"Po tych wszystkich perturbacjach zdrowotnych to rzeczywiście nie mogę i nie muszę sobie stawiać zbyt ambitnych celów" - mówi w RMF FM Tomasz Majewski. Nasz kulomiot poleciał w poniedziałek do Japonii na zgrupowanie klimatyczne przed lekkoatletycznymi mistrzostwami świata w Pekinie, które ruszą 22 sierpnia.

Tomasz Majewski /Marcin Bielecki /PAP

Maciej Jermakow RMF FM: Ruszacie na ponad tydzień do Japonii, pan też potrzebuje aklimatyzacji?

Tomasz Majewski: Każdy potrzebuje aklimatyzacji, zbyt duża różnica godzinowa, jeśli mamy dobrze wystartować. Poza tym tam jest trochę inny klimat, choć teraz też mamy upały, to tam wilgotność jest dużo wyższa. To ważna rzecz.

Cieszy się pan na powrót do Pekinu?

Tak, tak. Ja tam nie byłem 7 lat, nie startowałem w mitingach. Teraz wracam na piękny stadion, na mam nadzieję - piękną imprezę, udane mistrzostwa - oby też dla mnie.

Kibice patrzą na wyniki, na tabele, ale nie wiedzą co pan czuje, jak pan ocenia swoje możliwości. Przekroczenie granicy 21 metrów jest realne?

Jest realne. Jestem w formie, ale to naprawdę trzeba dobrze technicznie wykonać. Ja jestem przygotowany, żeby tyle pchnąć, to nie jest jakiś niesamowicie odległy cel tylko wszystkie rzeczy muszą zadziałać to wynik przyjdzie. Kiedyś wszystko było prostsze, 7 lat temu jak tam startowałem to łatwiej się to robiło. Teraz są problemy.

Jakiś plan minimum jest?

Wejść do finału, to mój plan minimum, dość realny, zamierzam go zrealizować.

Kiedyś Tomasz Majewski musiał, a teraz może. Zgodzi się pan z takim twierdzeniem?

Po tych wszystkich perturbacjach zdrowotnych to rzeczywiście nie mogę i nie muszę sobie stawiać zbyt ambitnych celów. Ale jak każdy sportowiec chcę walczyć i osiągać jak najlepsze rezultaty i z taką myślą tam jadę.