"Jan Karski jest upamiętniany na różne sposoby. Wczoraj został upamiętniony w Krakowie pomnikiem ławeczką, powstają filmy, książki, odbywają się konferencje. Pierwszy komiks, który powstał o Karskim, powstał we Włoszech. Nasz obecny komiks, który powstał we współpracy z Muzeum Historii Polski jest robiony przez wybitnych rysowników amerykańskich. Mamy im powiedzieć nie?" - mówi gość "Dania do Myślenia" w RMF Classic, prezes Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego Ewa Junczyk-Ziomecka. "Nie jestem z tego pokolenia, które chciałoby poznawać historię w ten sposób, ale robimy to dla następnego pokolenia, bo chcemy do nich dotrzeć w ten sposób"- dodaje. Gość RMF Classic zaznacza, że jest to komiks wyjątkowy, bo w "dymkach" cytowane są słowa Karskiego. Dlaczego ławeczka dla upamiętnienia? "Dziś w świecie robi się pomniki takie, gdzie człowiek może do niego wejść, a ławeczka zaprasza, żeby usiąść obok Karskiego"- odpowiada Junczyk-Ziomecka.

Komiks o Janie Karskim /Tomasz Skory /RMF FM

Tomasz Skory: Rozmawiamy akurat dzisiaj, bo 27 stycznia, w rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz, przypada ustanowiony przez ONZ Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, ale powód bezpośredni leży przede mną i ma dosyć nietypową w kontekście tego dnia formę - komiksu. Komiks "Misja Karskiego. Zatrzymać Holokaust". Pani zdaniem, komiks jest dobrym sposobem na upamiętnianie takich postaci?

Ewa Junczyk - Ziomecka: Karski jest upamiętniony na różne sposoby. Wczoraj w Krakowie został upamiętniony pomnikiem ławeczką, otwartą na Kazimierzu przed Synagogą na ulicy Szerokiej. O Karskim powstają filmy, książki i odbywają się konferencje.

Wszystko to jest zrozumiałe, ale ktoś mógłby mieć wątpliwości pamiętając, że komiksy częściej służą rozrywce - nie najwyższych lotów - nie są to dzieła przesadnie ambitne. Ten komiks jest jakiś inny?

Pierwszy komiks, jaki powstał o Karskim, powstał we Włoszech. Zrobili to bardzo wybitni rysownicy, których Fundacja zaprosiła do Polski i pytaliśmy ich - dlaczego komiks, dlaczego w ten sposób? Oni odpowiedzieli, że zetknęli się z Karskim, zafascynował ich ten człowiek, jego postawa. W związku z tym, jedyne co oni umieją, to jest ich zawód, to jest rysowanie komiksów i opowiadanie historii w ten sposób, dlatego zrobili komiks. Ten nasz komiks, który powstał we współpracy z Muzeum Historii Polski, jest robiony również przez wybitnych rysowników amerykańskich, którzy w taki sposób opowiadają historię - czy mamy im powiedzieć "nie" - wy zajmujcie się czymś, co jest tylko zabawne i śmieszne, nie zajmujcie się sprawami poważnymi. Też nie jestem z tego pokolenia, które chciałoby...

...poznawać historię w ten sposób.

Ale my to robimy dla następnego pokolenia, bo chcemy do nich dotrzeć, dotrzeć do młodych ludzi.

Komiks to sposób na trafienie w medium, które właśnie do nich dociera?

Również. W świecie komiks w tej chwili służy do opowiadania różnych historii. Jeżeli New York Times, dwa tygodnie temu pisze recenzję z komiksów, między innymi zapowiadając ten komiks - to jest poważna gazeta, zajmująca się poważnymi sprawami - i pisze to w taki sposób, że nadaje temu rangę, to znaczy, że jest to sposób opowiadania i docierania do kolejnego pokolenia.

Ta historia jest inna, niż inne komiksy. To jest na dwudziestu ośmiu stronach opowieść o życiu kogoś, kto jako emisariusz osobiście, z narażeniem życia, gromadził, opracowywał  i przedstawiał przywódcom świata niewiarygodną dla nich historię masowej eksterminacji Żydów w Polsce. Czy on jest troszkę podkoloryzowany?

Nie mam takiego wrażenia. Ten komiks, w przeciwieństwie do włoskiego tym się różni, że w tych "dymkach", które są typowe dla komiksów, cytowane są słowa Karskiego, słowa z jego raportów, żeby nadać jeszcze bardziej autentyczności tego typu opowieści. Te rysunki i kolory, to nie są słodkie kolory, one są utrzymane w takim...

...klimat noir, typowo amerykański jak dla kryminałów lat 40.

Mnie nie razi. Ja szukam każdego sposobu, żeby z tą informacją o Karskim, który niestety ciągle nie jest w Polsce znany, jak znany jest na przykład w Ameryce, żeby dotrzeć do młodych ludzi. Muszę powiedzieć, że jak już młodzi ludzie poznają Karskiego, to niesłychanie on do nich przemawia. Nawet w Łodzi, gdzie powstały Kluby Kuriera, młodzież licealna wymyśliła sobie taki pin do przypinania, najprostszy, ale wzięty z Bonda. Bond, jak wchodzi, to przedstawia się "My name is Bond". Oni zrobili "Karski. Jan Karski".

Fajne nawiązanie. Warto powiedzieć, że autorem tekstu tej opowieści jest dr Rafael Madoff, szef Instytutu Badań nad Holokaustem, który znakomicie zna zarówno historię, jak i postać Karskiego. Trudno nakłonić kogoś takiego do przygotowania scenariusza dla czegoś tak banalnego jak komiks?

Nie. Jeżeli za takim pomysłem stoi, jak w tym wypadku jeden z fundatorów ocalony od zagłady, częstochowski Żyd, wielki Polak Zygmunt Rolat z Nowego Jorku i to jest człowiek z zupełnie innego pokolenia, który na pewno nie uczy się historii, ani nie konfrontuje swojej własnej historii z komiksem, ale rezultat z tej pracy wziął do ręki i powiedział: "Tak, to jest dla moich wnuków".

Jakie są najbardziej wstrząsające fakty z życia Jana Karskiego? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl