Niemcy nie powinny mieć prawa głosu na arenie międzynarodowej dopóty, dopóki nie rozliczą się ze swej przeszłości. Póki nie rozliczą się w euro, czyli w dosłownym sensie słowa.

Zdj. ilustracyjne / A3910/_Marc Müller /PAP/DPA

Niemcy są winni Grecji bajońskie sumy! Reparacje po II wojnie światowej oszacowali ... niemieccy naukowcy - czytam sensacyjny artykuł w portalu keeptalkinggreece. W związku z polskimi roszczeniami i ja się zastanawiam, czy Niemcy są rzeczywiście winni Grekom miliardy euro za wojenne szkody i przymusową pożyczkę podczas hitlerowskiej okupacji? Argumenty za spłatą są - według mnie - bardzo przekonujące. Do tej pory Berlin zdecydowanie odrzucał wszelkie greckie pretensje finansowe. Jednak dwaj niemieccy badacze dokonali kwerendy dokumentów dotyczących tego sporu. Na ich podstawie obliczyli, że państwo niemieckie jest winne Grecji aż 185 miliardów euro. Tymczasem Grecy nie dostali nawet 1 proc. tej gigantycznej sumy. Robię sobie prywatną kwerendę artykułów. Ten temat już od dawna bardzo mnie interesuje, zanim przedarł się do głównego nurtu. 

Prawie przed trzema laty opublikowałem w swoim blogu na stronie rmf24.pl wpis zatytułowany "Niemcy, płaćcie!". Zawierał on wywiad ze specjalistą oraz mój wstęp. Barbarzyństwo hitlerowskich najeźdźców na Polskę nigdy nie zostało przez Niemcy odkupione. Ekspert spraw międzynarodowych dr Grzegorz Kostrzewa Zorbas dokonał ważnego odkrycia. Reparacje wojenne za lata 1939-45 to wciąż otwarta sprawa w stosunkach Warszawa-Berlin. Legendą miejską, zwykłym kłamstwem jest powtarzana od lat wiadomość jeszcze z czasów PRL. Informacja, jakoby Polska (Rzeczpospolita Ludowa) kiedykolwiek zrzekła się tych roszczeń to mit. Niemcy powinni wyrównać nam (same tylko materialne) straty na kwotę 845 miliardów dolarów. Innymi słowy, są Polsce winni w przeliczeniu  3 062 346 953 576 złotych, czyli grubo ponad 3 biliony. Berlin wciąż traktowany jest przez rząd w Warszawie jak jakaś święta krowa, nietykalny sojusznik. Intrygi geopolityczne na linii Niemcy-Rosja nigdy nie spotykają się z adekwatną odpowiedzią III RP. Lista antypolskich działań naszego rzekomego partnera jest bardzo długa: i w polityce, i gospodarce. Imperialna niemiecka strategia pod egidą Unii Europejskiej prowadzi do zwasalizowania Polski. Odpowiedzią "naszych" polityków rządzących jest całkowita spolegliwość, tchórzostwo i strach. Nawet nieśmiałe aluzje Jarosława Kaczyńskiego do przeszłości Angeli Merkel wywołały histerię. Było to za rządów PO-PSL i niemal pełnego monopolu oddanych im dziennikarzy. Czasy się jednak zmieniły. Rząd PiS podjął temat reparacji, a sygnał dał sam prezes Jarosław Kaczyński podczas słynnej konwencji Zjednoczonej Prawicy 1 lipca w Przysusze. Temat najczęściej podejmuje od miesięcy rządowa TVP, co mnie niezwykle cieszy. Nareszcie nie ma telewizyjnego knebla w kwestiach najważniejszych dla naszego interesu narodowego. W końcu widać, kto (PO) reprezentuje w sprawie roszczeń niemiecki punkt widzenia w Polsce, a kto polski (PiS). 

Aż tu pojawił się bardzo ciekawy argument za reparacjami - w samych Niemczech. Nie dotyczy on wprawdzie Polski a Grecji, ale moim zdaniem w całkiem nowym kontekście stawia sprawę naszych roszczeń. W książce "Niespłacone reparacje. Kredyty hipoteczne w czasach okupacji niemieckiej w Grecji i Europie" Karl Heinz Roth i Hartmut Rübner twierdzą, że kwestia odszkodowań nie została rozwiązana w 1960 r. jak twierdzi Berlin. Z omówienia książki, opublikowanego w niemieckim konserwatywnym dzienniku Sueddeutsche Zeitung, dowiadujemy się, że Roth i Rübner badali tylko niemieckie dokumenty. Na ich podstawie postawili tezę, że "elity władzy w zachodnich Niemczech" oraz "ich zachodni sojusznicy" systematycznie ignorowali żądania Grecji, dotyczące reparacji po II wojnie światowej. Gazeta w artykule "Ateny-Berlin: otwarty rachunek, otwarte rany" twierdzi, że na paryskiej konferencji na temat reparacji w 1946 roku grecki rząd przedstawił bilans strat w wysokości 7,2 miliarda dolarów - a dostał tylko 25 milionów dolarów. Motywem przewodnim książki jest to, że USA w sojuszu z "elitami władzy zachodnioniemieckiej" systematycznie ignorowały greckie żądania przez całe dziesięciolecia. "Niezaprzeczalna jest dyplomatyczna arogancja, z jaką Republika Federalna odrzucała przez dekady słuszne roszczenia Aten. Jeśli w to nie wierzycie, możecie sami wyrobić sobie zdanie na podstawie starannie opracowanego, obszernego komentarza Hartmuta Rübnera"- pisze niemiecki dziennik SZ. 

W pierwszej części książki Roth analizuje kilkudziesięcioletnie starania Greków, aby otrzymać odszkodowania. Kiedy Wehrmacht wycofał się z Grecji w październiku 1944 r. po trzech i pół roku okupacji, zostawił za sobą dosłownie "spaloną ziemię". Całkowicie zniszczona została grecka gospodarka i infrastruktura. Bezwartościowa była grecka waluta. Stan zdrowotny ocalałej populacji był katastrofalny. Pod koniec wojny około 140 000 osób umarło z powodu niedożywienia. Poza tym Niemcy zasiali ziarno niezgody w łonie greckiego narodu. Po wyzwoleniu wybuchła bardzo krwawa wojna domowa pomiędzy oddziałami komunistycznymi a monarchistyczno-konserwatywnymi. Roth i Rübner w swojej książce ograniczają się prawie wyłącznie do dokumentów niemieckich. Nie zaglądają za kulisy greckiej dyplomacji i jej roli w porażce starań o wypłatę wojennych odszkodowań.  Przez długi czas grecki rząd miał szczególne relacje z Republiką Federalną, które jednak opierały się na asymetrycznych relacjach. Ateny poniosły finansową porażkę, z wyjątkiem wypłaty przez NRF 115 milionów marek w 1960 r. na podstawie londyńskiego traktatu z 1953 r. Autorzy wskazują także na rolę, którą odegrał Helmut Kohl. Kanclerzowi udało się uniknąć reparacji, gdy dwa niemieckie państwa zostały zjednoczone w 1990 roku. Czytam, że przed połączeniem Kohl twierdził, iż żądania odszkodowań są przedwczesne. Natomiast po zjednoczeniu sprytnie stwierdził, że jest już za późno. Roth i Rübner apelują teraz o uznanie i spłatę niemieckiego zadłużenia Grecji.

Do tej pory Grecy zgłosili dwie propozycje: jedna opiewała na 287 miliardów euro, a druga na 162 miliardy euro. Sięgam do internetowego archiwum i z tego mojego "białego wywiadu" wyłaniają się kolejne czarne niemieckie karty historyczne. Latem tego roku prezydent Grecji Prokopis Pavlopoulos ponowił żądanie reparacji wojennych od Niemiec. Podczas wizyty w wiosce Kommeno Pavlopoulos podkreślił, że domaganie się pieniędzy od Berlina jest usprawiedliwione z powodu szkód wyrządzonych przez siły Osi i wymuszonej pożyczki. Nasze roszczenia są prawnie skuteczne i możliwe do wyegzekwowania - stwierdził grecki przywódca. Nasza wspólna europejska kultura prawna wymaga, aby decyzja została podjęta przez właściwy organ sądowy w ramach prawa międzynarodowego - oświadczył stanowczo Pavlopoulos. A przemawiał w symbolicznym miejscu, podczas ceremonii upamiętniającej brutalny mord setek Greków przez niemieckich zbrodniarzy. Masakry w Kommeno dokonała 12. kompania 98. pułku niemieckiej 1. Gebirgs-Division (Pierwszej Dywizji Górskiej). Doszło do niej 16 sierpnia 1943 r. Niemieccy naziści rozstrzelali wtedy 317 mieszkańców i podpalili wioskę. A to tylko straszny epizod. W moim gonzo-gnozo, zaangażowanym kolażowym reportażu z najważniejszych bieżących wydarzeń, zestawiam teksty i filmy na temat greckiej tragedii. 

W 2015 roku Ministerstwo Obrony w Atenach opublikowało wideo-dokument z unikatowymi materiałami z okupacji Grecji przez Niemców podczas II wojny światowej. Raport ukazuje straszne obrazy dzieci cierpiących z chronicznego niedożywienia i wycieńczonych dorosłych, ofiary Wielkiego Głodu. Lektor wyjaśnia, że to pożyczka wymuszona przez nazistów była winna tej klęski, w czasie której aż 300 000 ludzi zmarło w samych Atenach. Umowa z 14 marca 1942 r. przewidywała, że Grecja pożyczy okupantom 1,5 miliarda drachm miesięcznie, w sumie 3,5 miliarda USD, zgodnie z wartością dolara z 1938 r. Aktualna wartość wymuszonej pożyczki wynosi 54 miliardy euro bez odsetek. Deal został zawarty przez Niemcy i Włochy, a Grecja została o nim powiadomiona później. Niemcy miały rozpocząć spłatę pożyczki do kwietnia 1943 r. Spłaciły tylko dwie raty. Na konferencji pokojowej w Paryżu w 1947 Grecja zażądała 14 miliardów dolarów wojennych odszkodowań, ale sprzymierzeńcy zmniejszyli greckie roszczenia do 7,1 miliarda USD. 

Według filmu Grecja straciła 13 proc. swojej populacji podczas II wojny światowej. Jedna część zginęła na polach bitewnych, ale największa część z powodu okrucieństw i niedożywienia. Klęska dotknęła głównie obszary miejskie i niektóre wyspy. Wielki Głód został zapoczątkowany przez grabież na dużą skalę przez siły Osi, gdy tylko niemiecka armia wkroczyła do Aten 27 kwietnia 1941 r. Niemcy skonfiskowali paliwo i wszystkie środki transportu, w tym łodzie rybackie, uniemożliwiając przewóz żywności i innych dostaw. Gdy opanowali handel hurtowy i spożywczy, gwałtownie wzrosło bezrobocie i hiperinflacja, rozkwitł czarny rynek. Cena chleba wzrosła 89-krotnie od kwietnia 1941 r. do czerwca 1942 r. Zimą 1941-1942 system zaopatrzenia w żywność upadł, głód osiągnął szczyt, a śmiertelność eksplodowała. Według zapisów armii niemieckiej, śmiertelność w Atenach osiągnęła 300 zgonów dziennie w grudniu 1941 r. Szacunki Czerwonego Krzyża były znacznie wyższe - każdego dnia notowano 400 ofiar śmiertelnych, a były dni, że nawet 1000. Prócz głodu szalał hitlerowski terror. Do masowych mordów doszło w 89 miastach, spłonęło ponad 1700 wiosek. 

To była Helleńska Apokalipsa! Kolejny raz narzucają się porównania niemieckiego nazizmu i rosyjskiego bolszewizmu. Sceny z głodującej Grecji jako żywo przypominają obrazy Hołodomoru na Ukrainie, sekwencje z getta warszawskiego i niemieckich obozów koncentracyjnych na terenach II Rzeczypospolitej. Ludzie-szkielety, dzieci na marach, stosy czaszek i piszczeli.    

Grecja przeprowadziła szeroko zakrojone dochodzenie w sprawie roszczeń. Wiceminister obrony Kostas Isychos poinformował, że jego resort posiada archiwum Wehrmachtu - 400 000 zapisów z okresu  okupacji niemieckiej. Poddano je cyfryzacji. Według ministerstwa obrony w Atenach Włochy wypłaciły reparacje, a Niemcy nie. 

Czyż to nie skandal, że państwo, które dzisiaj narzuca swoją agendę całej Unii Europejskiej, poucza o demokracji, grzmi o nacjonalizmach, samo jest winne tak wiele tak wielu?