W piątek w Raciborzu odbędzie się wyjątkowa sportowa impreza. Najlepsi polscy zapaśnicy i zapaśniczki powalczą ze światową czołówką w meczu Polska kontra Reszta Świata. W naszym zespole nie zabraknie choćby Damiana Janikowskiego. "Jeśli impreza wypali za rok będziemy chcieli ją powtórzyć" - mówi w rozmowie z RMF FM trener biało-czerwonych Ryszard Wolny.

Patryk Serwański RMF FM: Kiedyś mecze- "kraj kontra reszta świata" były bardzo modne w wielu dyscyplinach sportu. Dziś to trochę zapomniana forma rywalizacji.

Ryszard Wolny: Bardzo fajnie, że do tego wracamy. Chcemy pokazać naszych najlepszych zawodników w walce z światową czołówką. W tym meczu będą walczyć medaliści mistrzostw Europy, mistrzostw świata, mistrzowie olimpijscy. Sam kiedyś walczyłem w podobnym pojedynku. To był mecz Rosja - Reszta Świata. Naprawdę w takim spotkaniu walczy się zupełnie inaczej niż w turnieju indywidualnym.

Dla polskich zapasów to też szansa na zdobycie nowych kibiców?

Oczywiście. Dla dyscypliny to spore wydarzenie. Chcemy spróbować, poprzez taki pomysł, wypromować na nowo zapasy.

Trudno było namówić zawodników do udziału w tym meczu? Nie tak dawno zakończyły się mistrzostwa świata i mamy teraz taki okres roztrenowania.

Nie było kłopotów. Z naszymi zawodnikami to w ogóle nie było kłopotów. Goście z zagranicy też chętnie się zgodzili. Ja naprawdę znam wielu trenerów, z wieloma z nich walczyłem, albo po prostu jeździłem na zawody bo oni walczyli w innych kategoriach. Takie kontakty dużo ułatwiły. Wystarczyły krótkie rozmowy podczas mistrzostw świata i wszystko udało się załatwić. Zawodnicy z zagranicy w komplecie potwierdzili swoją obecność w Raciborzu.

POSŁUCHAJ ROZMOWY Z RYSZARDEM WOLNYM

Mówił pan o kolegach z maty. Jak wygląda świat zapasów po zawodach chodziliście do restauracji, czy na piwo?

W zapasach na macie się walczy, ale poza matą ma się wielu znajomych, kolegów. Do dziś wszyscy spotkają się poza matą. Idziemy na kolację, coś zjemy, coś wypijemy. A przede wszystkim się szanujemy. Tego uczą zapasy - szacunku dla rywala, dla drugiego człowieka.

Stawia pan jakieś wymagania przed zawodnikami jeśli chodzi o ten mecz, czy celem jest zabawa?

Jak pan wspomniał zawodnicy są teraz na etapie roztrenowania. Wszyscy są po głównej imprezie sezonu. Chcę tylko, żeby Polacy pokazali charakter w trakcie walki. To ma być zabawa dla publiczności, ale oczywiście wynik nie jest bez znaczenia.

Jeżeli impreza się sprawdzi, będą kolejne?

Jeżeli to zaskoczy, z pewnością będziemy kontynuować. Bywałem na podobnych imprezach, gdzie na trybunach siedziało kilkanaście tysięcy osób. W Niemczech na finale ligi jest 5-6 tysięcy osób. To tworzy atmosferę. Jeśli impreza w Raciborzu okaże się sukcesem, za rok spróbujemy zwiększyć liczbę kategorii i przeniesiemy się do większej hali.

Dlaczego u nas tak ciężko zachęcić ludzi do spędzenia czasu na tych uznanych, ale mniej popularnych dyscyplinach sportu jak zapasy. W Niemczech wszędzie są tłumy.

My nie możemy się porównywać. To jest inna stopa życiowa. Ludzi na Zachodzie, w Skandynawii stać na takie spędzanie czasu. Dużo pomaga też telewizja, która wspiera rozwój różnych dyscyplin sportowych. Zapasy rzadko są obecne w telewizji, i dlatego taka impreza jest bardzo potrzebna. Musimy sięgnąć po kibica i pokazać mu, że zapasy potrafią być wciągające.