywności. Jak wyglądało badanie? Psycholog tłumaczy, że grupie zostały pokazane przykre zdjęcia. „Następnie podzieliłam osoby badane na 2 grupy: pierwsza pisała na temat swoich przykrych przeżyć związanych z tymi zdjęciami, druga pisała o czym innym. Później prosiliśmy osoby badane o opisanie niezwykłych zastosowań cegły. Wyniki pokazują, że po pisaniu o negatywnych przeżyciach osoby badane były bardziej twórcze, oryginalne” – tłumaczy gość RMF Classic. Dodaje, że takie osoby były bardziej kreatywne. „Są badania, które pokazują, że długotrwałe pisanie o własnych negatywnych emocjach wpływa na dobrostan człowieka, efektywność wykonywanych zadań. Warto prowadzić pamiętnik” – mówi Małgorzata Osowiecka.

Małgorzata Osowiecka /Kamil Młodawski /RMF FM

Tomasz Skory: Pani jest autorką badania określającego, w jaki sposób opisywanie swoich emocji, zwłaszcza negatywnych, wpływa na wyzwolenie kreatywności. Wnioski są dość zajmujące, bo po pierwsze: w ogóle wpływa, co nie musiało być oczywiste, a po drugie wpływa korzystnie. Ale najpierw proszę powiedzieć, na czym polegał eksperyment, który do tego doprowadził? 

Małgorzata Osowiecka: Na samym początku pokazywałam osobom badanym bardzo przykre zdjęcia. Otóż były to zdjęcia kobiet z Bangladeszu oblewanych kwasem przez swoich partnerów.

...przerażające.

Bardzo przykry proceder, ale zdarza się. Bynajmniej u nas w Polsce jest to troszkę mniej znane. Podejrzewałam, że osoby badane bardzo przykro będą się do tego odnosić. Będą wzburzone, będą smutne, będą złe, itd. Faktycznie, po obejrzeniu tych zdjęć, osoby badane znacznie zmieniły swój dobrostan na negatywny. Następnie podzieliłam osoby badane na 2 grupy: pierwsza grupa pisała na temat swoich przykrych przeżyć związanych właśnie z tymi zdjęciami. Druga grupa odwracała uwagę od tego przykrego doświadczenia.

...czyli pisała o czymś innym.

Pisała o swoim złym tygodniu w szkole, w pracy. I następnie mierzyliśmy kreatywność.

Jak się mierzy kreatywność?

No właśnie. Prosiliśmy osoby badane o pisanie zastosowań cegły, ale takich bardzo niezwykłych zastosowań, czyli nie do budowy domu, nie jako podstawka pod kwiat...

Tylko do czego można jeszcze użyć cegły.

Faktycznie nasze wyniki pokazują, że po pisaniu o swoich negatywnych przeżyciach osoby badane były bardziej twórcze, były bardziej oryginalne, miały bardziej różnorodne pomysły, czyli ta cegła była używana do wielu, wielu różnych rzeczy niż w tej drugiej grupie, w której po prostu osoby badane odwracały uwagę od tego doświadczenia.

...i stosowały cegłę jako podstawkę pod biurko na przykład i tylko i włącznie...

Na przykład.

Opisując wrażenie nieprzyjemne - jak rozumiem - niejako z siebie je wyrzucamy, ale proszę powiedzieć, czy to musi być według pani badania - pisanie? Nie można od serca pogadać z przyjaciółką, pójść z kolegą do baru po prostu się wygadać? Efekt nie byłby podobny?

Oczywiście zawsze można. Tylko tutaj nie chodzi o sam efekt wpływania na dobrostan człowieka. Chociaż są takie badania, które również pokazują, że samo mówienie, wyrzucanie z siebie, jak pan wspomniał, również powoduje lepsze odczucia, pozytywniejsze emocje. Natomiast tutaj chodzi o kreatywność. Dowiedliśmy, że właśnie -  mimo tego, że osoby badane po pisaniu gorzej się czuły, gorzej niż osoby, które odwracały uwagę od tego trudnego doświadczenia, to one mimo to były bardziej kreatywne. A więc nam nie chodzi tyle o ten dobrostan, co o większą kreatywność. I tutaj twierdzimy, że jeśli chodzi o mówienie, czasami ludzie nawet przed swoim przyjacielem mają problem, żeby przyznać się do niektórych rzeczy. One zabarwiają, koloryzują, nie docierają do głębi swoich odczuć. A jeżeli chodzi o pisanie - każdy wie, że zostaje z tym tak naprawdę sam.

No właśnie, kiedy piszemy: "Drogi pamiętniczku, przytrafiło mi się dzisiaj coś strasznego" - to jest coś zupełnie innego i bardziej szczerego, niż kiedy mówimy "Stary, co ja dzisiaj przeżyłem" - tak?

Oczywiście, chociaż i to i to jest bardzo dobre, bo zupełne nie rozmawianie o tych swoich trudnych odczuciach jest czasem dla nas katastrofalne w skutkach, bo duszenie emocji powoduje różne problemy somatyczne a także psychologiczne.

A czy to nie jest tak, że różnica w tym, że mówienie ma adresata, opis na kartce niekoniecznie. To czy nie chodziło o to, że opisujemy po prostu staranniej na piśmie jakieś zjawiska, niż kiedy o nich mówimy. Łatwiej trzymamy się wątku, bo mamy przed sobą to, co już napisaliśmy, więc nam się lepiej formułuje myśli, nie powtarzamy się itd. Może to jest po prostu zwykła różnica między technicznym przekazywaniem tych emocji.

Oczywiście też. To też ma duże znaczenie, ale też warto zauważyć, że jeśli chodzi o nasze badanie - tutaj obie te grupy pisały, więc dlaczego w tej jednej grupie ta kreatywność się nie podniosła a w drugiej i owszem?

Dobrze, to może przewrotnie spytam: czy ten mechanizm działa też w przypadku, kiedy ten wyrzut złych emocji sprowadza się na przykład do takiego niespecjalnie wymagającego steku obelg przelanych na papier: "to drań, łajdak, granda, skandal, to co się wydarzyło, to niedopuszczalne", żeby nie szukać dosadniejszych określeń. Czy te takie prymitywne dość opisy też podnoszą wydajność twórczą? Zdarzyły się takie?

Nie zdarzyły się takie osoby. Oczywiście analizowaliśmy wszystkie wypowiedzi pod kątem tego, co te osoby pisały. I wszystkie wypowiedzi, które później przełożyły się na wzrost kreatywności, były nastawione na swoje własne emocje a więc nikt nie opisywał na przykład, jacy ci mężczyźni, którzy krzywdzili kobiety byli okropni.

...ale to też byłaby emocja.

Tak, ale warto zauważyć, że takich wypowiedzi nie było, że były to opisy swoich własnych emocji, swoich własnych przeżyć. I tutaj - według mnie - najważniejsze jest to, że nie tyle zwracamy się do drugiej osoby i ją demonizujemy, tylko mówimy o tym, co my sami czujemy i niejako mamy możliwość spojrzenia na te swoje emocje z innej strony.  A więc takiej restrukturalizacji tych przeżyć. Zobaczenia, że te przeżycia mogą być dla mnie cenne, również dla mojego procesu twórczego, że mogą mi się do czegoś przydać.

A proszę powiedzieć, czy długo trwa ten efekt zwiększonej kreatywności? Ja pytam nie przypadkowo, bo pewnie nie na stałe, bo gdyby na stałe, to ludzie najciężej doświadczeni byliby jednocześnie osobami najbardziej twórczymi a to się chyba niespecjalnie sprawdza w dużej skali.

Jeśli chodzi o nasze badanie, to był to wpływ bardzo krótkotrwały, było to pół godziny. Później niestety nie mierzyliśmy tej twórczości. Teraz planujemy również bardziej badania, które pokazały ten proces w dłuższej perspektywie. Natomiast nawiązując do takich długotrwałych efektów - są badania, które pokazują, że pisanie o własnych emocjach długotrwałe wpływa na dobrostan człowieka, na efektywność wykonania zadań właśnie w długotrwałym okresie czasu.

...czyli warto prowadzić pamiętnik po prostu.

Warto prowadzić pamiętnik i to nawet w okresie paru miesięcy. Dopiero później możemy zaobserwować te efekty, które stuprocentowo...

Czy internetowy hejt nie jest tak naprawdę potwierdzeniem wyników tych badań? Przeczytaj całą rozmowę na
www.rmfclassic.pl