Polscy siatkarze wygrali w Berlinie z Belgią 3:0 i awansowali do półfinału turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Rio de Janeiro. W piątek o godz. 20 zmierzą się z Niemcami, a stawką meczu będzie pierwsze miejsce w grupie A.

Polacy blokują atak Belga Tomasa Rousseaux /Darek Delmanowicz /PAP

Zwycięstwo w czwartek było obowiązkiem Polaków, tak zresztą sami podkreślali przed spotkaniem. Początek starcia ze znacznie niżej notowanymi Belgami był jednak nerwowy. Było trochę nieporozumień, ale po remisie 9:9 Polacy wzięli się do pracy i stopniowo odskakiwali. Bartosz Kurek miał aż 78-procentową skuteczność w ataku, a świetnymi obronami imponował Damian Wojtaszek. Polacy wygrali 25:20.

Wydawało się, że nic złego nie może się już stać. Drugi set przyniósł jednak spore nerwy w końcówce. Prowadzenie 13:8 bardzo szybko zamieniło się na 18:19. Belgowie poczuli wiatr w żaglach. A biało-czerwoni zaczęli grać nerwowo. Proste błędy - w sumie było ich 12 - przyczyniły się do gry na przewagi. Rywale mieli cztery piłki setowe, ale żadnej z nich nie zdołali wykorzystać. Ostatecznie sami w decydującym momencie popełnili błąd i przegrali 28:30.

"Wszyscy wiedzą, jaka jest stawka"

Awansowaliśmy do półfinału, a tam czeka nas prawdziwa walka. Mecz z Belgami musieliśmy wygrać i fajnie, że udało się w trzech setach. Belgowie nie wykorzystali swoich szans w drugim secie, a w końcówce popełnili dwa błędy i dzięki temu zwyciężyliśmy. Zagraliśmy lepiej i dzięki temu może nabraliśmy trochę pewności siebie. Jednak wszystko sprowadza się do sobotniego półfinału - mówił po spotkaniu atakujący reprezentacji Polski Bartosz Kurek. Łatwiejszych meczów niż czwartkowy w tym turnieju już nie będzie. Może te zawody nie stoją na wysokim poziomie sportowym, ale za to ładunek emocjonalny jest bardzo wysoki. Wszyscy wiedzą, jaka jest stawka - dodał.

Najważniejsze jest zwycięstwo i to, że gramy dalej. W drugim secie popełniliśmy bardzo dużo błędów własnych. Rzadko przy takiej liczbie wygrywa się sety, a nam się udało. Na szczęście wyszliśmy z tych tarapatów, bo nie wiadomo, jakby się to potoczyło, gdybyśmy przegrali seta - komentował środkowy polskiej kadry Mateusz Bieniek. Teraz mecz z Niemcami, którzy też mają już awans. To od trenerów będzie zależeć w jakim składzie zagramy i czy dadzą odpocząć podstawowym zawodnikom, czy wyjdziemy w najmocniejszym składzie - podsumował.

Pewne miejsce w półfinale

Polacy pokonali wcześniej Serbię 3:1. Dwa zwycięstwa na koncie mają także Niemcy. Obie ekipy są pewne gry w półfinale.

Czwartkowy wynik Polaków oznacza, że w Rio de Janeiro nie zagrają na pewno Serbowie. Drużyna prowadzona obecnie przez Nikolę Grbicia po raz ostatni w igrzyskach nie wystąpiła w 1992 roku (biorąc pod uwagę występy jako Jugosławia oraz Serbia i Czarnogóra).

W Berlinie w drugiej grupie rywalizują mistrzowie olimpijscy Rosjanie, Europy - Francuzi oraz Bułgarzy i Finowie. Ostatni z tych zespołów nie ma już szansy na awans do czołowej czwórki turnieju. Nóż na gardle ma z kolei "Sborna". Jeśli w czwartek (początek o godz. 18) ulegnie Bułgarom, będzie musiała liczyć na cud, czyli zwycięstwo Finów z Francją. Inaczej także straci szansę na grę w igrzyskach.

Turniej w Berlinie zakończy się w niedzielę. Zwycięzca wywalczy bezpośrednią kwalifikację olimpijską. Dwa kolejne zespoły dostaną jeszcze jedną szansę - w maju w Japonii.

(MRod)