Jakub Błaszczykowski odszedł latem do VfL Wolfsburg, ponieważ nie chciał rywalizować o pozycję z Łukaszem Piszczkiem - stwierdził trener Borussii Dortmund Thomas Tuchel. "Chciałem przesunąć Kubę na prawą obronę, ale nie chciał walczyć z przyjacielem" - wyjaśnił.

Jakub Błaszczykowski /PAP/EPA/HERMANN HAY /PAP/EPA

Gdy szkoleniowiec przejął BVB na początku ubiegłego sezonu, było jasne, że Błaszczykowski nie jest jego faworytem, dlatego prawy skrzydłowy zgodził się na roczne wypożyczenie do Fiorentiny. Po powrocie z Włoch podpisał kontrakt z VfL Wolfsburg, z którym Borussia zagra na wyjeździe we wtorek o 20 w 4. kolejce ekstraklasy. W zespole "Wilków" Polak grał trzykrotnie właśnie na prawej obronie, w tym raz w Pucharze Niemiec.

Mogłem sobie wyobrazić, aby na tej pozycji grał także u nas. Wówczas jego rywalem w walce o miejsce w składzie byłby jego bliski przyjaciel i reprezentacyjny kolega Piszczu. Dlatego zdecydował się na transfer" - powiedział Tuchel, cytowany na internetowej stronie magazynu "Kicker". Zdaniem trenera Borussii, Błaszczykowski pokazał się już z dobrej strony w barwach nowego klubu.

W Wolfsburgu pokazał już formę, którą prezentował podczas mistrzostw Europy. To piłkarz o wielkiej osobowości. Odpowiada mu gra skrzydłami, oparta na wysuniętych do przodu bocznych obrońcach - analizował Tuchel.

Po trzech kolejkach "Wilki" mają pięć punktów, nie przegrały jeszcze meczu i nie straciły bramki. BVB uległa beniaminkowi RB Lipsk, ale zgromadziła sześć "oczek". W ostatnich dwóch spotkaniach uzyskała "tenisowe" wyniki po 6:0 - w Warszawie z Legią w Lidze Mistrzów oraz u siebie w Bundeslidze z SV Darmstadt 98.

Szczególnie na swoim stadionie rywale są bardzo groźni w ataku. Spotkanie w Wolfsburgu będzie sprawdzianem na zupełnie innym poziomie, które będzie wymagało od nas zupełnie nowego poziomu gry - ocenił Tuchel.


(mn)