​Australijczyk Michael Matthews (Sunweb) wygrał w miejscowości Rodez 14. etap kolarskiego Tour de France. Siódme miejsce zajął Chris Froome (Sky) i odzyskał żółtą koszulkę lidera.

Australijczyk Michael Matthews /GUILLAUME HORCAJUELO /PAP/EPA

Sobotni etap z Blagnac do Rodez (181,5 km) był nieco bardziej wypłaszczony niż dwa poprzednie. Meta umiejscowiona była na podjeździe o długości około 700 m. Matthews zaatakował na 200 metrów przed końcową kreską.

Dotychczasowy lider Włoch Fabio Aru (Astana) stracił kontakt z czołówką właśnie na finalnym podjeździe i przyjechał 25 sekund za zwycięzcą. To kosztowało go stratę żółtej koszulki. Do Froome'a traci teraz 19 sekund.

To piękna niespodzianka. Muszę podziękować kolegom z zespołu, którzy jechali na czele peletonu przez ostatnie 10 km. Na finałowym podjeździe wypracowaliśmy dużą przewagę nad innymi zawodnikami z czołówki. W tym wyścigu liczy się każda sekunda - powiedział Froome, który wcześniej stracił żółtą koszulkę lidera w Pirenejach.

Z kolei Matthews przyznał, że do etapowego zwycięstwa w tym wyścigu przygotowywał się cały rok, przykładając szczególną wagę do treningów przypominających finałowy podjazd w Rodez.

Marzyłem o zwycięstwie w tym stylu, odkąd zacząłem jeździć na rowerze. Mogłem usiąść i cieszyć się wygraniem etapu w Tour de France. To nie jest coś, co nie może wydarzyć się każdego dnia - przyznał Matthews, który etap na Tour de France wygrał także w 2016 roku.

Z trójki Polaków najwyższe miejsce zajął Paweł Poljański (Bora-Hansgrohe), który ze stratą 52 sekund do zwycięzcy został sklasyfikowany na 49. miejscu. Jego kolega z zespołu Maciej Bodnar stracił natomiast minutę i 34 sekundy, zajmując 77. lokatę. Natomiast blisko dwie minuty stracił Michał Kwiatkowski (Sky) i metę przejechał na 85. pozycji. Mimo to z 55. awansował na 52. lokatę w klasyfikacji generalnej.

W niedzielę kolarze będą rywalizowali na odcinku od Laissac-Severac L'Eglise do Le-Puy-en-Velay (189,5 km). Poniedziałek będzie dniem wolnym.


(łł)