Australijski żużlowiec Darcy Ward dziś wieczorem lub jutro rano zostanie przetransportowany do kliniki w Anglii. Obecnie przebywa w zielonogórskim szpitalu, gdzie zdiagnozowano u niego przerwanie rdzenia kręgowego po wypadku w niedzielnym meczu ligowym.

Darcy Ward /Tytus Żmijewski /PAP/EPA

Rozmawiałem z Darcym i jego ojcem, który jest przy nim. Nie zgodzili się na ujawnianie żadnych szczegółów leczenia i prosili o wyrozumiałość. Mogę jedynie powiedzieć, że po dzisiejszym badaniu rezonansem magnetycznym pojawiła się maleńka iskierka nadziei. Przed nim bardzo długa i intensywna rehabilitacja - powiedział Robert Zapotoczny, lekarz klubowy SPAR Falubazu.

Dziś wieczorem lub jutro rano Ward zostanie przetransportowany do jednego ze szpitali w Anglii. Klinika znajduje się bardzo blisko domu Australijczyka, w którym będzie czekać jego matka. W pobliżu mieszkają również jego znajomi.

To bardzo ważne w kontekście rehabilitacji psychologicznej zawodnika. Znajdzie się w środowisku anglojęzycznym, wspólnie z rodziną i przyjaciółmi. Już teraz, w obecności ojca i Chrisa Holdera, czasem się uśmiecha. To naprawdę ważne - dodał Zapotoczny.

Doktor SPAR Falubazu nie chciał zdradzić, co wykazały badania rezonansem. Podkreślił tylko, że jeszcze za wcześnie na rokowania.

O tym będzie można porozmawiać za miesiąc lub dwa. Na razie Darcy musi dojść do równowagi pod względem psychicznym. Pewne jest jedno - nikomu nie można odbierać nadziei - stwierdził.

Ward upadł w 15. biegu niedzielnego meczu SPAR Falubazu Zielona Góra z MrGarden GKM Grudziądz. Badanie tomografem komputerowym wykazało przerwanie rdzenia kręgowego. Australijczyk przeszedł operację.

(abs)