​Trener Legii Warszawa Jacek Magiera przyznał, że jego zespół nie ćwiczył rzutów karnych przed czwartkowym rewanżem w Amsterdamie z Ajaksem w 1/16 finału Ligi Europejskiej. "Nastawiamy się na zdobywanie bramek w trakcie meczu. Każdy gol przybliży nas do awansu" - powiedział.

Trener Legii Warszawa Jacek Magiera /Bartłomiej Zborowski /PAP

Jego podopieczni przystąpią do czwartkowego starcia z wicemistrzem Holandii po niedzielnej porażce ligowej z Ruchem Chorzów (1:3).

Bardzo cieszę się, że możemy zagrać cztery dni po tej przegranej. Jakbyśmy mieli dłużej czekać, to większość z nas męczyłaby się psychicznie. Jesteśmy rządni rewanżu i chcemy jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie po spotkaniu z Ruchem. Naszym celem nie jest 1/16 finału, ale awans do 1/8. Nasza drużyna wierzy, że możemy wrócić do Polski z korzystnym wynikiem - podkreślił Magiera na konferencji prasowej.

Z powodu żółtych kartek w Amsterdamie nie będzie mógł zagrać Miroslav Radovic. Pierwotnie miał przylecieć z drużyną i podobnie jak dwa lata temu obejrzeć spotkanie z trybun. Wówczas jednak został odsunięty od pierwszego zespołu przez Henninga Berga z powodu transferu do Chin.

Nie chciałem wywoływać w nim traumy poprzez kolejny pobyt na trybunach w Amsterdamie. A mówiąc poważnie, to podjąłem decyzję, aby został w Warszawie i potrenował. Tutaj nie pomógłby nam na boisku, a mamy innych zawodników, którzy zadbają o odpowiednią atmosferę w szatni. Miejmy nadzieję, że Radovic pojedzie z nami na kolejny mecz w tych rozgrywkach - przyznał szkoleniowiec mistrzów Polski.

Dodał, że długofalowym celem Legii jest powrót do Ligi Mistrzów.

Dla nas to nauka i możliwość zdobycia olbrzymiego doświadczenia. Chcemy wrócić do Ligi Mistrzów, ponieważ posmakowaliśmy jej w tym sezonie i bardzo nam "smakowała". Jutrzejszy mecz nie będzie tym samym co występy w Champions League, ale będzie równie atrakcyjny. Wiemy, że wielu kibiców będzie za nas trzymać kciuki. Nie czujemy presji, ani obawy. Odwaga w sporcie to część sukcesu - dodał.

Ostatnio z zespołem Legii z powodu urazu nie trenował Thibault Moulin.

Thibault ma za sobą tylko jeden trening z drużyną, ale jest zdrowy i gotowy do gry. Nie zabrałem go po to, aby tylko przeleciał się samolotem. Od jutrzejszego ranka, wszyscy mają skupiać się na wieczornym meczu. Po środowym rozruchu dokonam oceny jego przydatności - ocenił szkoleniowiec.

Wcześniej trener Ajaksu Peter Bosz powiedział, że jego drużyna nie ćwiczyła rzutów karnych, ponieważ chce rozstrzygnąć losy spotkania w trakcie meczu. Pojedynek w Warszawie zakończył się bezbramkowym remisem. W przypadku takiego samego wyniku w Amsterdamie będzie dogrywka. Jeśli i w niej nie padną bramki, losy awansu rozstrzygną rzuty karne. Natomiast każdy bramkowy remis premiuje Legię.

Jesteśmy przygotowani na 120 minut gry. Nie ćwiczyliśmy strzelania karnych, bo nastawiamy się na strzelanie goli w trakcie meczu. Po bezbramkowym remisie w Warszawie, każdy bramka przybliży nas do awansu - zakończył Magiera.

W podobnym tonie krótką przerwę pomiędzy przegranym meczem z Ruchem Chorzów, a rewanżem z Ajaksem ocenił Michał Pazdan.

Na pewno nie jest łatwo po takim meczu i dobrze, że nie musieliśmy czekać cały tydzień. Mam nadzieję, że w Amsterdamie nie dopuścimy do takich sytuacji jak w spotkaniu z Ruchem. Gramy na fajnym stadionie i z mocnym rywalem. Dlatego na pewno to będzie inne spotkanie niż w niedzielę - powiedział środkowy obrońca "Wojskowych".

Wie również jak czuje się Radovic, który spotkanie obejrzy w telewizji.

Wiem co odczuwa Rado, bo nie grałem w trzech pierwszych spotkaniach Ligi Mistrzów. Nie jest przyjemne oglądanie takich meczów z trybun. Zagranie w tego rodzaju spotkaniach jest dla nas przyjemnością - dodał Pazdan.

Początek meczu rewanżowego 1/16 finału Ligi Europejskiej Ajax Amsterdam - Legia Warszawa w czwartek o godz. 19.

(łł)